Uznanie ojcostwa dziecka martwo urodzonego
witajcie po długiejprzerwie spowodowanej awarią kompa-siadła nam płyta główna.Prosze Was Kasiu, Moniko, Agnieszko i kto ma ochotę o kontakt na GG bo straciliśmy Wasze numery
Odpowiedz
Nale, mam prośbe!
W dalszym ciągu walczymy ze szpitalem o wydanie zgłoszenia by zarejestrować naszą Marysie. Szpital nam odmawia nie podając żadnych konkretnych argumentów. Czy można jakoś ich zmusić by podali jakieś prawne uzasadnienie odmowy??
Odpowiedz
Kasiu

napisz jeszcze raz pismo, pytania podaj w punktach oraz prosbe, aby ustosunkowali sie do wszystkich pytan.
Przy odpowiedzi odmownej prosisz/zadasz o podanie podstawy prawnej takiej decycji.

Jesli jeszcze raz odmowia - wyslij korespondencje do biura praw pcjenta, lokalnego oraz woj. kons. ds ginekologii z prosba o ustosunkowanie sie do korespondencji ze szpitalem.

Ewentualnie juz teraz przezkaz to, co masz i daj spokoj ze szpitalem, jedynie list do rzecznika oraz woj. kons. ds. ginekolgii przekaz do wiadomosci szpitala.

Jeszcze jedna rzecz warta zrobienia - to przekazanie korespondencji mediom, szpitale jak ognia boja sie tego, ze ktos na nich napisze \'nie tak\'.

Monika
Odpowiedz
Ta ostatnia opcja najskuteczniejsza niestety!
Odpowiedz
dziękuje Wuchowa i Nale!
Odpowiedz
Rzeczywiscie udało się wam zmienić prawo.


Dziś rejestrowałam w USC córeczkę, nie tylko nie miałam absolutnie żadnych problemów z uzyskaniem Aktu Urodzenia (szpital przesłał zaświadczenie bez problemu, trafiłam na ten \"wzorcowy\", współpracujący z USC), ale pani wypisująca akt sama zaproponowała wpisanie uznania ojcostwa (pewnie dlatego, że rzeczony ojciec był obecny na miejscu).

Kompletnie z zaskoczenia, wcale się na to nie nastawiałam, byłam przygotowana na \"dane kryjące\" czyli imię ojca z moim nazwiskiem, wzięłam tylko moje papiery, a osoba ojca towarzyszyła mi najzupełniej przypadkiem, jako obstawa Wink
Słyszałam, że jest to możliwe, ale uprzedzano mnie, że to jakaś skomplikowana procedura, więc nawet nie rozważałam takiej opcji. Nie czytałam nic na ten temat, nie wiedziałam z czym to się wiąże.
A tu pani urzędniczka myk-myk po kierownika i zanim się obejrzałam protokół był gotów do podpisu.

Czyli pełen sukces Waszych starań.
Gratuluję.



Ale przyznam, że pojawił się pewien problem...
Prawdziwe nazwisko ojca na akcie jak najbardziej, jestem zadowolona. Ale skoro mamy różne nazwiska to jakie nadać córce?
Zawsze powtarzałam, że moje dzieci będą się nazywały tak jak ja!
I oczywiście takie nazwisko córce wpisałam na druczku, uznanie uznaniem, ale nazwisko takie jak mamy, kropka.
Tylko że pani kierownik mnie uświadomiła w sprawie o której nie miałam wczesniej pojecia: wszystkie dzieci z danego związku (nie tylko małżeństwa) muszą miec takie same nazwiska.
I teraz: jesli nadam małej moje obecne nazwisko, to decydując się w przyszłości na slub z ojcem dziecka muszę się liczyć z tym, ze nie bedę mogła przyjąć jego nazwiska (co najwyżej on moje), a przyszłe dzieci będą nosiły moje nazwisko.
A po slubie wolałabym byśmy wszyscy nazywali się tak samo. Z oczywistych względów.

No to zdecydowałam się, za namowami pań, na nadanie córce nazwiska ojca. Inne niz moje, ale w końcu tej akurat córki nie będę odbierać z przedszkola i udowadniać opiekunkom, że dziecko jest moje, choć o innym nazwisku. Wielu takich sytuacji nie będzie, więc jakie to ma znaczenie, zgodziłam się.
Ale jeśli kolejne dziecko, takie prawdziwe i namacalne, urodzę nadal będąc panną (bo czort wie, czy w końcu się pobierzemy czy nie), to ja będę się nazywać inaczej niż ono. Sad

Bardzo mi ta myśl przeszkadza, jestem zła na siebie, że jak mi to panie zaczęły wyjaśniać nie kazałam podrzeć uznania ojcostwa, i nie zostałam z fikcyjnym nazwiskiem tatusia. Jemu to nie przeszkadzałoby, a ja miałabym więcej czasu na decyzje dotyczące przyszłych potomków i mogłabym ich obdarzać własnym nazwiskiem, jakie by ono wtedy nie było :evil:
Odpowiedz
Cytat:[autor cytatu=Vella]
Rzeczywiscie udało się wam zmienić prawo.
(...)
Czyli pełen sukces Waszych starań.
Gratuluję.
(...)

Tak, to też jakiś sukces, ale byłoby nieuczciwie nie sprostować, że nie jest on zawdzięczany tylko (jeśli był jakiś wkład) dosłownie Stowarzyszeniu czy ogólnie rodzicom.
To wynik skargi do Trybunalu Konstytucyjnego konkretnego mężczyzny, konkretnego ojca, ktory miał siłę i chęci to zrobić.
Wspominałam o tym w tym poście, może Cię to zainteresuje:
https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid105908

Cytat:[autor cytatu=Vella]
Tylko że pani kierownik mnie uświadomiła w sprawie o której nie miałam wczesniej pojecia: wszystkie dzieci z danego związku (nie tylko małżeństwa) muszą miec takie same nazwiska.
I teraz: jesli nadam małej moje obecne nazwisko, to decydując się w przyszłości na slub z ojcem dziecka muszę się liczyć z tym, ze nie bedę mogła przyjąć jego nazwiska (co najwyżej on moje), a przyszłe dzieci będą nosiły moje nazwisko.
Natomiast zaskakuje mnie to, co piszesz o nazwiskach, nie do końca mi się chce wierzyć w ścisłość tej informacji - przecież to podczas zawierania związku małżeńskiego podejmuje się decyzję o nazwiskach dzieci... No i na litość, niemożność przyjęcia nazwiska męża, bo dziecko ma PANIEŃSKIE matki? Nie bardzo mi to brzmi wiarygodnie. Aż sobie jutro przelecę ustawę... a właściwie 2 ustawy.
Też jestem panną, dziecko ma moje nazwisko, uznanie było. Nikt nam nic podobnego nie sugerował.

Kodeks rodzinny i opiekuńczy

Art. 89[1].
Dzieci pochodzące od tych samych rodziców noszą takie samo nazwisko, z zastrzeżeniem przepisów, które do zmiany nazwiska dziecka wymagają jego zgody.


Jednakowe nazwiska dzieci - tak, to oczywiste, ale reszta... nie całkiem mi gra... tylko trochę za senna jestem na resztę przepisów na razie... Na pewno można było nadać nazwisko podwójne, co by dla Ciebie wiele znaczyło i na pewno mogłabyś mieć nazwisko męża, jak świat światem nie słyszałam, że nazwisko dziecka decyduje o Twoim małżeńskim. Coś Ci źle potłumaczono.

Art. 25.
§ 1. O nazwisku, które każdy z małżonków będzie nosił po zawarciu małżeństwa, decyduje jego oświadczenie złożone przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. Oświadczenie może być złożone bezpośrednio po zawarciu małżeństwa albo przed sporządzeniem przez kierownika urzędu stanu cywilnego zaświadczenia stwierdzającego brak okoliczności wyłączających zawarcie małżeństwa.
§ 2. Małżonkowie mogą nosić wspólne nazwisko będące dotychczasowym nazwiskiem jednego z nich. Każdy z małżonków może również zachować swoje dotychczasowe nazwisko albo połączyć z nim dotychczasowe nazwisko drugiego małżonka. Nazwisko utworzone w wyniku połączenia nie może składać się z więcej niż dwóch członów.
§ 3. W razie niezłożenia oświadczenia w sprawie nazwiska, każdy z małżonków zachowuje swoje dotychczasowe nazwisko.

Art. 89.
§ 1. Jeżeli ojcostwo zostało ustalone przez uznanie, dziecko nosi nazwisko wskazane w zgodnych oświadczeniach rodziców, składanych jednocześnie z oświadczeniami koniecznymi do uznania ojcostwa. Rodzice mogą wskazać nazwisko jednego z nich albo nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka. Jeżeli rodzice nie złożyli zgodnych oświadczeń w sprawie nazwiska dziecka, nosi ono nazwisko składające się z nazwiska matki i dołączonego do niego nazwiska ojca. Do zmiany nazwiska dziecka, które w chwili uznania już ukończyło trzynaście lat, jest potrzebna jego zgoda.
Odpowiedz
Cytat:[autor cytatu=Amelia]
Natomiast zaskakuje mnie to, co piszesz o nazwiskach, nie do końca mi się chce wierzyć w ścisłość tej informacji - przecież to podczas zawierania związku małżeńskiego podejmuje się decyzję o nazwiskach dzieci... No i na litość, niemożność przyjęcia nazwiska męża, bo dziecko ma PANIEŃSKIE matki? Nie bardzo mi to brzmi wiarygodnie. Aż sobie jutro przelecę ustawę... a właściwie 2 ustawy.
Też jestem panną, dziecko ma moje nazwisko, uznanie było. Nikt nam nic podobnego nie sugerował.

(…)

Jednakowe nazwiska dzieci - tak, to oczywiste, ale reszta... nie całkiem mi gra... tylko trochę za senna jestem na resztę przepisów na razie... Na pewno można było nadać nazwisko podwójne, co by dla Ciebie wiele znaczyło i na pewno mogłabyś mieć nazwisko męża, jak świat światem nie słyszałam, że nazwisko dziecka decyduje o Twoim małżeńskim. Coś Ci źle potłumaczono.

Może i źle, też mi to nie pasowało, stąd mój post na tym akurat forum. Ale pisząc go googlałam (znalazłam m.in. to co wkleiłas powyżej) i już nie jestem taka pewna, że źle.
Chociaż że dobrze też nie jestem tak do końca przekonana…


Z tego co pani kierownik (a kobieta była naprawdę konkretna i przekonująca, w dodatku bardzo życzliwa i dobrze nastawiona) powiedziała wynikało jasno: zamykam sobie drogę do przyjecia nazwiska męża. Bo skoro dzis nadaję pierwszemu dziecku nazwisko X to decyduję, że wszystkie nasze przyszłe dzieci będą się nazywały X, jak ja w tej chwili, a wtedy nie będę mogła przyjąć po mężu nazwiska Y – gdyż nie może być sytuacji, że dzieci państwa Y mają na nazwisko X.

To prawda, że podczas zawierania związku małżeńskiego podejmuje się decyzję o nazwiskach dzieci, ale obowiązek posiadania przez rodzeństwo tych samych nazwisk dotyczy wszystkich dzieci z tej samej pary rodziców, niezależnie czy są oni małżeństwem.
I dotyczy to nawet dzieci martwo urodzonych.


Nazwisko dwuczłonowe odrzuciłam od razu, ani sama bym się nie chciała tak nazywać, ani dzieciom bym tego nie zrobiła Wink
Zwłaszcza, że ta opcja niczego nie rozwiązuje. Bo skoro pozostałe – przyszłe - dzieci tez miałyby mieć podwójne nazwiska (muszą mieć te same przecież) to ja też musiałabym zachować swoje, albo przyjąć łaczone po slubie (bo niby skąd dzieci X-Y skoro mamusia jest Y i tatus jest Y). No i wtedy ani one ani ja nie nazywalibyśmy się dokładnie tak jak tatuś.
(to już moja dedukcja, pani kierownik USC się nad tym nie rozwodziła, skoro powiedziałam „nie” podwójnemu nazwisku)



Może mogłabym (znów moja dedukcja) nazwać teraz córkę X, a biorąc ślub przyjąć nazwisko Y, i deklarując że dzieci ze związku małżeńskiego będą się nazywały Y, zmienić nazwisko Nadziei na Y.
Ale to chyba miałoby więcej sensu, gdyby córka żyła, bo kombinowanie po latach z tożsamością Aniołka, nawet jeśli byłoby możliwe prawnie (nie mam pojęcia) to i tak jakoś mi „nie leży”.




Cytat:[autor cytatu=Amelia]
Też jestem panną, dziecko ma moje nazwisko, uznanie było. Nikt nam nic podobnego nie sugerował.
Dowiedz się wiec jak wyglądałaby Twoja sytuacja gdybyś teraz chciała wziąć ślub z ojcem tego dziecka, jakie nazwiska przyszłych dzieci, jakie Wasze, jakie formalności.
Może nikt Wam nic o tym nie wspominał bo to bzdura, a może nikomu nie przyszło do głowy myśleć co będzie później, w tej chwili nie wydawało się to ważne.

Jeśli się dowiesz napisz proszę.
Odpowiedz
Im bardziej się włębiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że to może być prawda, hm... Idiotyczne.

Mnie samej to nie dotknie w identyczny sposób, bo ja pozostaję przy swoim nazwisku, ewentualnie nazwisku łączonym. Z tego, co napisałaś nurtuje mnie natomiast brak możliwości nadania łączonego dzieciom? Wtedy nie mogliśmy tak zdecydować, mimo chęci, więc miało moje, bo mnie bardzo zależało na pozostawieniu. To było przed zmianą kodeksu. Ojciec ustąpił moim pragnieniom, lecz wiem, że chciałby widzieć i swoje. Teraz nagle zamieszanie ze zmianą zmarłemu, gdyby chcieć skorzystać ze zmian przepisów? A miało być prosto...

W dodatku jeśli wyjdziesz za mąż za innego (tylko się od razu nie zarzekaj, ja lubię poteoretyzować zawczasu, mnie to też w końcu dotyczy), to oczywiście kolejne dzieci z nowego związku mają (być może) kolejne nazwiska, a Ty? Swoje, tego męża? Poprzednie dziecko ma swego ojca. Wszystko pozornie gra. Ale co z tego wynika?
Pod pozorami zrównania wyborów, nadal mamy patriarchat, Twoja rodzina ma i tak nazwiska przeróżne, Ty nie masz ciągłości z wszystkimi dziećmi, a możliwość podtrzymywania tradycji nazwiskowej przez oboje rodziców przy wspólnych dzieciach nagle pali na panewce.

Podobno muszę być bardzo szczęśliwą osobą, skoro (zgodnie z powiedzeniem) pochłaniają mnie \"takie\" problemy. Jak będę już tak zupełnie tą szczęśliwą osobą, to może pójdę podreczyć panią kierownik w moim USC - też miłą i konkretną, najwyżej do reszty rozwieje złudzenia.

Bo strasznie mnie ciekawi, z którego artykułu wywodzi się ta zdecydowana jednoznaczna interpretacja, że dzieci (uwzględniając przedmałżeńskie) państwa X, nie mogą być Y. Wprost nic takiego nie widzę... Chyba że aż tak podciąga się to niżej pogrubione (że jak przyjmiesz jego, to nie możesz oświadczać?):

Art. 88.
§ 1. Dziecko, co do którego istnieje domniemanie, że pochodzi od męża matki, nosi nazwisko będące nazwiskiem obojga małżonków. Jeżeli małżonkowie mają różne nazwiska, dziecko nosi nazwisko wskazane w ich zgodnych oświadczeniach. Małżonkowie mogą wskazać nazwisko jednego z nich albo nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka.
§ 2. Oświadczenia w sprawie nazwiska dziecka są składane jednocześnie z oświadczeniami o nazwiskach, które będą nosić małżonkowie. Jeżeli małżonkowie nie złożyli zgodnych oświadczeń w sprawie nazwiska dziecka, nosi ono nazwisko składające się z nazwiska matki i dołączonego do niego nazwiska ojca.
§ 3. Przy sporządzeniu aktu urodzenia pierwszego wspólnego dziecka
małżonkowie mogą złożyć przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego
zgodne oświadczenia o zmianie wskazanego przez nich nazwiska dziecka albo oświadczenia, o których mowa w § 1, jeżeli nazwisko dziecka nie zostało przez nich wskazane.
§ 4. Przepisy § 1–3 stosuje się odpowiednio do nazwiska dziecka, którego rodzice zawarli małżeństwo po urodzeniu się dziecka. Do zmiany nazwiska dziecka, którego rodzice zawarli małżeństwo po ukończeniu przez dziecko trzynastu lat, jest potrzebna jego zgoda.
Odpowiedz
Cytat:[autor cytatu=Amelia](...) nurtuje mnie natomiast brak możliwości nadania łączonego dzieciom? Wtedy nie mogliśmy tak zdecydować, mimo chęci, więc miało moje, bo mnie bardzo zależało na pozostawieniu. To było przed zmianą kodeksu. Ojciec ustąpił moim pragnieniom, lecz wiem, że chciałby widzieć i swoje. Teraz nagle zamieszanie ze zmianą zmarłemu, gdyby chcieć skorzystać ze zmian przepisów? A miało być prosto...
Ja się zastanawiam nad interpretacją z innej strony.
Skoro jest możliwość by nie zmieniać nazwiska dziecka trzynastoletniego, które nie wyrazi na to zgody, i wtedy może nazywać się inaczej niż rodzice, to może drugim wyjątkiem byłoby dziecko zmarłe.
(I mam nadzieję, że to nie tylko w przypadku gdy bierzemy ślub dopiero po trzynastu latach, by zmarłe dziecko miało prawo nie wyrazić zgody - to tak, żeby podciągnąć pod zapis, który istnieje. Paranoja, nie?)




Cytat:[autor cytatu=Amelia]W dodatku jeśli wyjdziesz za mąż za innego (tylko się od razu nie zarzekaj (...)
Nie zarzekam. I faktycznie, idiotyzm duży, ale z tego co wiem często spotykany. I stanowiący dużą przykrość dla dzieci, które mają nazwisko po swoim tatusiu (czasem tylko nazwisko...), a mamusia i rodzeństwo mają nazwisko nowego tatusia. Trudne zwłaszcza, gdy nowy tatuś de facto wychowuje od małego i stanowi głowę całej rodziny, a biologiczny ogranicza się jedynie do płacenia alimentów albo i to nie.




Cytat:[autor cytatu=Amelia]Podobno muszę być bardzo szczęśliwą osobą, skoro (zgodnie z powiedzeniem) pochłaniają mnie \"takie\" problemy.
Oo, no proszę, fakt, że martwi mnie to, że moje następne dziecko nie będzie się nazywało tak jak ja, o ile nie wezmę ślubu z jego tatusiem, jest dowodem na to, ze jestem szczęśliwym człowiekiem. Ha Tongue

Ale zawsze jest rozwiązanie, ja mam teraz dwa wyjścia: albo najpierw_ślub_potem_dziecko, albo inny ojciec. Wink


Cytat:[autor cytatu=Amelia]Bo strasznie mnie ciekawi, z którego artykułu wywodzi się ta zdecydowana jednoznaczna interpretacja, że dzieci (uwzględniając przedmałżeńskie) państwa X, nie mogą być Y. Wprost nic takiego nie widzę... Chyba że aż tak podciąga się to niżej pogrubione (że jak przyjmiesz jego, to nie możesz oświadczać?):

Art. 88.
§ 1. Dziecko, co do którego istnieje domniemanie, że pochodzi od męża matki, nosi nazwisko będące nazwiskiem obojga małżonków. Jeżeli małżonkowie mają różne nazwiska, dziecko nosi nazwisko wskazane w ich zgodnych oświadczeniach. Małżonkowie mogą wskazać nazwisko jednego z nich albo nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka.

No nie oświadczają, bo co mogliby wybrać, nawet gdyby oświadczali? \"My sie nazywamy Pyziak, ale dzieci niech będą Potockie\"?

Małżonkowie mogą wskazać:
[opcja pierwsza] nazwisko jednego z nich
albo

[opcja druga] nazwisko utworzone przez połączenie nazwiska matki z nazwiskiem ojca dziecka
[opcji trzeciej nie ma, więc wersja z innym nazwiskiem niż aktualne mamy, taty, czy łączone nie wchodzi w grę].
Odpowiedz
I to jest nawet logiczne, tylko że tu wciąż jest kolejność małżeństwo - dzieci, a nie dzieci - małżeństwo. Natomiast w tej drugiej kolejności nie doszukałam się żadnego ograniczenia wprost dla matki (rozumiem, że ojca, który po ślubie chciałby przyjąć nazwisko żony też to dotyczny, hm?) wychodzącej za mąż co do uzależnienia wyboru przyszłego nazwiska od nazwisk już posiadanego potomstwa w tym związku. Jakoś wyraźnie tego nie zastrzegli...

Chyba mam awanturniczy charakter...
Odpowiedz
Witam.
Jeśli ktoś mógłby mi pomóc w wyjaśnieniu moich wątpliwości to będę bardzo wdzięczna.
1. Odszkodowanie - z samym załatwieniem formalności nie było problemu, zakład pracy (szkoła) wypełnił wniosek, ja uzupełniłam i razem z aktem urodzenia z adnotacją \"dziecko martwo urodzone\" zaniosłam do placówki. Nikt z pracowników nie potrafił mi dokładnie powiedzieć jaka jest wysokość odszkodowania. Po trzech dniach na konto otrzymałam kwotę dokładnie 2 razy wyższą niż mi mówiono (przypuszczalnie) w oddziale. Nigdzie nie mogę znaleźć informacji nt wysokości odszkodowań podanych w konkretnych kwotach. Moje ubezpieczenie to grupowe w PZU typu P plus. Ale wysokości sumy nie znam, składka miesięczna to 55 zł. W tym wszystkim nie chcę dodatkowych problemów typu \"musi nam pani oddać, zaszła pomyłka\". Dzwoniłam i do PZU i do oddziału, ale nikt mi nie potrafi nic powiedzieć.
2. Uznanie przez ojca dziecka martwo urodzonego - ojciec nie był obecny podczas rejestracji dziecja w USC, więc wpisane zostało jego imię, a nazwisko zgodnie z prawem, moje rodowe. Czy taki akt jest dokumentem potwierdzającym ojcostwo?? Dodam, że nie jesteśmy w związku małżeńskim.
Odpowiedz
Ad. 1. A jaką kwotę Ci podawano? Może była to kwota przysługująca z tytułu urodzenia dziecka (żywego), bo w przypadku dziecka martwo urodzonego to jest akurat dwa razy tyle co za żywe.

Też mam P plus, a składka podobna, ale nie pamiętam w tej chwili dokładnie, jeśli Ci zalezy to wieczorem mogę sprawdzić w papierach.



Ad. 2. Nie, ten dokument nie potwierdza ojcostwa, bo ojciec nie był obecny i nie uznał dziecka.
U mnie nastąpiło uznanie, dziecko ma nazwisko ojca.

Za to Ty masz jeszcze możliwość wyboru, jakie nazwisko będą nosić Wasze przyszłe dzieci. U mnie już klamka zapadła, kolejne dziecko jakie się nam narodzi musi nosić to samo nazwisko co pierwsze, czyli nazwisko ojca. Jeśli chcę by moje dzieci nazywały się tak jak ja to muszę zmienić swoje nazwisko (dlatego za kilka dni biorę ślub Wink ), innego wyjścia nie mam.
Odpowiedz
Vella dziękuje za odpowiedź. Faktycznie, ta kwota to dokładna dwukrotność tej za urodzenie żywego dziecka, więc jestem już spokojna (przynajmniej pod tym względem), skoro tak jest w tym ubezpieczeniu.

Co do ojca, to nie wiesz (ewentualnie ktoś inny), czy teraz jeszcze da się coś zrobić, żeby mógł uznać dziecko? Słyszałam,że po zarejestrowaniu już nie, ale to nie są potwierdzone informacje.
Odpowiedz
Można uznać żywe dziecko po zarejestrowaniu, a skoro dawny przepis o braku możliwości uznania dziecka martwo urodzonego został uznany przez TK za niezgodny z konstytucją, to nie sądzę, by nie było to również możliwe i w tym przypadku - bo niby na jakiej podstawie?
Przepisy nie mówią nic takiego wprost. Sprawdź to w USC.
Różnica natomiast na pewno jest taka, że w księgach stanu cywilnego (tych w USC) wpisana zostanie WZMIANKA DODATKOWA o uznaniu (gdy uznanie jest przed lub w trakcie rejestracji, dane obojga rodziców są wpisywane od razu do właściwych rubryk ksiąg z uwagą o uznaniu) i zmianie nazwiska (o ile zmienicie), no i pewnie nową wersję odpisów aktu urodzenia dostaniesz.
Odpis zupełny stanowi dosłowne powtórzenie treści aktu stanu cywilnego wraz ze wszystkimi wzmiankami dodatkowymi (na jego drugiej stronie).
Na odpisach skróconych nie będzie już tej różnicy, tzn. nie ma formy wzmianki, jej treść będzie od razu uwzględniona i wyglądać będzie tak, jakby uznanie było od razu.


Prawo o aktach stanu cywilnego

Art. 44. 1. Jeżeli uznanie dziecka przez ojca następuje przed sporządzeniem aktu urodzenia lub dotyczy dziecka poczętego, lecz nieurodzonego, treść oświadczenia wpisuje się do księgi urodzeń.
2. Jeżeli uznanie dziecka następuje przy sporządzaniu aktu urodzenia, w akcie takim wpisuje się nazwisko i inne dane dotyczące ojca zgodnie z treścią oświadczenia, z odpowiednią adnotacją w rubryce \"Uwagi\".
3. Jeżeli uznanie dziecka następuje po sporządzeniu aktu urodzenia, do aktu takiego wpisuje się wzmiankę dodatkową o uznaniu i zmianie nazwiska dziecka, stosownie do przepisów Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
4. Przepis ust. 3 stosuje się odpowiednio w razie sądowego ustalenia ojcostwa oraz nadania dziecku nazwiska męża matki.


Art. 80. Odpis zupełny stanowi dosłowne powtórzenie treści aktu stanu cywilnego wraz ze wszystkimi wzmiankami dodatkowymi; treść przypisków podaje się jedynie na wniosek osoby zainteresowanej.


Art. 81. W odpisie skróconym aktu stanu cywilnego podaje się jego treść, z uwzględnieniem treści wzmianek dodatkowych oraz z pominięciem wyrazów, ustępów i zdań skreślonych.
Odpowiedz
3 tygodnie temu poroniłam, do tej pory byłam w zbyt dużym szoku żeby podejmować jakiekolwiek formalne decyzje. Teraz gdy trochę trzeźwiej myślę doszłam do wniosku, że chciałabym zarejestrować moje dziecko.
Problem pojawia się z ojcem dziecka, który przebywa za granicą i w chwili obecnej nie ma możliwości aby przyjechał do Polski. Nie wiem kiedy będzie taka możliwość.
Jak wygląda sprawa z uznaniem w przypadku kiedy ojciec jest nieobecny? Nie zależy mi aby dziecko miało jego nazwisko, ale też nie chce postąpić tak egoistycznie aby w rubryce ojciec widniało nieznany.
Czy istnieje taka możliwość aby były tylko podane dane ojca dziecka, ale nazwisko miało by moje? Nie wiem jak to prawnie wygląda, więc tak błądzę po macku.
Czy podanie danych ojca dziecka jest równoznaczne z jego uznaniem?
Odpowiedz
Jeśli ojciec dziecka nie jest Twoim mężem, to sugerowałbym zadzwonić do urzędu stanu cywilnego i zapytać, co w takiej sytuacji należy zrobić.

A tu trochę informacji ogólnych:
https://www.msw.gov.pl/pl/sprawy-obywate...506458#Jak zarejestrować nowo narodzone dziecko
Odpowiedz
Miśka, nie wystarczy podać dane ojca. Co najwyżej możesz podać jego imię i ono zostanie wpisane do Aktu. Ale to, czy podajesz imię prawdziwe, czy fikcyjne jest bez znaczenia, bo to dziecko i tak nosić będzie Twoje nazwisko i będzie dzieckiem z nieustalonym ojcostwem - oficjalnie Twój partner jego ojcem w świetle prawa i tak nie będzie. Nawet gdybyś imienia nie podawała, wymyśli je za Ciebie USC. Najczęściej jest to wtedy jakies popularne imię męskie.
Obecnie każde dziecko ma w Aktach imię ojca - nawet teoretyczne, nawet fikcyjne. Ale mimo to może "nie mieć ojca" - to imię nie oznacza, że ojciec jest ustalony.

Aby ojcostwo zostało uznane faktycznie bez ustalania go sądownie, Twój partner musi złożyć oświadczenie, że dziecko uznaje. Oświadczenie takie jest spisywane do protokołu i na tej podstawie mężczyzna jest wisywany do Aktu Urodzenia jako ojciec.
Jest pewna różnica, o której tu wczesniej pisałam, czy takie oświadczenie nastąpi jeszcze przed właściwą rejestracją czy później.
Oświadczenie to w typowych sytuacjach jest składane w obecności kierownika USC.

Natomiast mężczyzna przebywający za granicą może oświadczenie złożyć przed polskim konsulem, który je zaprotokołuje. Nie wiem, jak odbywa się dokładnie przesłanie takiego oświadczenia do polskiego USC, zapewne to wymaga nieco czasu. Do konsula także musiałby podjechać.
Musisz się zastanowić, czy Wam na tym zależy, byście figurowali oboje jako rodzice i w związku z tym trochę musicie dodatkowo się nalatać i nazałatwiać formalności, czy chcesz tylko szybko zarejestrować dziecko choćby na samą siebie, bez ustalonego ojcostwa.
Odpowiedz
mam pytanie /
Czy można uznać ojcostwo dzieci nienarodzonych ,gdy poczęte były przemocowo a ojciec dzieci jest znany lecz wypiera się za każdym razem. Kto wykonuje takie badania czy szpital czy robi się je na własny koszt ? Ktoś mi kiedyś zasugerował,że można jeszcze w okresie płodowym lecz szczerze to duże ryzyko i nie wiem czy w PL realne .Wiąże się to z dużym ryzykiem poronienia ,jednak to niekiedy jedyne rozwiązanie na udowodnienie winy.CO prawda nie chciałabym na szali stawiać życie dziecka a uznanie tatusia. Gdy dojdzie do poronienia kto się tym zajmuje ?
Odpowiedz
Uznanie ojcostwa jest dobrowolne, Ty natomiast mówisz o ustaleniu ojcostwa. To nie jest dosłownie to samo - to drugie odbywa się zapewne w trybie podobnym do typowego, sądownie. Pierwsze może się obywać bez sądu, na podstawie oświadczenia ojca.

Bez dobrowolnego oświadczenia ojca w tym celu należałoby wykonać badanie genetyczne, które jednocześnie ustali pochodzenie DNA dziecka, ale przy wczesnej ciąży także od razu płeć dziecka (bez oznaczenia płci nie można dokonać rejestracji urodzenia dziecka w USC, a nie wiem, czy bez rejestracji można dochodzić ustalenia ojcostwa oficjalnie).
Oba badania w praktyce są odpłatne na koszt rodziców, przy czym być może przy ustalaniu ojcostwa sądownie jest szansa na zasądzenie zwrotu chociaż części kosztów od ustalonego ojca. Ale to być może.

Bada się chyba nie tyle w okresie płodowym, co na takim etapie ciąży po poronieniu. Bo na dosłownie żywej trwającej ciąży raczej się nie wykonuje inwazyjnych badań bez innego powodu, a o nieinwazyjnych możliwościach określenia płci nie słyszałam, choć może mam tutaj braki w wiedzy. Nie stykałam się z tym w praktyce, a tylko z badaniami już po poronieniu.
W przypadku śmierci dziecka, po poronieniu we wczesnej ciąży, z reguły badanie płci się wykonuje ze szczątek materiału poporonieniowego - i to nie muszą być dosłownie szczątki samego dziecka, bo zwykle np. płeć określa się z kosmówki, a nie ciała dziecka. Oznacza to, że do badania może posłużyć także materiał po łyżeczkowaniu, w którym już nie ma zarodka, pod warunkiem, że zachowane w nim będą kosmki.
Kluczowe jest ZAWSZE zabezpieczenie wszystkich możliwych szczątek (tkanek nie będących tylko skrzepami krwi) przed utratą w toalecie czy ich zaprzepaszczeniem w szpitalu po łyżeczkowaniu.
Roniąc w domu warto mieć przygotowane zawczasu zestawy - takie sterylne pojemniki jak na mocz oraz sól fizjologiczną. Szczątki zalane sola fizjologiczną przechowuje się w lodówce, bez zamrażania.
Nie wolno ich zalewać formaliną - o tym trzeba pamiętać, także w szpitalu, bo niektóre potrafią zawalić sprawę rutynowo, a formaliną wpływa na szczątki w sposób poważnie utrudniający szanse na oznaczenie płci. Może wręcz je uniemożliwić.

Priorytetem jest zabezpieczenie szczątek przy ronieniu w domu, a przy ronieniu od razu albo potem dalej w szpitalu (obojętnie, z łyżeczkowaniem czy bez) to samo plus uprzedzenie szpitala z góry na piśmie, że oczekujesz tego zabezpieczenia w celu wydania potem szczątek do wykonania niezbędnych badań genetycznych, w celu rejestracji lub z powodów medycznych (np. oznaczenia ewentualnych wad itd. ). Plus - jeśli ktoś tego chce - oprócz badań także do pochówku.

Zawsze warto je zabezpieczyć - myśleć o realności kolejnych kroków można potem.

Jeśli w szpitalu są przechowywane szczątki z badań histopatologicznych wykonywanych na ogół rutynowo po łyżeczkowaniach (czasem też bez łyżeczkowania) - to także jest nadal jakaś szansa (nie pewność, ale szansa), że możliwe jest skuteczne wykonanie niektórych badań genetycznych na materiale "archiwalnym". Wynik badań w takim wypadku nie jest przesądzony. Nie wiadomo z góry, że się uda oznaczyć to, co oczekiwane, ale nie jest też z góry powiedziane, że nie. To zależy od tego, co się zachowało i w jakim stanie.
Kostki parafinowe przechowuje się nieraz wiele lat, zwykle co najmniej 5, a w wielu szpitalach o wiele dłużej, nawet 10 czy 20.
To jest do sprawdzenia - mam na myśli tutaj poronienia z przeszłości, kiedy roniłaś w szpitalu, bo po ostatnim nie byłaś akurat lyżeczkowana. Ale zawsze możesz sprawdzić, co się zachowało z innych.
Odpowiedz
Dziękuję za informację.Tak faktycznie chodziło mi o ustalenie ojcostwa niż uznanie bo to mnie nie interesuje odnośnie tego osobnika . Wyczytałam w Google o badaniach Dna na ojcostwo w ciąży po 10 tyg. i kwestie są sporne co do bezpieczeństwa. Jednak to badanie inwazyjne i jak już wyżej pisałam nie zaryzykuje wyższości ojcostwa nad bezpieczeństwem dziecka.
Co do poronień dużo się dowiedziałam nigdy nikt o tym mnie nie informował a być może byłam nieświadoma co do mnie mówią.Zawsze ratowano mnie  nie zważając co ja tam mówię .Nikt nie był przy mnie i to też mogło spowodować lekceważający stosunek personelu do takich badań -może to zbyt duże koszty tego nie wiem .Teraz to gdybanie .Do poronień  dochodziło w różnych częściach Polski -ucieczki . Ja wiesz często nie mówiłam ,że poroniłam a na zachowanie,, jakiś" tkanek /brzmi okropnie/  pewnie było już za późno .W szpitalach faktycznie po łyżeczkowaniu za pewnie pobierano wycinki dostawałam tylko wypisy i tu był mój błąd o nie walczenie o godny pochówek bo nie  miałam żadnych szczątek a dzieci urodzone i ,które zmarły nie oddano mi -spalili tak mi powiedziano  Mam podejrzenia ,że są wykorzystywane do celów medycznych i to mnie dręczy  .Wtedy nie byłam kontaktowa nie powiedziano mi o zgonie od razu  ze względu ,że nie byłam przytomna i po zawale  i znów zawaliłam  .Wszystkie pozostałe poronienia były w domu w samotności i ten sam scenariusz nie myślałam o zabezpieczeniu szczątek dzieci  a ojciec zawsze był ten sam .Nawet się nie wypierał tylko przed rodziną ośmieszał i upokarzał .Chciałam tylko ,,zdjąć mu" ten uśmieszek i nigdy nie udowodniłam mu ojcostwa jawnie tylko świadkami rozmów były dzieci i one wiedzą co wyrabiał Nie będę już pisać nie to forum.Mam  tez nagrania .Lecz to już życia  dzieciom nie zwróci .Teraz będę ostrożniejsza lecz wiem z czym to się wiąże.Mimo wszystko bardzo dziękuje za te informacje.
Odpowiedz
Mrówka, te wspomniane kostki parafinowe to nie są całe tkanki i ciała, lecz pewne fragmenty materiałów użytych do rutynowych badań histopatologicznych. Co oznacza, że nawet, jeśli ogólnie szczątki w rozumieniu ciał dzieci poddano już zbiorowej kremacji, to jakieś ich fragmenty albo chociaż fragmenty kosmówki mogą być w szpitalach przechowywane i wystarczać nadal do badań płci czy ojcostwa.
To nie jest tak, że to pewne albo że musisz je wykonać, ale warto mieć taką świadomość. Kto wie, może do czegoś się przyda, gdybyś kiedyś chciała do tego tematu wrócić.
I przyda Ci się także w przyszłości z innego powodu - nigdy nie wiadomo, czy jakaś kobieta, którą znasz lub kiedyś poznasz, nie będzie tej wiedzy potrzebować. I wtedy będziesz o nią bogatsza. Może to pomóc jej zawalczyć o swoje prawa, może jej zasygnalizować sposób postępowania w trakcie ronienia, bo - tak, masz rację - najczęściej nie jest na to przygotowana, nie jest tego świadoma.
A tu nie chodzi nawet tak bardzo o to, jaka będzie ostateczna decyzja kobiety co do rejestracji czy pochówku, tylko by miała dodatkowy czas do namysłu. I na rozeznanie, co w konkretnej sytuacji jest w stanie zrobić. Dlatego zadbać o taką możliwość nie zaszkodzi.
Odpowiedz
To prawda kobieta będąc sama nie myśli racjonalnie i nie wie co robić mimo,że jakąś tam wiedzę posiada.To w obliczu tragedii zapomina się o tym. Jednak taka wiedza jest potrzebna dla innych kobiet i ich bliskich ,aby miały wybór i nie dręczyły wyrzuty sumienia.Decyzja będzie należeć do Nich.
Odpowiedz
To doczytaj sobie jeszcze z naszej strony głównej dla lepszego obrazu, jakie są oficjalnie prawa kobiet i na co kobieta powinna uważać w praktyce, by móc z nich korzystać. Oczywiście, różnie też bywa w konkretnych przypadkach i czasem jakiś szczegół może zadecydować o tym, ale to są ogólne zasady.

https://www.poronienie.pl/prawo/prawo-w-pigulce/
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości