Cp mam zrobić, nikt nam nie powiedział że możemy pochować nasze dziecko
#1
Co mam zrobić. W niedziele 12 marca, po 39 godzina moja żona urodziła nasze 20 tygodniowe dziecko Tamare. Ciąża była z gatunku śmiertelnech - to znaczy akranalna - bezczaszkowa, wada rozwojowa. Nikt nam nie powiedział, że możemy pochować nasze dziecko i obawiam się że już się nie da nic zrobić.
Czy powiedzieć o tym żonie? Serce mi pęka mi drugi raz.
Odpowiedz
#2
Dodam tylko, że poród był wywoływany sztucznie bo z tego wszystkiego nie napisałem.
Odpowiedz
#3
Proszę przyjmijcie moje wyrazy współczucia ... bardzo, bardzo mi przykro z powodu śmierci Waszej córeczki Tamary

Przepraszam, że tak sucho teraz, ale jeszcze nie wszystko stracone, możecie powalczyć o wydanie ciałka córeczki, zwłaszcza, że KTOSIK (14 tydzień) wywalczyła z sukcesem. Ciałka dzieci są dość długo \"przechowywane\" w szpitalach, a że poród odbył się zaledwie 3 dni temu, myślę, że bez problemu otrzymanie zgodę Szpitala.

1. Myślę, że po przeczytaniu tego linku: https://www.poronienie.pl/prawo.html i wydrukowaniu tych przepisów prawnych uzbroisz się w oręż do walki ze szpitalami. Szpital nie ma prawa odmówić Wam wydania ciałka Dziecka. Zawsze można postraszyć, Rzecznikiem Praw Dziecka, czy Rzecznikiem Praw Pacjenta i do nich zadzwonić, czy napisać, jak to czyniły dziewczyny z naszego forum.

2. Jak najszybciej napiszcie list do szpitala (może dziś wyślijcie go faksem, a jutro osobiście, dostarczcie do ordynatora oddziału, a nawet dyrektora) o tym, że chcecie odebrać ciałko dziecka, macie prawo i do godnego pożegnania się z córeczką i do zmiany swojej decyzji.

to tak na początek, dziewczyny z naszego forum KTOSIK: https://www.poronienie.pl/prawo_hist9.html, AGATA: https://www.poronienie.pl/prawo_hist8.html i inne: https://www.poronienie.pl/prawo_hist10.html przebyły tę drogę z sukcesem, tak więc wszystko przed Tobą.

Po uzyskaniu dokumentu ze szpitala, kierunek USC, a potem, zgodnie z Waszymi przekonaniami – pogrzeb Tamary.

Bardzo, bardzo mi przykro... proszę pozdrów żonę i zaproś ją na to forum, to co przeżywacie to najbardziej traumatyczne doświadczenie życiowe, śmierć dziecka, jest ciosem, po którym my rodzice, podnieść czasem nie możemy się nigdy.

Dużo sił...

Na pewno te dziewczyny, którym udało się pochować, pomogą, napisz proszę jakiej pomocy oczekujesz

i jeszcze jedno... powinni wypłacić Wam też zasiłek pogrzebowy z ZUSu i chyba żonie należy się cząstka urlopu macierzyńskiego ...

Z perspektywy czasu, ja mogę napisać, że moim niespełnionym marzeniem (bo nie wiedziałam) jest brak możliwości pożegnania się z dzieckiem... dlatego porozmawiaj z żoną, myślę, że fakt iż można godnie dziecko pożegnać, opłakać jego śmierć, pomaga w całym procesie żałoby, córeczka będzie miała swoje miejsce należne każdemu, kto umiera, dla Was fakty iż będzie miała grób, też będzie istotne, bo stanowić będzie dowód iż istniała, choć tak krótko, mimo iż żona, teraz może być „niechętna” pogrzebowi... ja jako kobietą napisze, nie rezygnuj – powalcz...
Odpowiedz
#4
Yaco

przyjmij wyrazy wspolczucia. Tylko moge sie domyslac, co teraz czujecie...

Pod tym, co napisala Aga podpisuje sie obiema rekoma.
Ktosik poszla po dwoch dniach.
Emily po miesiacu (18tc) dowiedziala sie, ze coreczka jest w \"lodowce\".
Agaiadam (10tc) rowniez po miesiacu.
Te historie Aga juz wczesniej Ci podlinkowala.

Gdybys potrzebowal pomocy, rozmowy nt. prawa, co i jak mowic w szpitalu (oj, moze byc roznie) - to napisz albo na skrzynke poczta@poronienie.pl, albo na moj priv wuch@gazeta.pl, postaramy sie pomoc. Jesli jestescie z ktoregos miasta, ktore sa wymienione w Warto wiedziec -> Grupy wsparcia, to na pewno sie znajdzie ktos, kto Wam pomoze na miejscu.

Napisz dzis pismo do szpitala (w historii \"ktosika\" jest jej przykladowe, mozesz przerobic na swoj przypadek) i zanies je tam - do dzialu dokumentacji, ordynatora oddzialu, gdzie odbyl sie porod (zobacz na wypisie szpitalnym), czy dyrektora placowki.

Poza pogrzebem macie prawo do rejestracji dziecka. Podanie o dokumenty potrzebne do rejestracji rowniez szpital powinien Wam dac. (I znow przykladowe pismo w historii \"ktosika\", w dziale Prawo).

I pokrotce:
1) Dokument potrzebny do pochowania, ktorego zadacie to
KARTA ZGONU
2) Dokument potrzebny do rejestracji Tamary, to:
ZGLOSZENIE URODZENIA DZIECKA

W tej calej tragedii zycze duzo sil.
I walcz - dla siebie, dla zony, dla Waszego Dziecka...

Monika
Odpowiedz
#5
Bardzo mi przykro z powodu śmierci Tamarki ... też mogę tylko sobie wyobrazić co teraz czujecie ...
... właściwie wszystko powiedziały aga i wuchowa
jeśli mogłabym pomóc - link do mojej historii aga już wkleiła - mój emil i gg tam są

jeszcze raz - bardzi mi przykro - agata
Odpowiedz
#6
ogromnie mi przykro z powodu waszej tragedii.
tak jak pisaly dziewczyny - nie wszystko jeszcze stracone
wielu sil na przyszlosc i pamietajcie - ze macie jeszcze siebie
sciskam mocno
anka
Odpowiedz
#7
Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa i wsparcie. Wczoraj gdy powiedziałem żonie, że jest mozliwość pochowania Tamary rozsypała się kompetnie, dostała gorączki 39st. Nie wiem jak mam ją pocieszać. Jej stan pogorszył jeszcze fakt, że zaczeła się jej laktacja- widok pokarmu wypływającego z piersi załamał ją kompetnie. W szpitalu nie podali jej nic co mogłoby zatrzymać laktacje. Dopiero zaprzyjaźniony ginekolog przepisał odpowiedni środek i podrał wymazy z szyjki macicy.
Mam zamęt w głowie, nie wiem czy pogrzeb pomoże żonie czy pogorszy jej stan. Rodziła 39 godzin ze świadomością, że dziecko umrze zaraz po oddcięciu pępowiny. Bardzo ciężko to przeżywała, widziałem obłęd w jej oczach. Dosyć mocno faszerowali ją relanium. Nawet nie wiedziała kiedy dziecko się urodziło bo każdego badania usypiali ją. Gdy się rano obudziła było po wszystkim - Tamara urodziła się o 01:30.
Odpowiedz
#8
Koniecznie, przeczytaj https://www.poronienie.pl/laktacja.html

tak bardzo mi przykro
Odpowiedz
#9
Yaco,

nie jestem w stanie sobie wyobrazic Twojego dzisiaj... naprawde mocno wspolczuje, Tobie, Wam...

Jesli czujesz, ze na zorganizowanie pogrzebu potrzebujesz czasu - no bo teraz musisz byc z zona - to idz do szpitala (zadzwon itd.), wyjasnij sytuacje i popros, zeby poczekali z wydaniem cialka np. tydzien lub dwa, ze Ty w tym czasie podejmiesz ostateczna decyzje, co dalej.

Moze jest ktos z rodziny, kto moglby Wam pomoc?

Duzo sil.
Monika
Odpowiedz
#10
Bardzo mi przykro.. jak czytam Waszą historię, łzy lecą i jakbym czytała o swojej Natalce...

10 lutego odeszła moja córeczka. Również miała bezczaszkowie....
Rozumiem Ciebie i Twoją żonę. Wiem doskonale co czujecie. Ja też leżałam w szpitalu i nie rozumiałam dlaczego moja dziewczynka nie może żyć. Przecież ją widzę na USG ? Ma oczka, nosek, malutkie usteczka.. serduszko przecież bije o ona macha do mnie rączką... Ona żyje.. Nie rozumiałam i nadal nie rozumiem. Wtedy byłam jak w transie. Faszerowali mnie relanium i innymi lekami a ja machinalnie wykonywałam polecenia czekając na śmierć mojej córeczki...Dzi ś niewiele z tego pamiętam. Jak się obudziłam była tylko wielka pustka..

Tak bardzo wiem co teraż przeżywacie.... To takie beznadziejnie trudne!

U mnie laktacja zaczęła się dzień po wyjściu ze szpitala i to załamało mnie jeszcze bardziej. Okładałam piersi kapustą i brałam Bromergon ale to trwało ponad 3 tygodnie.. i ciągle przypminało, że nie mam kogo nakarmić... Do swojego mieszkania wróciliśmy dopiero po 3 tygodniach. Wszędzie ubrania ciążowe, pokój małej przygotowany do tapetowania...Wszystko jak tamtego dnia, tylko nie ma Natalki.. A przecież wyszłam tylko na chwilkę na kolejne USG.. Nawet nie zamykałam laptopa.. Chciałam odrazu przesłać zdjęcie małej znajomym...

Później zaczęłam wertować internet w poszukiwaniu przyczyny i tak szukam do dziś... Genetycy, lekarze, specjaliści.. Wszyscy tacy mądrzy i uczeni a tacy bezradni wobec bezczaszkowia..
Na Poronieniu poznałam wspaniałych przyjaciół i tylko dzięki nim dzisiaj mogę wyjść z domu. Ciągle unikam kontaktu z ludźmi, z dziećmi, boję się odbierać telefon bo może ktoś nie wie i co wtedy...

Bardzo chciałabym Wam pomóc...
Ja pochowałam Natalkę i wiem, że wada naszych dziewczynek jest bardzo mało spotykana dlatego napewno ciałko małej jest jeszcze w szpitalu... Nie znam Was ale mi i mężowi pogrzeb córeczki bardzo pomógł. Odwiedzamy ją co kilka dni i czujemy się tam jakoś tak bezpieczniej.. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Jesteśmy tam bliżej małej.

Sprawy urzędowe załatwiliśmy jednego dnia. W szpitalu pwiedzieli nam, że możemy pochować Natalkę, dali nam dokument stwierdzający urodzenie martwego maleństwa i z tym kazali iść do urzędu. Uprzedzili nawet, że to będzie trudne bo w tym samym pokoju rejestrują dzieci żywe i te martwo urodzone a oni zgłaszali ten problem bezskutecznie... Tak też było i łzy leciały mi jak grochy kiedy podawałam imię dziecka a obok para cieszyła się z pierwszego dokumentu ich synka...
Tam na podstawie tego dokumentu i aktu małżeństwa dostaliśmy akt urodzenia Natalki z adnotacją \"Dziecko martwo urodzone..\". Z aktem pojechaliśmy na cmentarz i oni już sami skontaktowali się ze szpitalem i odebrali Natalkę. Kupiliśmy malutką trumienkę zamiast wózeczka i misia... i położyliśmy córeczkę w grobie rodzinnym obok mojej Babci. Całe nabożeństwo tzw. pokropek, trzymałam córeczkę przy sercu, tuliłam drewnianą trumienkę i sama zaniosłam ją spać... Nie mogli mi tego zabronić.

W urzędzie Pani powiedziała o zasiłku pogrzebowym w ZUSie a tam dodali, że dostanę połowę urlopu macierzyńskiego. Wszyscy od szpitala po urząd byli bardzo mili i wyrozumiali za co bardzo mi dziękuję.
Obiecałam, że kiedyś na spokojnie opiszę moją historię ale po tym poście widzę, że jeszcze nie za bardzo mi to wychodzi ...

Bardzo mocno Was przytulam i jakbyście chcięli pogadać to napisz na prv bacha3@poczta.onet.pl albo odezwij się na gg 5617444. Napisz skąd jesteście bo może będę mogła podjechać i porozmawiać z Wami o tym co się stało. Miesiąc temu byłam w tym samym punkcie co Wy i choć czasami myślę, że ciągle stoję w miejscu to jednak wiem już więcej.

Wlaśnie zadzwonił telefon... myślałam, że to mąż.. znowu ktoś zapytał o płeć... Dziewczynka. Miała na imię Natalia. Umarła 10 lutego...
Odpowiedz
#11
Podjełem decyzje. Jade do Szpitala Bielańskiego (w Warszawie), nigdy bym sobie nie darował gdybym nie pochował Tamary. Odezwe się jak wrócę.
GG 1323585
Odpowiedz
#12
Yaco Shadow
trzymam mocno kciuki za Twoją \"walkę\" - bo dziś to ciągle walka z biurokratycznymi przepisami - niestety. I tak miło mi, gdy czytam, że mąż tak bardzo kocha żonę, tak bardzo chce ją wesprzeć, pomóc - stara się rozumieć.

Agusia
Czytam Twoją historię i samo mi się płacze, nad okrutnym losem, jaki nas dotyka. Żadna z nas nie jest winna tragedii jaką jest śmierć naszych Dzieci, a ja jestem z Ciebie dumna jak i Natalka by była, za fakt iż godnie ją pożegnałaś, za miejsce należne każdemu człowiekowi, który odchodzi, za matczyną miłość, za siłę by dać wsparcie i innym, których ten problem dotyka tak mocno... jak okrutne czasem to życie.

Życzę Waszym Rodzinom spokoju w sercu i by ta tęsknota dała się kiedyś oswoić...
Odpowiedz
#13
Yaco Shadow

W razie problemów - oby się nie pojawiły, ale bywa różnie... - pamiętaj, że możesz tutaj na nas liczyć. Pochowałam swoją zmarłą w 14. tygodniu ciąży Córeczkę zaledwie miesiąc temu. Też jestem z Warszawy i jeśli tylko będę mogła w czymś pomóc to mów
Odpowiedz
#14
To jest straszne... Wczoraj (16.03) dzwoniłem do szpitala na Oddział Ginekologii, Pani Oddziałowa była bardzo miła ale nie była w stanie odpowiedzieć gdzie jest \"płód\".
Drugi telefon. U nas płodu nie ma, POSZEDŁ do zakładu ananatomii. Ale nic Pan nie załatwi bo oni krótko pracują. Proszę zadzwonić rano. A tak w ogóle to czy jestem pewien swojej decyzji bo płód wygląda nieciekawie. Napewno nie jest w jednym kawałku i jest zalany formaliną. Bardzo nieprzyjemny widok. Po moich zapewnieniach, że moim celem jest pochowanie DZIECKA. Przestała mnie nagabywać, żebym sobie odpuścił.
Dziś rano (17.03) 8:15 zadzwoniłem do Zakładu Anatomii, Pan był miły i serdeczny. Jako jedyny mówił o mojej Tamarce - PAŃSTWA DZIECIACZEK. Na początku jednak tradycyjne zniechęcania - dziecaiczek malutki nie dostaną państwo pieniędzy z ZUS na pokrycie kosztów pogrzebu, księża odmawiają zajmowania się pochówkiem takim dzieciaczków, a jak się pan zdeklaruje zabrać dziecko to szpital będzie naliczał 20zł za dobe w chłodni, żaden cmentarz nie będzie chciał przyjąć takieko małego dzieciaczka... Skończył dopiera gdy mu powiedził,że mam miejsce na cmetarzu na Bródnie i nic mnie nie odwiedzie od zamiaru pochowania dziecka. Starał się pomóc jak mógł - przynajmniej takie sprawiał wrażenie, ale nic nie był w stanie zrobić bo niedotarła do niego dokumentacja. Dokumentacji również nie ma w Statystyce Medycznej. Na Oddziale Ginekologii też nie uzyskałem żadnej informacji bo Państwo Doktorowie mają odprawę. Mam zadzwonić o 9:00 i dowiedzieć się kiedy trafi dokumentacja medyczna do statystyki. Wtedy będe mógł pojechać do szpitala po zaświadczenie do USC i zacząć załatwiać wszystkie formalności.
Chce mi się wyć....
Odpowiedz
#15
Boże ja zaraz oszaleje. Ping-pong między anatomią a ginekologią trwa a ja jestem odbijaną piłeczką. Pani z ginekologi powiedziała, że ciąża była tak mała (20 tydzień), że oni metryczki nie wystawiają. Ma skontaktować się z anatomią i dowiedzieć się czego oczekują od ginekologii. Mama zadzwonić o 10:00.
Odpowiedz
#16
Yaco,

wytrzymaj, prawo jest po TWOJEJ stronie.

Zloz podanie (jesli jeszcze tego nie zrobiles) o wydanie nastepujacych dokumentow:
1) karta zgonu
2) zgloszenie urodzenia dziecka ,
dolacz wydruki dokumentow, ktore sa na stronie i... czekaj na odpowiedz ze szpitala. Jak sie \"tylko\" mowi, to pozniej sie okaze, ze nikt niczego nie zglaszal, a jak zostawisz podanie, to musza Ci odpowiedziec. Ktosik w ten sposob wygrala, choc jej tez mowili, ze nie ma prawa itd.
Dodaj pytanie, dlaczego nikt nie powiadomil Ciebie o tym, ze masz prawo do pochowania Tamary.

W razie czego co najmniej dwa warszawskie szpitale:
sw. Rodziny na Madalinskiego
sw. Zofii na Zelaznej
takie dokumenty wystawily.

Powiedz, ze odwolasz sie do rzecznika praw dziecka, ministerstwa zdrowia, wojewodzkiego konsultanta ds. ginekologii, zglosisz zawiadomienie w prokuraturze... cokolwiek, niech wiedza, czuja, ze nie odpuscisz.

Przykro mi, ze tego typu sprawy nie zlatwia sie w sposob godziwy, z pelnym szacunkiem dla tragedii, ktora sie dzieje.

Jesli potrzebujesz pomocy, to pisz.
Monika
Odpowiedz
#17
I jeszcze jedno.

A co do ICH argumentow (ksiadz, cmentarz, chlodnia), to powiedz, ze to jest TWOJ problem a nie ich, tak samo jest to TWOJE DZIECKO a nie szpitala i to Ty masz do Niego prawo.

Mysle, mysle o Was mocno.
Monika
Odpowiedz
#18
Ludzie to koszmar. Dowiedziełem się na ginekologii, że jest problem który jest praktycznie niedoprzejścią. Żone okłamali, nasze dziecko nie urodziło się - ZOSTAŁO ROZKAWŁKOWANE W ŁONIE MATKI i wyciągnięte w kawałkach. W związku z tym nie mogą ustalić płci. Mogą wystawić dokument bez podanej płci ale on nie daje możliwości rejestracji dziecka w USC.
Może USG z Centrum LIM uratuje wszystko, tam jest wprawdzie napisane: \"płeć: żeńska?\". Mam skontaktować się doktor, która wykonywał zabieg i spróbować sprawę załątwić.
Odpowiedz
#19
Yaco Shadow

Wszystkie tu - choć wirtualnie jesteśmy z Wami.

Brak mi słów nad okrucieństem, które spotkało Wasze Dziecko i Was.

Wytrzymaj! Dla siebie dla żony dla Dziecka!
Odpowiedz
#20
Trzymam za Was kciuki, przechodzilam przez to wszystko tak niedawno, wiem, że to trudne, ale prawo jest po Waszej stronie

Jeśli mogę coś doradzić, to tak jak napisał Aga, wszystko co możliwe pisz - same słowa to czasem za mało - rób kobię i żądaj potwierdzenia przyjęcia pisma.

Co do płci zadzwoń może do USC i zapytaj jak to jest, kiedy jej nie okreśłono.

Pozdrawiam
Odpowiedz
#21
Jest dobrze. Pani doktor zgodziła się podpisać metryczke. W okolicy południa w poniedziałek mam się zgłosić na Oddział Ginekologii po metryczke a potem do USC.
Dzięki Ci Boże za siłe. A Wam wszystkim za wsparcie. Odezwe się jak przebrnę przez USC.
GG 1323585
Odpowiedz
#22
To straszne, że nadal trzeba przez to wszystko przechodzić! prawo niby po naszej stronie, a ludzie swoje :-(
Argumentacja, że ksiądz nie pochowa jest bzdurna! Jak nie jeden, to drugi, jak nie w naszej parafii, to w sąsiedniej. Ja kiedyś pisałam swoją historię, że mimo braku odpowiednich zapisów i przed zmianami w prawie pochowałam Synka (17tydz.) na własny koszt i w osobnej mogiłce. To jest człowiek i ma prawo do godnego pochówku!!! I jeszcze sprawa wyglądu ciałka. Tylko ja widziałam Synka przy urodzeniu(oprócz personelu szpitala oczywiście). Póżniej szpital, mimo iż deklarowałam odbiór przechowywał go sklejonego w papierowej torebce, na szafce w prosektorium. Nie było sensu otwierac, ubierać... Włożyliśmy do trumienki w tej cholernej torebce i przykryliśmy uszytą białą szatką. Boże, minęło ponad półtora roku, mam swoją Maleńką a nie mogę spokojnie o tym pisać. Przepraszam...
Do pochowania Dzieciątka nie jest ważny wygląd. Jest ważne to, że Go kochamy i chcemy godnie pochować. Że chcemy mieć dla Niego miejsce tu na ziemi, że chcemy pamiętać, bo zapomnieć nie potrafimy.
Odpowiedz
#23
Bezie dobrze,-. Jeśli szpital zgodził się wydac dokumenty, to w USC nie powinni robic problemu. Czeka Was jeszcze ostatnie pozegnanie z Waszą córeczką......
Jestęs niesamowicie dzielny, ze miałeś siłe o to walczyć w tym momencie.....Napisz jak sie czuje żona, bo myslimy tu często niej, dziewczyny w forum
Odpowiedz
#24
Beata czuje się już lepiej. Świadomość tego, że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy dla Tamary bardzo jej psychicznie pomogło.
Zbieram w sobie siłę bo chce osobiście nieść trumne z Tamarą od kościoła do miejsca spoczynku. To będzie mój jedyny raz kiedy będe mógł ją mieć na rękach, to będzie jedyny nasz wspólny spacer.
Odpowiedz
#25
Yaco,

nieznana plec nie jest problemem dla USC.

Przy b. wczesnych poronieniach tez jest nieznana, czasami matka \"czuje\", \"wie\"... lekarz moze wpisac w dokumenty to, czego zycza sobie rodzice dziecka, moze wpisac \"?\", dla urzedu nie jest to istotne.

I zadaj poza \"metryczka\" (ona idzie do usc), KARTY ZGONU, bez niej mozesz miec problemy z pochowaniem (tzn. na parafialnych cmentarzach jest latwiej, ksieza tak nie czepiaja sie dokumentow, na komunalnym moga sie uprzec, ze bez niej, mimo posiadania aktu urodzenia, ktory dostaniesz w usc, nie pochowaja). KZ - nalezy sie Wam zgodnie z prawem.

Duzo, duzo sil.
Monika
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości