Odmowa ze szpitala na wydanie dziecka do pochówku
#1
Witam!!
Słuchajcie mam problem, bo pani dyrektor ze szpitala w jakim przeprowadzono mi zabieg łyżeczkowania jamy macicy wstrzymała nam zgodę na zabranie dziecka do pochówku (badania genetyczne mamy zrobione, formalnie wszystko załatwione). A problem ten wynikł z faktu, iż złożyłam skargę do Okręgowej Komisji Etyki Lekarskiej na jednego z lekarzy w tym szpitalu. Ale żebyście mogli mi pomóc muszę nakreślić sytuację. Otóż moją ciążę prowadził lekarz A, to on wykrył martwą ciążę, przyjął mnie na oddział i przeprowadził zabieg (bardzo dobry specjalista). Jednak na dyżurze w tym szpitalu, w dniu zabiegu był doktor B. Kiedy na obchodzie (3 godziny po zabiegu) zapytałam go, co mamy zrobić z mężem, żeby móc pochować dziecko zaczął się na mnie wydzierać, że upadłam na głowę bo to nie było dziecko ani nawet płód, tylko zlepek tkanek. Skarga dotyczyła nieetycznego zachowania lekarza, który nie miał nawet nic wspólnego z zabiegiem - naweet go przy zabiegu nie było. Czy pani dyrektor ma prawo wstrzymać decyzję o wydaniu synka do pochówku z powodu tej skargi? Bo na mój rozum (nie jestem prawnikiem ani lekarzem) te dwie sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego. Jutro mam rozmowę z nią ale chciałabym wiedzieć z punktu prawnego jak sprawa wygląda, żeby wiedzieć jak z nią rozmawiać. Bardzo dziękuję za pomoc. Agata.
Odpowiedz
#2
To szpital N. w K.?
Odpowiedz
#3
(Sun, 01 Lutego 2015, 18:57:18)DzikaMysz napisał(a): To szpital N. w K.?

DzikaMysz - chyba tak, to jest chyba ten szpital....

Ale wiesz może jak wygląda sytuacja prawna w moim przypadku ?? Bo ja już mam zwyczajnie dość tego wszystkiego. Przez ostatnie 6 tygodni (od dnia zabiegu) moje życie to nieustanna walka o mojego zmarłego synka i możliwość pochowania go. I z każdej strony mamy pod górkę Sad
Odpowiedz
#4
Zgaduję szpital z treści postów.

Na zdrowy rozum, masz rację - związku nie ma żadnego.
Ale diabli wiedzą, jakie oni mają procedury okołoskargowe, może się upierają sprawdzać, czy w ogóle ciało dziecka istnieje i twierdzić, że nie, tradycyjnie. Jeśli to ten szpital, to mam z nim w tym mieście najgorsze skojarzenia - są bezduszni i twardogłowi. Byli od dawna, nawet wtedy, gdy wiele szpitali szło kobietom na rękę i jednak wpisywało płeć z uprawdopodobnienia.

Na rozmowę idź od razu z pismem, w którym żądasz podania - i to podania niezwłocznie - podstawy prawnej tej odmowy czy też choćby wstrzymania. Dodaj, że w braku takiej podstawy zgłosisz skargę także w inne miejsca - do MZ, rzecznika praw pacjentów, czy jak mu tam... Wszędzie.
Mają podejście bardzo formalistyczne. Bez pisma nie idź, bo i tak wykorzystają jego brak. Lekarze są tam różni. Ale same władze i radcy prawni - lepiej zmilczę, bo musiałabym nieregulaminowo się wyrazić. Z tego powodu nie ufaj temu szpitalowi na tym stopniu pod żadnym względem, że Ci ułatwi sprawę, jeśli nie będzie musiał i znajdzie pretekst.
Zawsze mnie szokuje to babsko... Jeśli to ona sama przepycha takie stanowiska, to szokuje, właśnie ze względu na płeć.
Odpowiedz
#5
Tak, ale wiesz co my mamy akt urodzenia z adnotacją o dziecku martwo urodzonym i mamy badania genetyczne wykonane stwierdzające płeć męską. Ale masz rację, napiszemy takie podanie, żeby nas nie zaskoczyli.
Odpowiedz
#6
Wiem. Tylko jest możliwe, że będą usiłowali podeprzeć się pretekstem o niestwierdzeniu tkanek płodu. Badanie płci najczęściej wykonuje się z kosmówki, a to nie oznacza tkanek dziecka. Pochówek natomiast powinien dotyczyć tych ostatnich.
Zdaję sobie sprawę z tego, że to okrutne, ale nie będę Cię łudzić - jeśli się uprą przy takim zafałszowaniu sprawy, to uprą się przy twierdzeniu, że w ciąży byłaś, płeć jest znana, ale jednak nie ma czego chować...
Przypomnij mi, bo pamiętam, że badanie było ze szczątek znajdujących się wcześniej pod wpływem formaliny - masz wcześniej gdzieś stwierdzone tkanki dziecka? W wynikach badania histo, z papierów mówiących o formalinie, w dokumentacji szpitalnej, z badań płci w szpitalu w P.? Masz to gdzieś na piśmie?
Odpowiedz
#7
Na wyniku badania histopatologicznego jest napisane " kosmki z nielicznymi ogniskami rozplemu trofoblastu"
a na wyniku badania DNA mam napisane "DNA izolowane z materiału utrwalonego w postaci bloczka parafinowego po zabiegu ....."
Ale chyba skoro wypisali mi dokument do USC żeby zarejestrować dziecko to samo to świadczy o tym, że był człowiek
Odpowiedz
#8
Tak.
Chcę, żebys mnie dobrze zrozumiała - kierunek pretekstu może pójść w kierunku braku ciała do pochowania. Nie zaprzeczaniu istnienia człowieka. Tylko zaprzeczaniu posiadania jego szczątków.
Nie muszą i nie mogą Ci wydać tego, czego nie mają. A obowiązkowi wydania do pochówku podlega tylko ciało. Cały materiał do badań nie zawsze jest ciałem, rozumiesz?
Masz USG szpitalne z uwidocznionym dzieckiem na nim? USG wykonane w szpitalu przed zabiegiem?
Odpowiedz
#9
Mam jeszcze napisane coś takiego na wyniku histo
"Liczne fragmenty doczesnej i kosmówki, największy 3,5 x 1 x 1 cm"

Ostatnie USG mam na tydzień przed zabiegiem, potem miałam w szpitalu robione na dwa dni przed zabiegiem ale nie mam zdjęcia. W dniu zabiegu USG nie miałam wykonywanego.

Na USG na tydzień przed zabiegiem mam napisane tak:

" W jamie macicy widoczny pęcherzyk ciążowy o regularnych obrysach i okrągłym kształcie.
Widoczne echo zarodka o wymiarach - CRL- 6,7mm co odpowiada 6W2D.
Wewnątrz pęcherzyka ciążowego prawidłowy pęcherzyk żółtkowy śr. 5mm
ASP płodu nie stwierdza się"

I jest na USG taka mała fasolka (nie ma wyglądu małego człowieczka ale jest coś widoczne) szkoda że nie mam skanera to bym Ci zdjęcie wysłała
Odpowiedz
#10
Nie jest to konieczne - z opisu widać, że dziecko było na tym etapie USG.

Widzisz, obecność w macicy dziecka wcześniej nie stanowi dowodu, że w chwili zabiegu ono tam nadal było. Nawet USG szpitalne tego nie gwarantuje. Bo dziecko może wcześniej się urodzić, pod wpływem akcji skurczowej, naturalnej lub wywołanej lekami. Także podawanymi w szpitalu przed zabiegiem. Na łożku. W toalecie.
W chwili łyżeczkowania może go już nie być i szpitale, jeśli chcą, to się takiego pretekstu trzymają.
Twoje opisy pisemne, które przywołałaś - nie stanowią niestety dowodu na tkanki dziecka znajdujące się w macicy w chwili zabiegu albo chociaż na etapie szpitalnym ogólnie. To nie znaczy, że ich nie było, ale to daje im pole do manewrów, które lubią... że tak ujmę... wykonywać.
Obawiam się, że w tę stronę mogą szukać wykrętów.
Więc nie pomagajmy im iść na złość w zaparte z góry. Cofam poprzednią radę - nie pisz w tym piśmie niczego o skargach. Zawsze je zdążysz napisać, jeśli zechcesz, ale tym razem o nich nie pisz nic. Poprzestań na żądaniu podania Ci powodów i podstawy prawnej - powinna teoretycznie i tak zostać Ci podana w tej rozmowie, bo masz prawo znać powód opóźnienia. I tyle tylko zrób. Żebyś to miała nie "na gębę". Chyba żeby pani dyrektor niedwuznacznie Ci zasugerowała uzależnienie czegoś od wycofania skargi, choć byłabym zdziwiona takim podkładaniem się. Jednak skargi nie zające w tej chwili. Nie uciekną. Lepiej najpierw poznać odpowiedź i swoje szanse wprost. I kierunek, w którym ona zmierza.
Odpowiedz
#11
Ani w domu, ani w szpitalu na łóżku ani w toalecie nie urodziłam wcześniej. Dostałam globułki dopochwowe żeby właśnie urodzić i doprowadzić do rozwarcia macicy ale nie urodziłam. Zaczęła ze mnie wypływać woda i na chwilę przed zabiegiem trochę krwi miałam na podkładzie poporodowym. Jestem pewna, że nie urodziłam wcześniej. Nie miałam ani plamień ani skurczy. Martwa ciąża została bardzo szybko wykryta. Ale nie udowodnię im tego. Nie mam zamiaru ich zastraszać skargami. Ciągle liczę na to, że sprawa się rozwiąże na naszą korzyść. Wydaje mi się, że padnie sugestia o wycofaniu skargi na lekarza. Bo jestem na chwilę obecną przekonana, że te utrudnienia są po to, żeby zmusić mnie do wycofania skargi. Cały czas żałuję, że z tą skargą nie czekałam i nie złożyłam jej po pochówku.

A powiedz mi proszę jeszcze czy jeśli pani dyrektor tego zacnego szpitala N w zacnym mieście K będzie robiła nam na złość i będzie stwarzała problemy to czy mam prawo iść na oddział ginekologiczno-położniczy i prosić o wgląd do mojej dokumentacji medycznej z tego dnia? Bo tam powinno być napisane czy było dziecko w macicy czy nie.
Odpowiedz
#12
Spróbuj zrobić sobie kopię tej dokumentacji przed rozmową, jeśli jest taka możliwość. Do dokumentacji masz prawo.
"Zacna" pani dyrektor zapewne już się z nią zapoznała, ale może jej nie tykają, a może też w niej nie ma dla nich nic szczególnego (z dokładnością zapisów bywa różnie). Na wszelki wypadek oczywiście zdobądź, co się uda, jeśli jeszcze jej nie masz.

https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=4258

Masz prawo do zrobienia sobie kopii dokumentacji. Także do wypożyczenia w tym celu oryginału, ale to bywa nierealne, Ciebie także trzyma tu czas. Więc jeśli da się skserować na miejscu nie wydając majątku, to kseruj od razu.
Odpowiedz
#13
Jestem mile zaskoczona. Całe spotkanie z panią dyrektor trwało jakieś 10 minut. Pani dyrektor stwierdziła, że żadnej odmowy z jej strony nie było, ani nie kazała nic wstrzymywać. Co prawda była na nas wrogo nastawiona bo myślała, że my w sprawie skargi, ale jak tylko okazało się, że nie w sprawie doktora "B" to jakoś spuściła z tonu. Wszystko zakończyło się pozytywnie. W czwartek mamy pochówek synka. Oczywiście odmowa była, bo pani histopatolog mi pokazała, że była decyzja "wstrzymuję", ale pani dyrektor widocznie zapoznała się ze sprawą i zagłębiła się w nią i chciała wyjść z twarzą. Poniekąd jest to dla mnie ulga,bo w tym szpitalu pracuje lekarz, który prowadził tą ciążę i co by nie mówić - świetny specjalista. Młody ale bardzo dokładny i fachowy. Dziękuję Ci DzikaMysz za pomoc Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości