poronienie w domu- jakie prawa przysługują
#1
Poroniłam w ten weekend. Trafiłam do szpitala w 7 tc z plamieniem. Pani dr. po zrobieniu usg powiedziała że ciąży już niema i nie wiadomo czy w ogóle była, ale wiem że była! W niedzielę dostałam bóli brzucha i \"coś\" ze mnie wypadło - ciężko mi używać słowa dziecko, bo stało się to podczas korzystania z toalety i niestety tam też wylądowało. Jestem przerażona tymb faktem. Nie mam więc żadnego dowodu że byłam w ciąży, ponieważ wszytko działo się przed wizytą u lekarza. Nie miałam jeszcze nawet karty ciąży. Dziś zrobiłam badanie na poziom HCG żeby udowodnić, że była ta ciąża. Nie wiem co mi się teraz należy co mogę zrobić. Czy da się w tym przypadku zgłosić urodzenie martwego dziecka czy nie ? jak postępować. Pomocy!Rozumiem że o \"pochówku\" nie ma mowy, ponieważ nie ma \"dziecka\".
Odpowiedz
#2
Widzę, że brak chętnych, ale tak czy inaczej ktoś to musi napisać:

Niestety nie ma Pani szans na skorzystanie ze świadczeń socjalnych takich jak urlop macierzyński po poronieniu czy zasiłek pogrzebowy ponieważ nie ma możliwości uzyskania w takim przypadku aktu urodzenia dziecka.
Odpowiedz
#3
Nie wszystkie osoby orientujące się w najgorszych interpretacjach prawnicznych są na Forum dyspozycyjne tak często, jak Ty byś chciał, Idefiksie, więc proszę bez takich insynuacji o ukrytych intencjach milczenia, bo to krzywdzące. Równie dobrze każda osoba pisząca jako pierwsza mogłaby celować podobnym tekstem w pozostałe, w tym Ciebie - to niepotrzebny nonsens.

Odpowiadając na pytanie tytułowe dosłownie - przy poronieniu w domu prawa przysługują takie same, jak przy każdym innym. Problem tkwi nie w tym, ale w praktycznych szansach na zarejestrowanie urodzenia w USC i uzyskaniu Aktu Urodzenia, które bywają wtedy mniejsze, ale to też nie zawsze.

W Twoim przypadku te szanse maleją - jak napisał Idefiks - niemal do zera, ale nie z powodu poronienia w domu ani wcześniejszego braku karty ciąży jako takich. Lekarze bardzo często kart nie zakładają aż do któregoś tygodnia, zwłaszcza na wizytach prywatnych, a do szpitala i tak trafiamy najczęściej do lekarzy innych i tu bezpośredniego związku nie ma.
Twoje szanse są tak niskie tylko dlatego, że mało prawdopodobne, by lekarka szpitalna zdecydowała się wystawić Ci Pisemne Zgłoszenie Urodzenia Dziecka i to z wypełnioną płcią na zasadzie uprawdopodobnienia, a jeśli nie byłaś łyżeczkowana, to nie ma też szans na materiał histopatologiczny, który być może zawierałby szczątki kosmówki i tę płeć pozwalał oznaczyć badaniem genetycznym.
Reasumując: poronienie w domu Cię nie wyklucza, brak karty ciąży też niczego nie wyklucza, zagadnąć lekarkę o to możesz, ale poważnej nadziei nie ma - to ogromna rzadkość obecnie. Z tym, że to nie oznacza absolutnego \"braku możliwości uzyskania w takim przypadku\" Aktu Urodzenia jako zasady i tylko dlatego jeszcze dodaję wypowiedź do wypowiedzi Idefiksa.

Dlatego się upewniam - trafiłaś do szpitala - czy poza USG zrobiono cokolwiek jeszcze, czy na USG poprzestano? Co mówi Twoja dokumentacja medyczna z wizyty w szpitalu i jaki jest opis z USG?

Teraz doczytałam jeszcze maila, hm... to przy takim opisie ze szpitala szanse naprawdę są żadne, bo lekarka zdania raczej nie zmieni.
Odpowiedz
#4
Jakie są procedury po poronieniu w domu. Gdzie zanoszę "materiał" do badań? Do szpitala na izbę? Byłam wczoraj pytać w szpitalu, to nikt nie udzielił mi konkretnej odpowiedzi, chyba taki przypadek się im nie zdarzył (szpital stoi jakieś 6 lat...). Kiedy dostaję Akt urodzenia? Będę wdzięczna za w miarę szczegółowe informacje, gdyż oczekuję na poronienie i chciałabym jednak zostać w domu.
Odpowiedz
#5
Bardzo ciężko dokładnie powiedzieć co i jak, nie znając dokładnie sytuacji. Najważniejsza osoba, która powinna Ci pomóc to twój lekarz i najlepiej zgłoś się do niego.
Który to tydzień? Masz założoną kartę ciąży?
"Materiał" musi trafić na histopatologię i w zależności jak szpital zadecyduję, będziesz miała wybór co robić. Jeżeli chcesz dostać akt urodzenia, to zależy to od tego czy ustalą płeć dziecka i czy wystawią Ci kartę martwego urodzenia. Jeżeli tak, to dostaniesz dokument po rejestracji dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego.

Jeżeli chcesz to odezwij się do mnie na pw
Odpowiedz
#6
Wrona, dziękuję za odpowiedź. Z chęcią napisałabym wiadomość, ale moje sokole oko nie dostrzega takiej opcji Wink
Co do karty ciąży, to nie mam. Ale odbyłam naście wizyt w przeciągu tych 2 miesięcy.
Czyli kto zleca badanie genetyczne w celu ustalenia płci? Szpital i szpital za to płaci, czy my jako rodzice? Mogłabyś proszę, o ile to dla Ciebie nie problem, napisać mi jak to wygląda na priv (ja mam info, że wiadomości prywatne wyłączone przez administratora...). Jak to wygląda krok po kroku? Jeszcze niestety nie doczytałam, w domu małe dziecko i korzystam jedynie jak zaśnie, więc czasu za wiele niestety nie mam. Dziękuję!
Odpowiedz
#7
Wszystkie prawa przysługują takie same.

Dokumenty w celach rejestracji i pochówku wystawia lekarz lub położna, którzy badali kobietę po porodzie. To nie oznacza, że koniecznie w szpitalu, ale w praktyce najczęściej kobieta zgłasza się w tym celu na szpitalną IP do kontroli, jeśli nie może liczyć na swojego ginekologa.
Nie ma obowiązku kłaść się na oddział lub poddawać się rutynowemu łyżeczkowaniu (część szpitali robi to w ciemno nawet po samoistnym poronieniu całkowitym albo sugeruje taką konieczność, choć jej w konkretnym przypadku może nie być).

W celach rejestracyjnych konieczne jest zachowanie materiału umożliwiającego oznaczenie płci w badaniu genetycznym i zlecenie tego badania, bo z automatu nie jest wykonywane. Ale to nie oznacza wymogu oddania jakiegokolwiek materiału do szpitalnego badania histopatologicznego, one nie mają nic wspólnego ze sobą. Kobieta nie ma takiego obowiązku, choć może chcieć wykonać go dla siebie, by wykluczyć np. zaśniad, więc warto przemyśleć. Czasem takie badanie histopatologiczne także jest wtedy płatne, jednak dokładnie nie ogarniam jak dotąd, czemu i czy to jest prawidłowe. Może zależy to od samego faktu przyjęcia lub nie na oddział. Stykałam się jednak z wersją płatną, więc można się upewnić, jak jest w tym konkretnym szpitalu, gdy kobieta wcale nie przebywała na oddziale, a tylko zgłosiła się po odbytym już poronieniu w celu kontroli swojego stanu i z powodu przeprowadzenia spraw formalnych.

Badania genetyczne płci są co do zasady płatne i na zlecenie rodziców. Niektóre szpitale pośredniczą w załatwianiu, ale także na zlecenie rodziców i bywa, że w niektórych wychodzi to drożej. O to więc też warto zapytać, bo czasem cena jest porównywalna i nie trzeba samemu ogarniać.
Odpowiedz
#8
Dziękuję! Jak dobrze rozumiem, pochówek a rejestracja dziecka - jedno z drugim nie są od siebie uzależnione? Czyli chcąc pochówku po poronieniu w domu zanoszę materiał do szpitala i oni wystawiają papiery, dopiero później mogę myśleć o pochówku? Jak to wygląda?
No i jeżeli zdecyduję się pozostać jedynie po opieką mojego ginekologa, bez wizyty w szpitalu po poronieniu, to on wystawia wszelkie papiery? Jakie? Przepraszam, mam świadomość, że to są postawy, jednak dla mnie wszystko to jest nowe. Ostatnio pytałam moją lekarkę o te kwestie, to przyznam szczerze, że się nie orientowała...
Odpowiedz
#9
Obecnie rejestracja i pochówek są niezależne. Można oba, można jedno z nich. Pochówek formalnie wymaga Karty Zgonu, więc owszem, musisz ją najpierw otrzymać. Niektórzy księża zarządzający cmentarzami parafialnymi jej nie żądają, ale to nie jest formalnie prawidłowe. Na cmentarzach komunalnych, większych, raczej takie coś nie przechodzi. W Karcie Zgonu do pochówku nie trzeba oznaczać płci obecnie, więc można do badań płci do rejestracji odesłać kosmówkę, a dziecko pochować szybciej, tylko że to jest możliwe jedynie wtedy, gdy daje się je wyraźnie oddzielić.
Twoja lekarka powinna wystawić dokumenty, ale może chcieć jednak, byś zgłosiła się też do szpitala i wykonała badanie histopatologiczne. To ma swój sens, tak w ciemno nie ma co z nich rezygnować.

To są podstawy, ale wcale nie takie proste. Po nowelizacji, która weszła w tym roku w życie, pewne sprawy są sprecyzowane lepiej, a pewne mniej czytelnie, bo nie w jednym miejscu trzeba czytać. Tak dosłownie, to wspomniane wcześniej zapisy o tym, że po poronieniu w domu dokumenty wystawia lekarz lub położna, którzy badali matkę i dziecko, są już uchylone. Były w Rozporządzeniu dotyczącym druku Pisemne Zgłoszenie Urodzenia Dziecka, który dla naszych celów został zastąpiony Kartą Martwego Urodzenia. Teraz takiego zapisu, co po poronieniu w domu więc nigdzie już nie ma, bo samo nowe Rozporządzenie z wzorem Karty Martwego Urodzenia nic na ten temat nie mówi. Natomiast w Ustawie o aktach stanu cywilnego jest mowa o podmiocie leczniczym, który wystawia dokumenty dla celów rejestracji urodzenia. Pytanie więc, gdzie jest definicja podmiotu leczniczego, bo że szpital nim jest, to czujemy intuicyjnie. Mniejsza z tym chwilowo, ale według mnie lekarz prowadzący prywatną praktykę też jest takim podmiotem. Gdyby lekarka miała opory, to zawsze na IP możesz pójść. Tyle że dobrze byłoby z nią to ustalić szybciej, żebyś miała pewien "plan" kolejnych kroków.
Odpowiedz
#10
Dziękuję Wam dziewczyny. Wiele do dla mnie znaczy, z tą wiedzą czuję się o niebo pewniej. Jakbym mogła to ująć swoimi słowami... Po poronieniu zgłaszam się albo na IP albo do mojej ginekolog z resztkami dziecka (chociaż dzisiaj na USG nie było go widać, nie wiem czy to kwestia innego aparatu...) i kosmowki, którą najlepiej oddać w szpitalu do badania histopatologicznego. Lekarz wystawia mi (od ręki?) Kartę Zgonu. A później cała procedura związana z pochówkiem?
Bez rejestracji w USC nie dostanę jednak zasiłku pogrzebowego?
Dzisiaj byłam na kontroli, zapytała mnie tylko czy nie zmieniłam zdania co do szpitala. To co powiedziała mnie uspokoilo, bo powiedziała, że puki nie krwawię, mogę czekać bez większego stresu, bo w tym czasie nie grozi mi żadną infekcja. Że kiedyś nie było takiej opieki i kobiety niejednokrotnie tygodniami chodziły z martwą ciąża zanim poronily (chodzi tu o ciążę do 12t.c.). Natomiast muszę wyostrzyc zmysły, kiedy już zacznę krawić, żeby nie trwało to za długo.
Odpowiedz
#11
Staraj się w razie czego oddzielać sprawy medyczne i poruszać je w temacie medycznym, bo tematyka przemieszana nie utrzyma się tutaj za długo, skoro to dział prawniczy. Ten temat też pewnie w którymś momencie zostanie połączony z istniejącymi, a dotyczącymi określonych zagadnień.

Kosmówkę dajesz do badania histopatologicznego i ewentualnego genetycznego płci oraz innych, bo nie tylko płeć można sprawdzać, z tym, że to już kosztowniejsze.
Bez rejestracji nie ma urlopu i zasiłku macierzyńskiego, zasiłku pogrzebowego i świadczeń z ubezpieczeń indywidualnych i grupowych pracowniczych (o ile OWU polisy je przewidywały), bo wśród wymaganych do nich dokumentów jest Akt Urodzenia. Bez niego niewiele jest uprawnień.
Odpowiedz
#12
Amelia, dziękuję za wskazówkę odnośnie zagadnień medycznych.
Jeżeli zdecyduję się na badanie genetyczne, wiadomo, na wyniki czeka się kilka tygodni. Jak z urlopem macierzyńskim chociażby. Kiedy się go rozpoczyna?
Odpowiedz
#13
Na genetyczne płci czeka się zwykle poniżej 3 tygodni, ale niektóre (np. to katowickie od zalinkowanych instrukcji) obiecują krótsze terminy. Możesz przedzwonić, zapytać, czy faktycznie i czy tak samo, gdyby wypadło w okresie świątecznym, kiedy więcej pracowników bywa na urlopach.

Generalnie musisz zacząć rozdzielać bardziej szczegółowe zagadnienia na odpowiednie tematy, kiedy precyzujesz pytania. Nie chodzi nawet o ich całe obczytanie od razu, ale o kontynuowanie danej sprawy we właściwym miejscu. Takie ogólnikowe OT są zamykane lub przenoszone, a osoby, które dane zagadnienie znają i tak Cię zauważą w różnych tematach, jeśli tylko się pojawią.
O urlopie macierzyńskim jest temat: https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=1443
O pochówku: https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=2727
Przejrzyj sobie tytuły w działach - w tematach przyklejonych masz większość podstawowych zagadnień. Czekając czytaj, choćby pobieżnie, to zajmuje trochę głowę i daje jakiś obraz treści. W tych chwilach, kiedy i tak wchodzisz tutaj. A czasem właśnie zadasz od razu dodatkowe pytanie, które Ci się wtedy nasuwa.
Odpowiedz
#14
Ok. Dziękuję. Tak na dobrą sprawę nie miałam czasu, żeby usiąść i dokładnie zapoznać się z wątkami na forum, co dzień przeglądam jakieś nowe działy, a jest ich sporo, chciałabym przeczytać każdy, a właściwie wszystkie na raz, bo w wielu sa poruszane tematy, które mnie dotyczą. Chociażby w dalszym ciągu jest ogrom kwestii z mojej pierwszej ciąży, na które ciągle nie mogę znaleźć odpowiedzi. Dokopanie się do konkretów zajmuje trochę czasu, dlatego dziękuję za linki!
Odpowiedz
#15
(Thu, 17 Grudnia 2015, 19:21:06)DzikaMysz napisał(a): Badania genetyczne płci są co do zasady płatne i na zlecenie rodziców. Niektóre szpitale pośredniczą w załatwianiu, ale także na zlecenie rodziców i bywa, że w niektórych wychodzi to drożej. O to więc też warto zapytać, bo czasem cena jest porównywalna i nie trzeba samemu ogarniać.

Zatrudniłaś się w Ministerstwie Zdrowia, że wypisujesz takie bzdury? Nie ma żadnej "co do zasady". 
Cytat:Karta martwego urodzenia zawiera dane wymagane w karcie urodzenia oraz
informację, że dziecko urodziło się martwe. Kartę martwego urodzenia przekazuje
się kierownikowi urzędu stanu cywilnego w terminie jednego dnia od dnia jej
sporządzenia. Jeżeli nie jest możliwe ustalenie płci dziecka, karty martwego
urodzenia nie przekazuje się.
"Jeżeli nie jest możliwe ustalenie płci dziecka" ma miejsce w sytuacji, gdy podmiot zobowiązany do wydania karty martwego urodzenia nie mógł ustalić płci dziecka. Nie mógł, czyli wykonał badanie genetyczne, które nie ustaliło płci dziecka. Ustawa nie mówi, że podmiot zobowiązany do wydania karty martwego urodzenia stwierdza, że nie jest możliwe ustalenie płci dziecka, gdy nie można tego dokonać metodami makroskopowymi. No chyba że znasz jakiś akt prawny, który tak stanowi. Ja nie znam.

Więc szpital, który żąda od rodziców wykonania na ich koszt badania genetycznego płci dziecka po poronieniu, robi to NIELEGALNIE. Łamie prawo.
Odpowiedz
#16
Idefiks, dziękuję...Ale teraz zastanawiam się, jak sytuacja wygląda z egzekwowaniem tego prawa w sytuacji gdy do poronienia dochodzi w domu. Bo jak się orientuję, jest z tym problem, nawet gdy kobieta roni w szpitalu.
Odpowiedz
#17
Moim zdaniem nie ma (prawnie) dosłownie żadnej różnicy między poronieniem w domu a w szpitalu, tak jak nie ma różnicy między każdą śmiercią każdego człowieka w domu lub w szpitalu.

Zakładam, że ciąża była już prowadzona i masz "papier" od lekarza ginekologa stwierdzający, że byłaś w ciąży.

Jeśli się zgłosisz do szpitala i lekarz stwierdzi, że już nie jesteś w ciąży, to znaczy że dziecko zmarło i że szpital musi wystawić kartę martwego urodzenia - lub nie musi, jeśli nie jest możliwe ustalenie płci dziecka. Ale czy jest lub czy nie jest to możliwe, szpital będzie mógł stwierdzić dopiero jak wykona badanie genetyczne w celu ustalenia płci dziecka. 

Bo nie ma innej możliwości stwierdzenia, czy ustalenie płci dziecka było możliwe, czy nie było, jak wykonać badanie genetyczne płci. 

Nie jest nigdzie powiedziane (w przepisach stanowiących podstawę prawną, czyli w ustawach i rozporządzeniach publikowanych w dziennikach urzędowych), że szpital nie ustala płci dziecka innymi metodami, jak makroskopowo. 

W szpitalu będą oczywiście udawać debili, że to nie należy do ich obowiązków, natomiast od Ciebie zależy, czy podejmiesz walkę z tym ostentacyjnym łamaniem prawa przez szpital, czy też odpuścisz i sama zrobisz to badanie na Twój koszt. 

Jeśli badanie będzie kosztować 300zł (a w tych granicach będzie kosztowało, no może 500zł max), to po pochowaniu dziecka otrzymasz zasiłek pogrzebowy w wysokości 4000zł (minus koszt pogrzebu 1000-1500zł i minus 500zł kosztu badania płci nadal nie ponosisz żadnych kosztów a wręcz zostaje ci coś, co można traktować w tej sytuacji jako formę odszkodowania "z ubezpieczenia" za śmierć dziecka), więc być może nie ma sensu "iść na noże" ze szpitalem w tym sensie, aby próbować na nich wymusić to badanie genetyczne. 

No chyba że nie chcesz sama organizować pochówku dziecka, to wtedy oczywiście nie zrekompensujesz sobie kosztów tego badania, bo nie będzie zasiłku pogrzebowego.

Natomiast nawet jeśli odpuścisz szpitalowi samo badanie genetyczne to uważam że i tak, gdy już będziesz to wszystko mieć za sobą, powinnaś skierować skargę do Rzecznika Praw Pacjenta, że szpital bez podstawy prawnej wymusił na Tobie poniesienie kosztów ustalenia płci dziecka, choć był to ustawowy obowiązek szpitala (mogę napisać treść takiej skargi).
 
To być może pomoże kolejnym kobietom, które znajdą się za chwilę w podobnej sytuacji jak ta, w której Ty teraz jesteś.

A wracając jeszcze do tego, co tu napisała DzikaMysz, nie jestem zwolennikiem bezwzględnego wchodzenia w otwarty konflikt ze szpitalem, jeśli szpital odmawia wykonania ustawowego obowiązku określenia płci dziecka, bo, jak pisałem powyżej, jeśli otrzymamy 4000zł zasiłku pogrzebowego, to nie ma sensu wojna o 300zł za badanie genetyczne. Natomiast nie mogę się zgodzić z rozpowszechnianiem zupełnie mylnego i szkodliwego poglądu jakoby to rodzice byli zgodnie z prawem zobowiązani do ponoszenia kosztów badania genetycznego płci dziecka po poronieniu. Bo to szpital ma obowiązek takie badanie wykonać, aby albo ustalić płeć dziecka albo stwierdzić, że nie jest możliwe określenie płci dziecka.

Tak stanowi prawo.
Odpowiedz
#18
Idefiks. Dziękuję, niestety nie zaglądałam na ten wątek. Szpital nie przyjął materiału do badania, nawet histopatologicznego. Więc oddałam do prywatnego laboratorium, że skierowaniem od lekarza prowadzącego ciążę (na badanie genetyczne określające płeć oraz histopatologiczne), badania wykonane w ramach firmowego ubezpieczenia zdrowotnego. Wyniki dzisiaj odebrałam. W badaniu histopatologicznym brak wzmianki o zarodku chociaż trafiło do nich całe jajo. Ale w moich papierach są na ten temat informacje, łącznie ze zdjęciem USG, więc tu myślę problemu nie będzie.
Co mnie zastanawia to to, że materiał zwrócą mi w roztworze soli fizjologicznej, nie w postaci kostek parafinowych. Myślę, że nie będzie to żadną przeszkodą na drodze do pochówku...?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości