urlop macierzyński po poronieniu
#1
Witam

Zwracam się z zapytaniem i proszę o pomoc...
Poroniłam w drodze z pracy do szpitala w 6 tyg ciązy - wiadomo szok trauma nie jest łatwo.Zaczęłam szukać wsparcia na forach internetowych i doczytałam się że mam prawo do urlopu macierzyńskiego. Gdy byłam w szpitalu po wypis i się spytałam się o to prawo kategorycznie mi odmówili, ponieważ cytuję:...\"płodu już nie było jak lekarz mnie badał i nie oddano szczątek do laboratorium do badania i na jakiej podstawie mi się nalezy urlop macierzyński...\' dla mnie jest to niezrozumiałe bo wypuścili mnie po dwóch godz do domu i skąd ja mam wiedzieć chwilę po poronieniu do czego mam prawo....
chcę wystapić pisemnie z prośbą o wydanie zaświadczenia, tylko co dalej jak mi tak samo napiszą na kartce...
Odpowiedz
#2
Pani Elwiro,

o urlop macierzyński po poronieniu można się ubiegać u pracodawcy, przedkładając mu akt urodzenia dziecka z adnotacją o martwym urodzeniu, zastępujący akt zgonu.

Aby otrzymać akt urodzenia szpital musiałby Pani wydać dokument o nazwie \"pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka\", który powinna Pani dostarczyć do Urzędu Stanu Cywilnego i na podstawie tego dokumentu USC wydaje akt urodzenia.

Ale...

Akt urodzenia zostanie wydany o ile w pisemnym zgłoszeniu urodzenia zostanie oznaczona płeć dziecka.

W wersji optymistycznej i w mojej ocenie bardzo mało prawdopodobnej, jeśli poprosi Pani szpital o wydanie pisemnego zgłoszenia urodzenia szpital wyda Pani taki dokument, pytając Panią o to, jaką płeć mają wg Pani życzenia wpisać do tego dokumentu. Na podstawie takiego dokumentu otrzyma Pani akt urodzenia uprawniający do ubiegania się u pracodawcy o urlop macierzyński w wymiarze max 56 dni licząc od daty poronienia.

W wersji pesymistycznej szpital wyda Pani pisemne zgłoszenie, ale odmówi wpisania płci jako niemożliwej do ustalenia. Takie pisemne zgłoszenie będzie dla USC bezwartościowe - nie otrzyma Pani na jego podstawie aktu urodzenia dziecka.

W wersji bardzo pesymistycznej (wg mnie najbardziej prawdopodobnej) szpital odmówi nawet wydania samego dokumentu pisemnego zgłoszenia twierdząc, że to nie było martwe urodzenie dziecka, a \"jedynie\" poronienie.

Na ta chwilę jedyne, co może Pani zrobić, to będzie złożenie w sekretariacie szpitala, jak najszybciej, pisma adresowanego do dyrektora szpitala z wnioskiem o wydanie pisemnego zgłoszenia urodzenia Pani dziecka.

Bez żadnej zbędnej argumentacji.

Po prostu:

\"W związku z martwym urodzeniem mojego dziecka w dniu ....... proszę o wydanie przez Szpital ..................... .................... (pełna nazwa szpitala) Pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka martwego.

Podstawa prawna: Art. 38, 39 i 40 Ustawy z dnia 29 września 1986 r. - Prawo o aktach stanu cywilnego.

Z poważaniem.\"


Dalsze kroki będą uzależnione od treści odpowiedzi szpitala. Szpital musi Pani udzielić odpowiedzi w ciągu 30 dni od złożenia pisma w sekretariacie.

Czy dysponuje Pani jakimkolwiek dokumentem potwierdzającym fizyczne istnienie dziecka zanim doszło do poronienia?
Np. wynik badania usg określający wielkość zarodka czy zapis tętna płodu? Ja wiem, że w szóstym tygodniu ciąży ciężko jeszcze o stwierdzenie bicia serca płodu, ale dla pewności zapytać o to muszę.

Pytam o to, ponieważ samo stwierdzenie przez lekarza ginekologa, że była Pani w ciąży, to będzie zdecydowanie za mało, aby próbować w razie czego udowadniać, że doszło nie do poronienia, a do martwego urodzenia dziecka. Mam tu na myśli powyżej opisane wersje rozwoju wydarzeń: pesymistyczną i bardzo pesymistyczną.
Odpowiedz
#3
witam , w końcu uzyskałam jakąś konkretną odpowiedzieć - dziękuję.
Moim jedynym dokumentem na istnienie mojej ciąży jest usg wykonane dzień wcześniej, po którym lekarz stwierdził że jestem w szóstym tygodniu ciąży i określił moje dziecko jako pęcherzyk płodowy. z tego co pamiętam wielkość: 0.65 cm minimalna ale był.
Czyli w poniedziałek składam pismo do szpitala rozumiem poleconym za potwierdzeniem odbioru.
Szczerze mówiąc nie liczę że coś mi się uda bo wiem jakie są realia ale sprobuję ja poprostu nie chce wracać do pracy bo wiem, że poronienie wynikło z stresów z pracy.
Odpowiedz
#4
W miarę możliwości proponuję złożyć to pismo osobiście w sekretariacie szpitala. Szkoda czasu na pocztę. Na kopii sekretariat przybije Pani pieczątkę z potwierdzeniem przyjęcia.

Natomiast jeśli nie został zabezpieczony żaden materiał genetyczny pozwalający na ustalenie płci tego dziecka, to w obecnym stanie prawnym, o ile szpital z własnej woli nie zastosuje metody \"uprawdopodobnienia płci\", w praktyce nie ma możliwości uzyskania aktu urodzenia, bo nie ma żadnej możliwości ustalenia płci dziecka.

Gdyby do poronienia doszło w szpitalu, można by było odpowiedzialnością za niezabezpieczenie materiału do ustalenia płci na drodze badania genetycznego obciążyć szpital, ale jeśli, jak Pani sama przyznała, do poronienia doszło poza szpitalem, to sprawa jest w praktyce niestety nie do wygrania.
Odpowiedz
#5
Cytat:[autor cytatu=elwira]
(...)
płodu już nie było jak lekarz mnie badał i nie oddano szczątek do laboratorium do badania
(...)

Co stało się z tkankami z poronienia w sensie praktycznym w tej drodze do szpitala lub w samym szpitalu? Muszę o to zapytać - roniłaś będąc jeszcze w pracy i byłaś przed badaniem USG szpitalnym w toalecie? Albo już w szpitalu, ale przed USG.
Poroniłaś całkowicie samoistnie, bez łyżeczkowania?
Piszesz, że w drodze do szpitala. Nim do niego dotarłaś, poroniłaś do końca i faktycznie nie wysłano nic do badania histopatologicznego? Nie pytam o szczątki dziecka, pytam o cokolwiek, bo badanie histopatologiczne nie ma na celu badania pod kątem szczątek dziecka, a w każdym razie nie głównie. To ważne, bo płeć ustala się genetycznie badając kosmówkę, nie samo dziecko.
Odpowiedz
#6
poddaję się z walką o wydanie zaświadczenia...

muszę się podnieść i iść dalej do przodu jest ciężko ale mam synka dla którego muszę to zrobić.
Dziękuję za pomocne informację -są dla mnie istotne i mam nadzieje, że komuś pomogą.

A propo wychodząc z pracy cofnęłam się do toalety bo poczułam ból brzucha i jakby parcie, zobaczyłam na bieliźnie plamę krwi i szybko wybiegłam i prosto pojechałam do szpitala spędziłam godz na izbie przyjęć i byłam w toalecie być może w tym momencie ze mnie wypłynął płód nie wiem. potem lekarz usg badanie i rzucenie na pastwe losu dla mnie to był horror naprawdę.


P.S. Pozostaje mi chorobowe od ginekologa a jak nie to pójdę do psychiatry naprawdę nie chcę tam wracać chcę posiedzieć z moim synkiem w domu \"odpocząć od pracy \" jeżeli to możliwe i starać się o kolejną ciążę tym razem z szczęśliwym zakończeniem.
Odpowiedz
#7
nie byłam czyszczona dopiero jutro ide na kontrolę do lekarza
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości