Jaki szpital na śląsku egzekwuje nasze prawa?
#1
Witajcie!

Proszę o pomoc w znalezieniu szpitala na śląsku, w którym respektują prawa rodziców po poronieniu, tzn uzyskanie potrzebnej dokumentacji do pochówku dziecka poronionego, ludzkie traktowanie...

Wczoraj dowiedzieliśmy się, że serce naszego dzieciaczka nie bije...9tc ;( Wróciłam do domu i czekam na poronienie...\"jak sie zacznie mam zgłosić się do szpitala\". Zdaniem mojego ginekologa w Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Bytomiu gdzie pracuje nie mam czego szukać jeśli chodzi o uzyskanie dokumentów po poronieniu i mam szukać gdzie indziej... Zaznaczył, że nie udzieli mi pomocy w tej kwestii, gdyż zna zdanie ordynatora...


To moje 3 poronienie, Franusia w 18tc urodziłam naturalnie i szpital również robił nam masę problemów...
Jestem zrozpaczona....

Nie wyobrażam sobie aby nie pochować mojego dziecka...

Proszę, pomóżcie mi!
Ania
Odpowiedz
#2
https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=3817

Przejrzyj ten temat, cały, bo mowa tam była o kilku szpitalach, z tym, że wiele mogło się w niektórych zmienić w sprawie wymagań odnośnie określenia płci. Dlatego wypisz sobie szpitale z tematu i zacznij sprawdzanie od tych ostatnio opisywanych.
Jesteś gotowa na ewentualne wykonanie na swój koszt badań genetycznych w celu oznaczenia płci dziecka, gdyby w żadnym nie stosowano już uprawdopodobnienia i takich badań żądali?
Odpowiedz
#3
Jestem gotowa na \"wszystko\"....

;(
Odpowiedz
#4
Ania przykro mi z tego powodu co się stało. ja nie wiem jak jest z wydawaniem dokumentów tak dokładnie ale powiem ci że w szpitalu nr1 w mysłowicach po moim poronieniu w 11 tc zapytano mnie czy chce pochować dziecko. Niestety ja wtedy w wielkim szoku poniewasz poroniłam samoistnie odmówiłam. Ale to że zapytali juz chyba o czymś świadczy. Najlepiej gdybyś sobie przedzwoniła. Może udzielą jakiejś odp. Pozdrawiam
Odpowiedz
#5
Ania84 szpital w Tychach wydaje wszystkie dokumenty .
Odpowiedz
#6
Potwierdzam Tychy, przynajmniej w sierpniu 2013 pytali nawet przy pustym jajeczku.
Odpowiedz
#7
Dziękuję Kochane! Jutro wybieram się na zabieg...

O szczegółach dot. postawy szpitala wobec naszych praw napiszę za jakiś czas.
Odpowiedz
#8
Nie umiem żyć bez moich dzieci....
23.06.14 to jeden z 3 najgorszych dni w moim życiu... Czułam od początku, że ta ciąża jest inna, dlatego uważałam zawsze, że to dziewczynka. Nie umiem pozbierać myśli...zreszta cokolwiek napisałabym tu na forum, wszyscy zrozumiecie co teraz przeżywam...
Pracownicy medyczni traktowali mnie dobrze. Młoda (nowozatrudniona) położna p. Marta...nasz Anioł, sredecznie się mną opiekowała, zapewniła, że szpital wyda wszystkie potrzebne dokumenty. O jej postawie napisałabym cały referat, bo w swoim 30 letnim życiu spotkałam taką osobę pierwszy raz... Dziękuje jej!
Ordynator udziału ginekologii został poinformowany o moim przyjściu juz kilka dni wcześniej, gdyż mając \"czas\" na znalezienie odpowiedniego szpitala dzwoniłam i dowiadywałam się gdzie pozwolą mi poronić po ludzku i wydają dokumenty do rejestracji dziecka. Znajoma P.Psycholog pomogła mi uzyskać zapewnienie dyrekcji i ordynatora, że po poronieniu dostane wszystko. Nadmieniam, że to ten sam szpital, w którym urodził się mój Franuś... Wierzyłam, ze tym razem Pan Bóg czuwa nade mną i nic złego się nie wydarzy...
24.06.14 otrzymałam pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka z \"dopiskami\" oddziałowej, która już 2 lata temu nie ukrywała niechęci wobec mnie i mojej sytuacji. Z ironicznym uśmieszkiem wypowiadała się o moich dzieciach \"takie coś\"... ;( Nadmieniam również, że według rozporządzenia czas trwania ciąży określa się według terminu ostatniej miesiączki, a pani oddziałowa świadomie zaniżyła wiek ciąży do 8 tygodnia, który jak zwykle dopisała 3krotnie na pisemnym zgłoszeniu...gdzie taka informacja nie stanowi informacji potrzebnej do rejestracji dziecka. Kilkakrotnie przed zabiegiem łyżeczkowania pytano mnie, jak czuję, gdyż mam prawo do uprawdopodobnienia płci. Od razu stwierdziłam, że była to dziewczynka...Liliana ;( Zgłoszenie zawierało wszystkie informacje plus dopiski (wielkie) dopisane na boku tego druku pani oddziałowej...
Urząd Stanu Cywilnego odmówił rejestracji mojego dziecka, ze względu na owe \"dopiski\", stwierdzono, że dokument jest źle wypisany. Po powrocie do szpitala, ordynator stwierdził, ze nie wystawi już takiego dokumentu, bo \"zmieniła sie interpretacja prawa\" i ze jedno co mi wystawi, to akt zgonu wypisany z moimi danymi...
Sadzimy, iż po wyjściu mojego męża z USC, skontaktowano się z ordynatorem, a ten ze wszystkiego zaczął się wycofywać.
Dziś złożyliśmy oficjalne pismo w dyrekcji szpitala, przekazano nam, ze odpowiedzą na nie w najbliższych dniach...
Czekanie mnie wykańcza, stało się destrukcyjne....
Co powinniśmy jeszcze zrobić, proszę o pomoc......

;(
Odpowiedz
#9
Aniu, myślę, że warto złożyć skargę na postępowanie oddziałowej. Po 2 - ordynator nie może Ci wystawić żadnego aktu zgonu, bo to nie leży w jego gestii, może wystawić kartę zgonu - wystarczy do pochówku, ale nie wystarczy do rejestracji.
Bardzo Ci współczuję... Sad

Przeniosłam Twój post do prawniczego działu, bardzo proszę, nie kopiuj już więcej postów.
Odpowiedz
#10
PiBi... dziękuję za odpowiedź.
Rzeczywiście mowa jest o karcie zgonu, takową mamy-ordynator wystawił ją w zamian za dokument \"pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka\" z moimi danymi-nie chciał poprawić wcześniej wystawionego zgłoszeniaSad
Ja jednak chcę zarejestrować moje dziecko, mam do tego prawo!

Skargę złożę, ale jednak po wszystkim....
Odpowiedz
#11
Do zastosowania uprawdopodobnienia ich nie zmusisz, jeśli się uprą.
Co się stało z ciałem dziecka? Planowałaś także pochować czy tylko zarejestrować?
Odpowiedz
#12
Ciałko dziecka pozostało w szpitalu. Planowaliśmy od początku pochować nasze dziecko.Decyzji tej nie zmienimy. Czy ktoś może mi napisać jak wyglądają procedury ewentualnych badań genetycznych? Kto przygotowuje materiał do badań, jaki jest czas oczekiwania na wynik itp?
Z góry dziękuję.
Odpowiedz
#13
Rozumiem, że złożyłaś na piśmie brak zgody na utylizację i zgłosiłaś im formalnie chęć pochowania? Jeśli nie, to złoż, na wszelki wypadek, skoro szpital oporny. Zakład patomorfologii mają na miejscu? Byłaś łyżeczkowana? To złoż tam też na wszelki wypadek żądanie zabezpieczenia wszystkich tkanek, całości materiału, nie tylko fragmentów, z których wykonają ewentualne badania histopatologiczne i zarchiwizują sobie, utylizując resztę. Do oznaczenia płci potrzebna będzie bowiem kosmówka, a spryciarze umieją ciałko dziecka zachować, gdy było żądanie, ale reszty odpowiedniej już nie...
Nawet bez łyżeczkowania, skoro roniłaś w szpitalu, to powinni materiał do badania histopatologicznego mieć. W domu kobiety najczęściej o tym nie wiedzą i jest problem potem, bo nie ma czasem kosmówki, nawet jak dziecko \"złapią\", nie zwracając uwagi na resztę. Zresztą, kto ma wtedy zdrowie myśleć, zwłaszcza bez przygotowania do tego od strony formalnych niespodzianek.
Odpowiedz
#14
Tak, podpisałam oficjalne pismo stanowiące o chęci pochowania. Szpital nie ma na miejscu zakładu patomofologii. Byłam łyżeczkowana. Przed zabiegiem zostałam poinformowana o tym, ze lekarz wykonujący zabieg może gołym okiem nie zauważyć ciała dziecka, na szczęście z pomocą przyszła nam położna Marta, która zabezpieczyła ciałko dziecka-o co zapytałam zaraz po zabiegu. O resztę tkanek właściwie nie pytałam, gdyz uważałam, ze przy oficjalnym zapewnieniu wystawienia potrzebnej dokumentacji takie tkanki nie będą mi potrzebne. Materiał do badania histopatologicznego z pewnością mają gdyż dostałam informację że za 3 tygodnie mam się zgłosić po wynik.
Odpowiedz
#15
To teraz złoż w miarę szybko tam, gdzie jest robione badanie, uprzedzając, żeby zabezpieczyli możliwie cały materiał z łyżeczkowania, bo zamierzasz zarówno pochować dziecko, jak i prawdopodobnie będziesz po zakończeniu badań histopatologicznych wnioskować o wydanie pozostałego materiału z łyżeczkowania w celu wykonania z niego w dalszej kolejności badań genetycznych. Jest szansa na to, że są w nim szczątki kosmówki. Warto złożyć takie pismo od razu, bo trudno przewidzieć, ile materiału zostawiają (muszą wykonać i przechowywać preparaty, ale może niekoniecznie całość), a im jest go więcej, tym większa szansa na wyodrębnienie kosmówki. Jest tutaj temat o oznaczaniu płci, to sobie przeczytaj tymczasem.

https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=2710
Odpowiedz
#16
Kochani....otrzymaliśmy dziś pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka poprawnie wypisane, bez jakiejkolwiek dopisek. Z tym dokumentem maż udał się do USC, gdzie bez problemu wydali akt urodzenia z adnotacją dziecko martwo urodzone.
Marzę aby każda kobieta roniąca w tym szpitalu bez problemu otrzymywała wszystkie dokumenty potrzebne do rejestracji maluszka, ale sadzę, ze to tylko moje pobożne życzenie, gdyż my wiedzieliśmy jakie są nasze prawa...
Z tego miejsca pragniemy podziękować (położnej) Pani Marcie S.,bez której 23.06.2014r byłby z pewnością koszmarem...Chociaż to i tak jeden z 3 najgorszych dni w naszym życiu...
Ania
Odpowiedz
#17
Czyli ustąpili. Dobrze.
Mam do Ciebie prośbę - potwierdź, który to szpital. Jeśli masz opory tutaj, to napisz ponownie na skrzynkę mailową. Bo choć ustąpili, to - jak sama wiesz - nie robią tego łatwo, a część personelu jest... ekhm... no. Niekiedy może ktoś zdoła się dzięki temu odpowiednio przygotować.

Ten temat potem zamknę i połączę z innym tego typu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości