Odrobaczenie a planowanie ciąży
#1
Witajcie, nie znalazłam podobnego tematu więc zdecydowałam, że utworzę nowy.

W sobotę minęło 6mcy od straty dziecka. W czasie ciąży zaraziłam się toksoplazmozą i to było prawdopodobnym skutkiem poronienia.
Chciałabym zacząć starania ponownie, ale dziś w drugi dzień @ wziełam profilaktycznie dawkę Zentelu.
Czy wiecie może jak długo on działa w organiźmie? Czy w tym cyklu mogę się już starać o dziecko czy ze względu na ten lek odpuścić sobie?

Na ulotce jest tylko taka informacja: U kobiet w wieku rozrodczym przyjmowanie leku Zentel jest zalecane w ciągu pierwszych 7 dni od wystąpienia miesiączki lub po uzyskaniu ujemnego wyniku testu ciążowego.
Ma to na celu uniknięcie stosowania leku Zentel we wczesnym okresie ciąży.

Będę wdzięczna za odpowiedzi.
Odpowiedz
#2
Aka troche nie rozumiem...toxoplazma gondi jest pierwotniakiem, a albenzdazol (zentel) działa na obleńce i tasiemce. masz te pasożyty? bo branie \"profilaktycznie\" na toxo, o której piszesz chyba trochę mija się z celem. branie lecznicze wiąże się z powtórzeniem dawki po 3tyg- w przypadku ciazy mógłby to byc problem...
Odpowiedz
#3
Poczekaj jeszcze miesiąc, bo po odrobaczaniu spada odporność.

Do tego jeżeli masz wykrytego pasożyta to należy powtórzyć zentel za 2 tygodnie i powtórzyć badanie kału po ok. miesiącu przez 3 próbki - raz, po 3 dniach i po 7 dniach.

edit: tak jak animatua, zentel jest na robaki obłe - glisty, owsiki itd. nie działa na toksoplazmozę.
Odpowiedz
#4
Może nie zrozumiale napisałam. Nie wziełam Zentelu na toksoplazmozę. Doskonale wiem co to jest i czym się to leczy. Mam to już za sobą.
Zentelem odrobaczała się moja cała rodzina profilaktycznie. Bez badań.
Odpowiedz
#5
Mam takie pytanie czy pasożyty mogą być przyczyną poronienia?
Odpowiedz
#6
Właśnie przymierzam się ciągle do napisania na ten tematSmile.
Martyno! Wg mnie tak.
Straciłam dziecko kilka miesięcy temu i myślałam, że przyczyną był wirus, którego z dziećmi załapałam. Natomiast u mojego dziecka miesiąc temu wykryliśmy pasożyty (owsiki). Kiedy byłam na początku ciąży jakieś dziecko w przedszkolu, w grupie mojej córki miało glistę ludzką-dostaliśmy informację... Podobno mamy w sobie praktycznie wszyscy jakieś pasożyty, ale dają o sobie znać często dopiero wtedy kiedy zarażenie kolejnym z nich zaburza jakąś równowagę.
Pytałam o to lekarza pediatrę i usłyszałam, że to mogła być przyczyna. Kolejny lekarz powiedział mi, że nie i mam przestać się zastanawiać tylko myśleć pozytywnie o kolejnej ciążyWink-świetna rada,nie ma co!

Ja radzę odrobaczać się profilaktycznie co pół roku i to nie naturalnymi metodami a lekami na receptę (trochę już się naczytałam). Zwłaszcza jeśli nie wiadomo co było przyczyną straty dziecka-zaczęłabym od odrobaczenia. Kuracji musi poddać się cała rodzina.
Ignorancja lekarzy w tym temacie niestety jest ogromna, ale zdarzają się wyjątki- Dr Wartołowska, z której wiedzy i doświadczeń korzystają kolejni lekarze (np dr Ozimek,który wiedzę w tej kwestii wydaje się mieć ogromną).

Podam kilka linków-warto przeczytać/zobaczyć.
Ja sama miałam różne objawy, które czyniły ze mnie w oczach mojego otoczenia hipochondryczkę (anemia, egzema, potworne bóle kręgosłupa, itd), ale o dziwo większość ustąpiła po odrobaczeniu . U moich dzieci było to podejrzenie zapalenia płuc (nagle, bez wcześniejszych objawów), bóle gardła u córki, bóle brzucha, których przyczyny nie dało się ustalić, no i powiedziałabym \"niepokój ruchowy\", który trwał od godzin popołudniowych, a potem problemy z zasypianiem.
Podaję strony na których są pełne teksty, oczywiście różne firmy wykorzystują je jako \"reklamę\".

http://www.pucilowscy.pl/nazdrowie/?pasozyty...,40
http://vegatest.pl/list-dr-ozimek.html
http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/t...e/10982562
Odpowiedz
#7
Kochana dzięki, napiszę w ten sposób jak byłam po odbiór wyników po poronieniu i coś mnie tkneło i zrobiłam sobie z wyniki z krwi na pasożyty kiedyś jak byłam mała to miałam lablie i glistę z przedszkola, ale przeleczyłam się. Od dłuższego czasu jakieś kilka lat męczyło mnie uporczywe chudnięcie, kaszel, bóle brzucha, a ostatnio nawet zapalenia skóry i alergie skórne, ciągła gula w gardle która prowadziła do ciągłego uczucia zwymiotowania, zrobiłam testy z krwi i jak w sobotę na poczcie zobaczyłam wyniki przeraziłam się mam lamblie i glistę ludzką.... kurcze człowiek dba o higienę a tu takie coś Sad i stąd moje pytanie było czy te pasożyty mogły spowodować poronienie Sad , bo wszystkie wyniki łącznie z wymazem i kariotypem są dobre
Jutro śmigam do lekarza po leki dla siebie i męża. A stosowałaś też jakąś dietę ?
Odpowiedz
#8
Martyno! Odstawiliśmy praktycznie słodycze-póki co. Łatwe to nie jest, bo zwłaszcza dzieci i męża ciężko przestawić. Ja też miewam ochotę na coś słodkiego, ale próbuję się opanowaćBig Grin
Staram się żebyśmy jedli jak najwięcej owoców i warzyw-różnie to wychodzi.
Ja akurat miałam problem z chudnięciem-po 3 tyg kuracji odrobaczającej spadły mi prawie 2 kg ( u mnie to dużo). Trochę może to też inne jedzenie i fakt, że po pierwszej dawce głowa bolała mnie przez tydzień (ponoć to znak, że pasożyty jednak były, bo kiedy padają wydzielają toksyny) i potrafiłam nie jeść prawie wcale.

Co do higieny-chyba nie zawsze pomaga, choć oczywiście jestem za jej \"stosowaniem\"Smile. Ja jestem znana z małej obsesji jeśli chodzi o mycie rąk u dzieci i korzystanie z toalet publicznych...
I jak widać-i tak nas dopadło.

A teraz ja mam pytanko:
jakie dokładnie badanie z krwi ( z kału ponoć nie ma wielkiego sensu- ja po prostu widziałam robale) robiłaś (mogłabyś podać nazwy?), bo ja jestem przekonana jakoś, że u nas to nie koniec. Dzieci mają od kilku tygodni katar, nie możemy z niego wyjść. Lekarze zaczynają od końca-czyli robimy testy alergiczne, które wg mnie wyjdą negatywnie (jeden etap już tak wyszedł), no i laryngolog, bo córkę od miesięcy boli gardło. Zalecenia:pryskać kropelkami do nosa, bo to pewnie wina oddychania przez buzię. Wspominam o pasożytach, ale reakcji u lekarzy nie ma. Po prostu, wg mnie nic nie wiedzą na ten temat. Zamiast nas wysłać na badania na lamblie, candidę, wolą robić testy i zapodawać kropelki.
Dziś znów będę próbowała rozmawiać z lekarzem, ale nie liczę na cud-pewnie zrobię badania na własny koszt, bo mam dosyć. I pewnie o to chodzi... Tylko moje dzieci się męcząSad

Ja niestety szukam wiadomości na własną rękę. Pani dr, która przepisała nam leki miała dosyć dobre podejście, ale chyba nie chce do końca drążyć tematuSad. No zobaczymy, może się miło rozczaruję.

Jestem póki co przekonana, że to była przyczyna straty maluszka, mimo mocnego przeziębienia (wirusa), które wcześniej obstawiałam-mogło też być związane z pasożytami. Poza tym te plomby amalgamatowe nie dają mi spokoju...Muszę się ich pozbyć na wszelki wypadek.
Odpowiedz
#9
Ja robaków nie widziałam, ale tak jak pisałam coś mnie tkneło, a kiedyś słyszałam o tym, że z kału nie zawsze wyjdą a z krwi tak, podlinkuje Ci laboratorium w którym robiłam oni mają sieć w całej PolsceSmile

http://www.diag.pl/

a i jeszcze jak macie psa lub kota to warto też zrobić na tokokaroza

Napiszę Ci nazwy badań ( ja w laboratorium powiedziałam, że chcę zrobić w pakiecie na pasożyty-robiłam w Ełku koszt takich badań to ok 185zł)
Giardia lamblia IgM i IgG w surowicy i to one jest najdroższe bo kosztuje ok 95zł
P/c gliście ludzkiej IgG
i Toksokaroza
Ponoć to jest ciężko wytępić te paskudztwo.

Kochana ja czytałam, że przez pasożyty mogą się pogłębiać reakcje alergiczne, długotrwały kaszel i takie bóle gardła bez zaczerwienienia, rozmwiałam też z koleżanką i jej też poradziłam zrobić badania na pasożyty bo mały ma cały czas kaszel od kilkudziesięciu tygodni i nic nie pomaga.
Szkoda, że lekarze tak lekceważą, wiesz ja przypuszczam że noszę to w sobie od bardzo dawna, bo moje objawy zaczęły się od bólów brzucha i chudnięcia....
Ja mam 2 plomby amalgamatowe i pytałam się dentysty, to mówił, że są bezpieczne jak się ich nie rusza.....
JAK mówią inni ile lekarzy tyle opini
Odpowiedz
#10
Bardzo dziękuję Ci Martyno za spis badań!

Jeszcze wybiorę się na kontrolę z dziećmi i zobaczymy co dalej.
Dzisiaj byłam u innej pani doktor, która na moje pytanie czy to pasożyty mogły być przyczyną poronienia odpowiedziała, że oczywiście. Powiedziała, że kiedy coś się dzieje w jelitach to może powodować też uszkodzenie płodu. Oczywiście istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że stało się coś innego, ale raczej zdecydowanie była za tym, że to pasożyty.
W końcu ktoś mi to z jakąś pewnością potwierdził.
I dość rozsądnie dostałam zalecenie żeby póki co w ciążę nie zachodzić, tzn.dopóki sytuacja nie będzie opanowana.
Skierowanie dostałam tylko na badanie kału, więc ewentualne inne badania muszę sobie opłacićSad.

Co do amalgamatów to wiem, że wielu dentystów bardzo je zachwala. Chyba głównie ci, którzy się obawiają, że może ich poprosisz o usunięcie tego dobrodziejstwa (wtedy jest to zagrożenie również dla nich). U mnie wygląda to tak, że przez te rodzaj plomby moje zęby kolejno pękają pod wpływem ciągłych zmian temperatury. A najszybciej pękały mi właśnie w ostatniej ciąży, stąd mój brak \"sympatii\" do tych wypełnieńWink. Dodatkowo rtęć może być szkodliwa dla płodu.
Wiem, że wydziela się najbardziej przy usuwaniu, ale chyba wolę to zrobić zamiast trzymać truciznę w zębach przez kolejne lata. Ja mam stary typ wypełnień, a więc na bank to są te z rtęcią-założone lata temu.

http://kobieta.onet.pl/zdrowie/profilakt...owia/167jx
Odpowiedz
#11
Mamo Anielki ja też tak domniemałam, że pasożyty mogły być przyczyną zakażeń, dziś byłam u swojej rodzinnej, oczywiście co ja się nasłuchałam Sad lambli nie mam to są stare zakażenia, glista powiedziała że przeleczymy ale wypisała tylko mi lek Zentel, dla męża nie chciała, stwierdziła że jak mąż chce to niech idzie do swojego lekarza Sad i nie dała
co się okazało mam zakażenie (wg niej stare) toksokarozą i jeśli to nie było zaleczone to mogło być przyczyną poronień, ale ona się na tym nie zna i dała skierowanie do poradni chorób zakaźnych a tam nie ma już przyjęć do końca roku, więc mam dopiero na 2 styczeń... oczywiście nasłuchałam się jak ja to choroby sobie wmawiam, że bez potrzeby robię badania ( na własny koszt) itp... normalnie ręce opadają
Odpowiedz
#12
Przykre to!
Wielu lekarzy nie lubi świadomych pacjentów. Wmawianie sobie chorób to jednak coś innego niż rozpaczliwe szukanie przyczyny tragedii jaka nas spotkała. Ja nie rozumiem lekarzy ( w tym ginekologów), którzy mówią: \"tak się zdarza, proszę próbować dalej\". Nie boję się mówić, że dla mnie są kompletnie nieodpowiedzialni. Zapominają też, że lekarz to jednak \"pomagacz\". Przychodzimy z problemem i słyszymy, że problemu nie ma...Przecież gdybym zaszła w kolejną ciążę, nie mając świadomości, że mam pasożyty, na bank straciłabym kolejne dziecko! Czy to mi pomoże w czymkolwiek?
Drażni mnie ta rozpacz polityków nad małą liczbą urodzeń, przy jednoczesnej sytuacji w służbie zdrowia i we wszelakich przepisach prawnych. Chcieliby żeby rodziło się więcej dzieci, zastanawiają się jak przekonać, zachęcić ludzi żeby je mieli. Przecież ludzie chcą mieć dzieci!
Dlaczego nikt tym, którzy chcą nie raczy pomóc? Dlaczego nie szuka się przyczyn poronień? \"Przyczyna nie jest znana\"-ale zawsze JEST! Gdybyśmy te przyczyny poznawali, można by uratować wiele dzieci! Dlaczego wciąż się nie opłaca finansować badań po poronieniu? Dlaczego my za to płacimy i same szukamy przyczyn? Dlaczego skierowanie na podstawowe, bezpłatne badania (jest ich już coraz mniej) często trzeba u lekarza \"wyprosić\"?
A potem słyszymy, że ludzie się nie badają...

Martyno! W takiej sytuacji radziłabym Ci zmienić lekarza jeśli tylko masz taką możliwość. Ja tak robię. Jeśli nie ma wspólnego języka-szukam innego lekarza, aż znajdę takiego, który słucha. Tych jest najmniejWink.
Jeśli lek weźmiesz tylko Ty, nie ma to większego sensu przecież...i tak zarazisz się od męża. Ja podejrzewam, że u nas wszyscy już mieliśmy te paskudztwa. Wydaje mi się, że ta pani traktuje pasożyty za mało poważnie...
Odpowiedz
#13
Ja też nie rozumiem tej polityki, u nas lekarz rodzinny jest taki sam, wiem to po znajomych, nie chcą dawać na podstawowe badania, próbując zaleczyć to lekami lub naturalnymi sposobami, nie znając tak naprawdę przyczyny Sad na mój ból brzucha kazała mi jeść siemie lniane i przepisała zentel, ale dla męża już nie chciała, powiedziała młoda jesteś urodzisz jeszcze dzieci tylko się nie nakręcaj...
Mamo Anielki wiem, to tzw takie błędne koło-tak samo jak z moją grzybicą leczyłam się tylko ja, w piszu lekarz stwierdził, że jak mąż nie ma objawów to nie potrzeba, jak wspomniałam nowemu lekarzowi( po 2 poronieniu zmieiliśmy lekarza gina) to powiedział, że mężczyzna zarażony prawie nigdy nie ma objawów! i leczenie tylko mnie jest kompletnie bez sensu, bo jak ja się wyleczę to znów będę zarażona....i tak w tym przypadku.
Mąż w sobotę po pracy pojedzie zrobić te badania tylko w tym czasie by mógł się przeleczyć a na wynik trzeba czekać z 10 dni Sad

Dla mnie, jeśli chodzi o polityków to takie zamiatanie problemu pod dywan Sad

Mamo Anielki próbowałaś naturalnych sposobów? ja słyszałam i zastanawiam się nad kroplami z orzecha czarnego, i oleju z pestek dyni ponoć są świetne
Odpowiedz
#14
Martyno!
Nie ma konieczności żeby Twój mąż robił badania na pasożyty. Tobie wyszły w badaniach, więc mąż najprawdopodobniej też je ma. My dostaliśmy recepty dla całej rodziny od razu, od pediatry.To jest standard, a przynajmniej powinien być. Trafiliśmy na rozsądną panią doktor, chociaż nie chciała póki co kierować nas na badania na lamblie i candidę. Zobaczymy co będzie dalej, bo w sumie zalecana kolejność to pasożyty na początek. Tylko dzieci miały objawy standardowe przy pasożytach, lambliach i candida, a dostaliśmy skierowania do laryngologa i alergologa. Dopiero wczoraj skończyliśmy testy i teraz musimy znów umówić się do pediatry. W sumie te wizyty u specjalistów niewiele nam nie dały, ale tego się spodziewałam. Chyba chodziło też o wykluczenie innych przyczyn dolegliwości, ale jak to zrobić kiedy pasożyty wpływają na wiele układów?
Nie wiem, jak zwykle jak mi nie będzie coś grało to poszukam innego lekarza-u nas w przychodni jest możliwość żeby umówić się do kogoś innego.

Co do sposobów naturalnych to przekonuje mnie to co mówi na ten temat dr Ozimek.O pestkach dyni gdzieś czytałam, że to mit. Jak jest nie wiem, ale zajadam czasami pestki z dziećmiSmile. Czosnek i np. bazylia są podobno niezbyt lubiane przez pasożyty. Jak dobrze pamiętam to chyba w tym liście otwartym dr Ozimek wymieniał czego nie lubią. Ja traktuję to jako \"dodatki\"i na naturalne sposoby tylko i wyłącznie, nie zdecyduję się na pewno, bo boję się jak to zadziała.

Poczytaj sobie tutaj http://kobieta.onet.pl/zdrowie/profilakt...czac/fh6e6
Zacytuje tylko fragment na ten temat:


\"Bar­dzo czę­sto pa­cjen­ci za­da­ją mi py­ta­nie: dla­cze­go w le­cze­niu za­ka­żeń pa­so­ży­ta­mi je­li­to­wy­mi nie sto­su­ję ziół jako leków pierw­sze­go rzutu? Je­stem zde­kla­ro­wa­ny­mi mi­ło­śni­kiem zio­ło­lecz­nic­twa i człon­kiem to­wa­rzystw pa­ra­zy­to­lo­gicz­nych w wielu kra­jach, na kilku kon­ty­nen­tach. Na bie­żą­co wy­mie­nia­my się do­świad­cze­nia­mi i ob­ser­wa­cja­mi. Nie­ste­ty z na­szych do­tych­cza­so­wych ob­ser­wa­cji jed­no­znacz­nie wy­ni­ka, że współ­cze­śnie sto­so­wa­ne \"ko­mer­cyj­ne\" mie­szan­ki zio­ło­we nie są wy­star­cza­ją­co silne, aby w pełni wy­tę­pić pa­so­ży­ty w or­ga­ni­zmie czło­wie­ka. Ow­szem, może na­stą­pić po­pra­wa. Zioła w tych stan­dar­do­wych stę­że­niach znie­chę­ca­ją pa­so­ży­ty do roz­mna­ża­nia się, one po­pa­da­ją w lekki le­targ, więc wtedy czło­wiek się su­biek­tyw­nie le­piej czuje, ale to nie zna­czy, że za­bi­li­śmy te pa­so­ży­ty. Kiedy od­sta­wi­my zioła, po ty­go­dniu, naj­póź­niej dwóch ob­ja­wy wra­ca­ją.

Poza tym, można sobie po­waż­nie za­szko­dzić. Wągry czyli larwy ta­siem­ca mają zdol­ność prze­miesz­cza­nia się. Je­że­li w prze­wo­dzie po­kar­mo­wym wa­run­ki nie są ko­rzyst­ne dla roz­wo­ju larw, bo np. przyj­mu­je­my ja­kieś zio­ło­we pre­pa­ra­ty na od­ro­ba­cza­nie, larwy ta­siem­ca będą wę­dro­wać dalej, do wą­tro­by i płuc, gdzie mogą po­wo­do­wać po­waż­ne pro­ble­my zdro­wot­ne. Naj­gor­sze jest jed­nak to, że larwy mają także zdol­ność prze­kra­cza­nia ba­rie­ry krew-mózg. Nie­któ­re do­sta­ją się więc aż do tka­nek mó­zgo­wych, a tam dają bar­dzo po­waż­ne ob­ja­wy cho­ro­bo­we.\"
Odpowiedz
#15
Mamo Anielki bardzo ciekawy artykuł, kochana a jakie leki Ci przepisał? ja dostałam tylko zentel, od wczoraj piję też olej z pestek dyni, nie jem słodyczy i nie słodzę, ale tak naprawdę nie wiem co dalej Sad
i po jakim czasie można czuć poprawę, zentel wzięłam środę nadczo 1 tabletkę i za 10 dni mam wziąć 2 tabletkę, dziś rano zobaczyłam znów ten czerwony plac z jednej strony twarzy, czy podczas leczenia może dojść do zaostrzenia objawów?
Odpowiedz
#16
Witaj Martyno!Smile
My dostaliśmy klasycznie Pyrantelum. Mieliśmy przyjąć wszyscy o tej samej porze pierwszą dawkę. Dzieciom pani dr od razu zaleciła kolejną dawkę po tygodniu i ostatnią po kolejnym, a nam ze względu na stratę dziecka również zaleciła powtórzyć, bo początkowo zalecała jednorazowe zażycie.
Ja czułam poprawę po pierwszej dawce, bo jak pisałam miałam straszne bóle kręgosłupa i w tym przypadku nie dało się nie zauważyć, że ustąpiły. Ciężko mi teraz powiedzieć po ilu dniach, nie wiem czy już na drugi dzień nie było lepiej. Nie jestem lekarzem, ale poczytaj może o skutkach ubocznych w ulotce. Na wyczucie i z tego co czytałam-wydzielające się toksyny (przy padaniu robali jest ich chyba spora dawka) mogą wg mnie powodować różne nieprzyjemne skutki. U mnie to był ten ból głowy (straszny!). Dodatkowo zaczęło się pojawiać uczucie ssania w żołądku. Mam nadzieję, że to nie jakiś tasiemiec, bo coś mi się kojarzy ze szkoły, że chyba daje takie odczucia. A! jeśli chodzi o skórę to u nas zaczęły wyskakiwać krosty jak po ugryzieniu komara, ale wydaje mi się nierealne żeby to były owady, bo zawzięcie się ich pozbywałam jak przeczytałam, że są niebezpieczne przy pasożytach. To również po zażyciu leków, więc może to ma związek.

Ja myślę, że na wszelki wypadek możesz zawsze zastosować środki ostrożności jak przy dzieciach-ja przez 3 tygodnie codziennie (!) zmieniałam pościel i ręczniki po każdym użyciu. Potem pranie w najwyższej temperaturze i prasowanie-wszystkiego. Zwłaszcza trzeba uważać na bieliznę.
Sprzątanie częściej niż zwykle (jaja mogą i ponoć często bywają w kurzu) i do tego najlepiej używać jednorazowych chusteczek np. W każdym razie czegoś co można wyrzucić po użyciu. Mopa co jakiś czas dezynfekuję chlorem. Toaleta musi być czyszczona codziennie ( zwłaszcza po kupie). Wyczyściłam też odkurzacz. Ściereczki w kuchni trzeba zmieniać codziennie. Dokładnie myć owoce i warzywa. Ręce myć jak najczęściej. Zdezynfekować klamki.
Nie da się zrobić tak żeby wyczyścić dokładnie wszystko, ale warto próbowaćWink. Ja byłam umęczona po tych 3 tygodniach-zwłaszcza to pranie, suszenie i prasowanie pościeli...

Potem myślę, że warto umówić się na wizytę kontrolną u lekarza.
Odpowiedz
#17
O la Boga, jak ja na to znajdę czas? Sad pracuje, ja napiszę w ten sposób od wczoraj piję 2razy dziennie po łyżeczce oleju z pestek dyni i dopiero zaczął mi żołądek pracować, odbija się, wczoraj też czułam takie ssanie w żołądku, dziś rano znów powrócił brak apetytu, ból głowy też dziś miałam, na dzień dzisiejszy zmniejszyła się moja gula w gardle,to wszystko o tej dezynfekcji czytałam.
i tak jak piszesz pasożyty mogą wydzielać toksyny,a przez to odczuwamy ból głowy i są przeróżne reakcje skórne, ja oprócz tych leków , spróbuje metod naturalnych, potem powtórzę kurację zentelem.

Jeśli chodzi o tasiemca, ja czytałam, że jak się go ma to ciągle jest ssanie w żołądku zwłaszcza po zjedzeniu posiłku i on głównie żywi się witaminą B 12.
Odpowiedz
#18
Och, to mnie uspokoiłaś trochę z tym tasiemcem.
Faktycznie, jak piszesz o gardle to ja po przyjęciu 1 dawki miałam zdecydowane uczucie ulgi w gardle-nagle moje migdały się zmniejszyły. U nas, niestety, po pierwszej chyba dawce dopadło nas mega przeziębienie, jakby wirusowe z potwornym bólem gardła (migdały nadal nie były tak opuchnięte, gardło było jakby podrażnione). Ciężko było dojść do siebie ponad tydzień. Myślę, że to również reakcja na odrobaczenie.
Odpowiedz
#19
Mamo Anielki ja też tak myślę, że to jest reakcja na zabicie tych paskudztw, że osłabia się odporność, może być pogorszenie objawów.... u mnie znów ta gula wróciła, na dodatek mam wrażenie że zwymiotuje, wczoraj mi się udałoSad głowa jak narazie nie boli, choć dzień jest długi, ale moja skóra na twarzy teraz masakra( ponoć miałam łojotokowe zapalenie skóry)-dopadło mnie w kwietniu, nigdy tego nie miałam i tak się leczę, jak trochę jest oki to potem znów mnie wywala, ja myślę, że to od glisty, a wszystko przez te toksyny....
Odpowiedz
#20
Życzę Ci żeby jak najszybciej to wszystko minęło i oczywiście żeby leczenie było skuteczne. Póki co nie brzmią te objawy wesoło, ale paradoksalnie wydaje mi się, że to dobre wieści. Niech paskudy padają i nie wracają!
A ja dzisiaj chyba czosnek zażyjęSmile.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości