Co się stało z ciałem mojego dziecka?
Tempo mają niemiłosiernie powolne. Trzymam kciuki!
Odpowiedz
Owszem. Powolne. 25.01. odebrali pismo, które wysłałam 20.01. i 22.01. pisałam oświadczenie na miejscu, a do prokuratury i do mnie wysłali 10.02. Ponad 7 miesięcy... Ale nie poddam się.
Odpowiedz
Jollyg, mam nadzieję że otrzymasz odpowiedzi na pytania. Trzymam kciuki i jeszcze raz słowa podziwu!
Odpowiedz
Byłam w prokuraturze obejrzeć akta, ale są w KP...
Odpowiedz
Dostałam pismo z policji. Dochodzenie umorzone ze względu na niewykrycie sprawcy... Działamy dalej.
Dzwoniłam do policjantki prowadzącej dochodzenie z pytaniem czy prokuratura da jakieś uzasadnienie - powiedziała, że nie. Teraz zmieniło się prawo i co prokuratura odda policji, to już się tym nie zajmuje. W zasadzie dobrze, że nie wykryto sprawcy, bo nie zależy mi na wsadzeniu kogokolwiek za kratki. Chodzi mi tylko o prawdę i aby ujrzała światło dzienne. Oliwa sprawiedliwa! Na to liczę.
Odpowiedz
Jollyg, jakie dalsze kroki podejmujesz? 
Niewykrycie sprawcy...? Wygodne rozwiązanie ale co dalej z tym zrobią?
Odpowiedz
Jeden radca prawny sugeruje zażalenie, wiem jednak, że nie da się wykryć sprawcy, a 5 osobom nie postawią zarzutów, poza tym nie chcę by ktoś siedział w pace. Dla policji i prokuratury najlepiej umarzać wszystko, bo nic nie muszą robić i tyle. Mi zależy bardziej na uzasadnieniu policji/prokuratury... na interpretacji dowodów. Dalej radcy chcą sprawę cywilną wytoczyć. Na pewno będzie artykuł w gazecie, być może pójdę dalej - do telewizji... Najpierw prawnie będziemy działać ile wlezie. Jestem już bardzo zmęczona oczekiwaniem na pisma i ciągłym wydłużaniem terminów, to jednak ogromny stres, ale wierzę w głębi ducha, że tak właśnie trzeba. Mało kto ma siłę walczyć z systemem. Niektórzy mówią, że z systemem się nie wygra, ale mam prawo - więc walczę o siebie o prawdę dla Basi.
Odpowiedz
Trzymam kciuki za prawdę i za Ciebie. Czekam niecierpliwie na wieści.
Odpowiedz
Jolu, walcz dzielna kobieto!
Podziwiam i kibicuję!
Odpowiedz
Przeglądając forum spotkałam się z przykrym historiami dot. Znikaniem poronionych dzieciątek.

Ja przyniosłam swoje dzieciątko do szpitala... I ślad po nim zaginął.... Na wyniku hist pat nie ma śladu po Dziecku.

Mam pewne myśli na ten temat...

Jakie jest Wasze doświadczenie na ten temat?
Odpowiedz
Biuro prawne Rzecznika Praw Pacjenta, przesunęło termin na 9.06. Czekam...

AniaGiga - jak widzisz, ja cały czas działam, szukam, chcę udowodnić winę, żeby już nikomu dzieci nie znikały...
Powiedz czy coś zrobiłaś po zaginięciu Dziecka?
Odpowiedz
Dostałam, do wiadomości, rozstrzygnięcie sprawy. Naruszono prawa pacjenta, przez zle zabezpieczenie materiału i niejasności związane z przekazywaniem do patomorfologii oraz przez nieudzielenie i niezaproponowanie pomocy psychologa.

Są 4 punkty wskazane do poprawy procedur i szkoleń. Informacja poszła też do rektora i do NFZetu.

UCK ma czas na ustosunkowanie się do pisma, więc trochę to jeszcze potrwa... ale jest dobrze. Każda roniąca lub rodzącą chore dzieciątko, zostanie objęta opieką psychologa, chyba że sama odmówi, wówczas ma to być odnotowane w karcie.

Jestem pełna nadziei na pozytywne zmiany.
Odpowiedz
Jakiś czas temu wystosowałam pismo do MOPR z zapytaniem czy dokonywali pochówku mojego dziecka. Dostałam odpowiedź, nie chowali Basi... I tak będę zapalać lampkę na grobie nienarodzonych dzieci...
Odpowiedz
Takie pytanie (każde pytanie) należy do pytań, które można śmiało zaliczyć do tzw. prośby o udzielenie informacji publicznej i szczerze mówiąc każdy może się powołać na art. 61 Konstytucji.
Odpowiedz
Hej. Mam problem może ktoś mi pomoże. Dwa lata temu straciłam dziecko. To był 5 tydzień. Lekarz twierdzi, że to na pewno wcześniejsza ciąża, ponieważ nie była widoczna na usg, natomiast testy HCG( a robiłam je co drugi dzień) wskazywały na znacznie niższy poziom gonadotropiny niż w 5 tygodniu. Więc albo pomyliłam się w wyliczeniach albo dzieciątko po prostu nie rozwijało się i obumarło. Po oczyszczeniu macicy byłam w takim szoku i stresie( a w domu czeka drugie dzieciątko 5 latek przed którym musiałam robić dobra minę do złej gry, a nie płakać i rozczulać się), że nawet nie przyszło mi do głowy, by zapytać o ciałko i pochówek, a szpital też nic o tym nie wspomniał. Męczy mnie to, bo to tak jakbym zostawiła swoje zmarłe dziecko ot tak bez pogrzebu. Czy słusznie się martwię, czy jest jakis przepis który to reguluje, od którego tygodnia ciąży powinno się odbierać ciałko dziecka? Moje to był prawdopodobnie zlepek tkanek . Jednak mimo wszystko gnębi mnie to. Może ktoś coś mi poradzi w tej kwestii, czy słusznie się zadręczam.
Odpowiedz
28karla, przykro mi, że straciłaś dzieciątko. Pytasz czy powinnaś się zadręczać - myślę, że tylko Ty możesz na to pytanie odpowiedzieć.
Jeśli chodzi o prawo, to nie ma obowiązku odbierania ciała zmarłego dzieciątka ani jego pochówku (jeszcze wiele miast nie ma grobu nienarodzonych dzieci). W szpitalu dają druczek, w którym deklarujesz chęć lub jej brak co do pochówku, ale nie wiem jak było dwa lata temu.
Na pewno zdążyłaś się zżyć ze swoim utraconym dzieciątkiem, będziesz o nim pamiętać pewnie zawsze, ale myślę żebyś się nie zadręczała. Wiem jak to wyniszcza - może warto porozmawiać z jakimś psychologiem/psychoterapeutą - dobry fachowiec potrafi bardzo pomóc.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeśli chodzi o moją sprawę ciała Basi oczywiście nie znaleziono i już nie znajdą. Dzwoniłam dzisiaj do działu prawnego RzPP by dowiedzieć się jak sprawa się ma... Od lipca cisza i zero pisma... Dowiedziałam się tylko, że otrzymali odpowiedź z UCK i teraz ją analizują. niestety pan nie chciał podać daty wpłynięcia ani żadnych innych informacji, zatem nadal czekam... to już 15 miesięcy trwa, a 17 od straty...
Odpowiedz
(Mon, 12 Sierpnia 2013, 20:05:09)Amelia napisał(a): Kremacja jako sposób utylizacji to jeszcze może być jak najbardziej z godnością.
Ale co zrobili, skoro nie skremowali? Wcale nie skremowali, czy jednak skremowali, ale z odpadami szpitalnymi, a nie oddzielnie jako szczątki do pochowania (wtedy taka firma mogłaby nie wiedzieć, co spala) i nie pochowali?
Właściwie, to nie wiem, co się robi z popiołami z utylizacji szpitalnej, ale jakoś sądziłam, że wszystkie szczątki ludzkie i tak są spalane? Tzn. coś tam wiem i o skandalach też wiem, ale jak inaczej mogą je utylizować oficjalnie?

Hm.
http://www.mos.gov.pl/g2/big/2009_07/5ac...ea2828.pdf
http://pis.msw.gov.pl/is/materialy-szkol...9,dok.html
http://www.wsse.krakow.pl/pages/psse_olk...1&did=5781

Ale wiele mi z tego nie wynika po ludzku.

Szczątek ludzkich nie mogą bodajże inaczej utylizować, tylko muszą spalać.
Mi powiedziano,że dzieci spalono .Lecz też dręczy mnie poczucie winy czy faktycznie odbyło się to z godnością a nie z odpadami medycznymi .Nie daje mi to spokoju .,,Życzliwa osoba z personelu powiedziała  ,że skoro dzieci ratowano i żyły to inaczej to się odbywa nie z odpadami ." Przepraszam Ja to cytuje bo mnie  takie słowa ranią okropnie bo dziecko dla Matki jest zawsze dzieckiem nieważne ,który to był tydzień ciąży.Moje dziewczynki walczyły 5 dni już historii nie powtarzam- z racji stanu zdrowia nie dane mi było zadecydować o pochówku.Nawet nie wiem czy coś podpisywałam czy nie .A co do pozostałych dzieciach nigdy nikt nie uświadamiał co se dzieje  podczas poronienia .Bo w tym przypadku powyższym był poród S.N .Teraz już więcej wiem ,ale naprawdę Nikt a przynajmniej nieliczni informują jakie kobieta ma prawa do pochówku ,co ma dalej robić. W takim stanie zaraz po tragicznej wiadomości kobieta nie myśli racjonalnie -działanie  leków ,strach,zmęczenie  często  samotność odbiera na podjęcie decyzji i nie wiem do końca czy coś podpisywałam czy nie .
Odpowiedz
(Tue, 04 Października 2016, 23:31:00)28karla napisał(a): Hej. Mam problem może ktoś mi pomoże. Dwa lata temu straciłam dziecko. To był 5 tydzień. Lekarz twierdzi, że to na pewno wcześniejsza ciąża, ponieważ nie była widoczna na usg, natomiast testy HCG( a robiłam je co drugi dzień) wskazywały na znacznie niższy poziom gonadotropiny niż w 5 tygodniu. Więc albo pomyliłam się w wyliczeniach albo dzieciątko po prostu nie rozwijało się i obumarło. Po oczyszczeniu macicy byłam w takim szoku i stresie( a w domu czeka drugie dzieciątko 5 latek przed którym musiałam robić dobra minę do złej gry, a nie płakać i rozczulać się), że nawet nie przyszło mi do głowy, by zapytać o ciałko i pochówek, a szpital też nic o tym nie wspomniał. Męczy mnie to, bo to tak jakbym zostawiła swoje zmarłe dziecko ot tak bez pogrzebu. Czy słusznie się martwię, czy jest jakis przepis który to reguluje, od którego tygodnia ciąży powinno się odbierać ciałko dziecka? Moje to był prawdopodobnie zlepek tkanek . Jednak mimo wszystko gnębi mnie to. Może ktoś coś mi poradzi w tej kwestii, czy słusznie się zadręczam.

Karla, w 5 tc. maleństwo to naprawdę maleństwo - zarodek ma zaledwie 1-2 mm, a cały pęcherzyk ciążowy ok. 5-11 mm. Moim zdaniem nie powinnaś się zadręczać, bo nawet jeśli jest wykonywane łyżeczkowanie (na tym etapie ciąży nie musi), to jest bardzo prawdopodobne, że w wyskrobinach po prostu Maleństwa nie było, zwłaszcza jeśli ciąża "nie była widoczna na USG"...
Jestem w podobnej sytuacji, w lipcu br. poroniłam w 5 tc, testy ciążowe pozytywne,  ale gdy zaczęłam plamić i pojechałam na USG, okazało się, że nie widać pęcherzyka ciążowego. Nie zatrzymano mnie na łyżeczkowanie, macica szybko oczyściła się sama... To niesamowicie trudne, ale nie dałoby się w tej sytuacji odnaleźć tkanek Maleństwa...


To była nasza druga strata, wcześniej w 2005 r. doświadczyłam poronienia zatrzymanego w 14 tc. Była to moja pierwsza ciąża i choć wtedy można było zawalczyć o wydanie ciałka, ja byłam tak zszokowana całą tą sytuację, że choć zapytałam, co się stanie z dzieckiem i odpowiedziano mi, że będzie skremowane, nie miałam siły, by walczyć ze szpitalem o jego wydanie (wtedy obowiązywały inne przepisy i to rzeczywiście była walka). Dziś bardzo tego żałuję, ale to była inna sytuacja.

Pozdrawiam i życzę Ci dużo siły.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości