Szpital Gdańsk Zaspa roztwór formaliny proszę o pomoc
#1
Właśnie dzisiaj zostałam mamą 9 tygodniowego aniołka - jestem po zabiegu łyżeczkowania. Chcę pochować moje maleństwo, ale... W szpitalu na Zaspie każda kobieta, która poroniła musi podpisać oświadczenie czy zabiera dziecko czy zostawia w szpitalu, ale... trzeba napisać podanie do ordynatora i czekać na decyzję (listem), która może być oczywiście odmowna. Jak dla mnie to jakaś paranoja i nie wiem po co w ogóle należy cokolwiek podpisywać skoro to i tak nic nie znaczy.
Mam do Was pytanie ponieważ dowiedziałam się, że moje maleństwo włożono do roztworu formaliny a nie jak piszecie w kostki parafinowe i słyszałam, że właśnie z formaliny nie można pobrać tkanek do badania (chciałam sprawdzić płeć) czy któraś z Was spotkała się z taką sytuacją? Bardzo zależy mi na wykonaniu takiego badania.
Odpowiedz
#2
u nas było tak, że po zabiegu małą włożyli od razu do roztworu formaliny, następnie wypreparowano na potrzeby badania genetycznego kawałek ciałka na bloczku parafinowym, który zanieśliśmy do Instytutu Medycyny Sądowej, gdzie biegli lekarze określili płeć naszej córeczki.
Przed zabiegiem powiedziałam, że będę chowała ciało dziecka, po zabiegu ustnie jeszcze to poświadczyłam. Podania jakie pisaliśmy, to:
1.Do dyrektora szpitala o wydanie ciała w celu pochówku
2.Do kierownika pracowni histopatologicznej o wydanie bloczku parafinowego z fragmentami ciałka dziecka w celu badań genetycznych
Odpowiedz
#3
No właśnie ja popełniłam ten błąd, że nie zapytałam przed zabiegiem w jakim ,,materiale\" umieszczają dziecko, ale myślałam, że to standartowa procedura, że wkładają w bloczki parafinowe. Już chyba nigdy się nie dowiem jakiej płci był mój maluszek.
Wniosek o wykonanie pogrzebu we własnym zakresie podpisywałam dopiero po zabiegu i dopiero u patologa dowiedziałam się o formalinie.
Co do podania to kazano mi je napisać tylko do ordynatora, żeby wydał pozytywną lub negatywną opinię. Lekarz, który będzie wykonywał badanie histopatologiczne powiedział, że bez problemu wyda mi moje maleństwo, ale tylko jak otrzyma zgodę ordynatora.
Odpowiedz
#4
Avensis, ja także miałam zabieg łyżeczkowania na Zaspie w Gdańsku. Poroniłam w 17 tyg i płeć już znałam, ale mimo to i tak w wyniku badania hist-pat była napisana płeć dziecka. Wydaje mi się, że i u Ciebie tak będzie. Materiał do badania zawsze muszą pobrać. Jeśli chodzi o wydanie ciała, to podpisywałam przed zabiegiem oświadczenie czy chcę pochować dziecko. I nie pamiętam czy pisałam jakieś podanie w tej sprawie do ordynatora. Jeśli pytają Cie czy chcesz pochować dziecko to chyba oczywiste, że potrzebne Ci do tego ciałko maleństwa. Nie wiem o co im chodzi z tymi podaniami. A poza tym co do tego ma ordynator?! Nie jemu decydować o losie naszych Aniołków. Tam na Zaspie Panie w sekretariacie mają dziwne poglądy na różne tematy. Leżałam tam kilka razy (w czasie dwóch ciąż) i naprawdę ręce mi czasami opadały jak slyszałam co wymyślały. Zazwyczaj nie miały racji.
Odpowiedz
#5
Rozmawiałam z patologiem i stwierdził, że u 9 tygodniowego maleństwa nie można określić płci dlatego należy wykonać badanie genetyczne i znalazłam już genetyka, który mi takie badanie wykona.
Słyszałam, że na Zaspie ordynator decyzję uzależnia od wyniku histopatologicznego tzn w zależności czy znajdują się w pobranym materiale tkanki płodu. Ja musiałam podpisać oświadczenie, że chcę pochować dziecko a następnie odręcznie pisałam jeszcze wniosek do ordynatora oddziału ginekologii.
Hanulka a czy pamiętasz kiedy odbierałaś zgłoszenie urodzenia dziecka ( to co się zanosi do USC) i kartę zgonu?
Odpowiedz
#6
Nie pamiętam dokładnie niestety. Zabieg miałam w sobotę, a w poniedziałek na pewno byłam w sekretariacie po wypis i nie pamiętam czy wtedy dostałam te dokumenty o które pytasz. W ogóle niewiele pamiętam z z tamtego okresu, poza ogromnym bólem. Ale na pewno wszystko łącznie z wynikiem hist-pat. załatwiłam w ciągu 10 dni.
I rzeczywiście nie pomyślałam, że u Ciebie to była wczesna ciąża i na hist-pat. płci nie określą. Dobrze, że znalazłaś genetyka.
Odpowiedz
#7
Dziękuję Ci za odpowiedź. Jutro mam dzwonić, żeby się dowiedzieć czy zarejestrują moje maleństwo czy nie. Gdyby nie to, że już wcześniej trafiłam na to forum bo od samego początku miałam niepokojące objawy to nawet nie wiedziałabym, że można pochować maluszka.
Zapytałam Cię kiedy otrzymałaś dokumenty ponieważ bałam się, że jeżeli szpital nie wystawi ich w ciągu 3 dni (bo np ordynator nie będzie miał czasu rozpatrzyć wniosku) to mi powiedzą, że jest już za późno, pani w sekretariacie stwierdziła, że to nie ma znaczenia, ale powiem szczerze, że za bardzo jej nie ufam.
U mnie 3 dni przed zabiegiem stwierdzono brak akcji serca płodu i jeżeli znajdą się osoby będące w podobnej sytuacji chcące pochować dzidziusia to przed zabiegiem powinny poprosić o umieszczenie niezbędnego materiału w odpowiedniej probówce, bo w moim przypadku jest duża szansa, że nie da się nic zrobić ponieważ formalina powoduje degenerację DNA.
Odpowiedz
#8
Avensis, bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojego dziecka.

Przekroczenie terminu 3 dni rzeczywiście nie jest porblemem, niektó e znas rejestrowały urodzenie dziecka po kilku tygodniach czy miesiącach.
Powodzenia
Odpowiedz
#9
Małgosia ma rację, ja mam maila z USC we Wrocławiu, że 3 dni to nie jest termin zawity i można rejestrować, Małą rejestrowałam 2 miesiące po stracie, dokumenty składałam we Wrocławiu bo tam jestem zameldowana, a przepisy dopuszczają taką możliwośc, gdy żadne z rodziców nie ma meldunku w USC właściwym dla miejsca urodzenia tj. szpitala, mi właśnie USC w miejscowości gdzie jest szpital i sam szpital zasłaniali się tymi 3 dniami.... chyba Panie pomimo dobrych chęci, nie były wystarczająco kompetentne...

Powodzenia

Dla Aniołka (*)
Odpowiedz
#10
Dziekuję za ciepłe słowa i za informacje. Bardzo się cieszę, że te 3 dni nie są zobowiązujące bo ja oczywiście nadal nie mam decyzji czy szpital zarejestruje moje dziecko czy nie - kazali zadzwonić w piątek.
Odpowiedz
#11
Wczoraj zmarło nasze dziecko. Zona poroniła będąc w 16 tc. jest to nasze czwarte a własciwie piąte dziecko(pierwsze i piąte umarlo przed narodzeniem. Przeżylismy chwile totalnego zdumienia i strachu kiedy okazalo sie że 42 letnia zona jest w ciaży, chwile radosci kiedy już to do nas dotarło, a teraz chwile grozy i smutku kiedy ona , bo to była dziewczynka, umarła. Mamy bardzo dobre wrazenie na temat szpitala im. Narutowicza w krakowie. Opieka i podejscie do pacjentki jak najlepsze. Sam lekarz zapytał co chcemy zrobic z dzieckiem. Czy chcemy pochowac czy zostawić w szpitalu. Nie było zadnych podań i problemów. Wszystko zalatwione. teraz tylko ustalenie terminu pochówku i odebranie zwlok z prosektorium.
Odpowiedz
#12
zocha1970, ogromnie współczuję.
Dla Waszej córeczki (*)
Odpowiedz
#13
Droga Avensis bardzo mi przykro że musisz walczyć ze szpitalem o swoje dzieciątko, to niezrozumiałe jaka jest mentalność niektórych lekarzy. Ale uda się i będziecie mieli swoje miejsce z Aniołkiem tu na ziemi gdzie będziecie mogli się spotkać.

Dla Twojego Aniołka(*) wytrwałości...
Odpowiedz
#14
Udało mi się przejść trudną drogę ze szpitalem i wydano mi moje maleństwo. 27 czerwca odbył się pogrzeb, ksiądz proboszcz był dla mnie dużym oparciem i bardzo pięknie przeprowadził ceremonię - był bardzo zadowolony, że zdecydowałam się pochować moje maleństwo i potraktowałam je jak maleńkie życie a nie jak ,,embrion\" czy nieudaną ciążę, o której należy jak najszybciej zapomnieć. Byłam naprawdę mile zaskoczona, że tak naprawdę obca osoba potrafi zrozumieć co przeżywam i dodać otuchy w tak trudnych chwilach.

Niestety ze względu na to, że formalina zbyt mocno uszkodziła DNA, nie udało się określić płci, dlatego moje maleństwo otrzymało zarówno imię męskie jak i żeńskie (chociaż czuję, że to był chłopiec).
Osoby, które znajdą się w podobnej sytuacji (poronienie zatrzymane) powinny przed zabiegiem poprosić lekarza o wyodrębnienie odpowiednich tkanek do odpowiedniej probówki, jeżeli chcą, żeby na 100% była możliwość określenia płci.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości