puste jajo płodowe, kostki parafinowe - a gdzie dziecko?
#1
witam
W Boże Narodzenie umarło nam dziecko, 11 tydzień. Piszę dziecko choć lekarze i położne w szpitalu nie używali tego słowa. Ciągle tylko\" puste jajo\" i \"puste jajo\", ew. \"jakieś dziwne tkanki\". Nie ma ciała to nie ma możliwości pochówku - takie stanowisko szpitala.

Po wyjściu ze szpitala czułam kompletną pustkę. Spotęgowaną tym \"pustym jajem\" i negowaniem, że będąc w ciązy miałam w sobie człowieka.

Po hispacie okazało sie, że ciąża była z zaśniadem groniastym częściowym. Jestem w trakcie leczenia...

Czułam w sobie ogromny bunt. Że jestem traktowana jak jakaś histeryczna kura znosząca puste jajka. Gdzie jest dziecko? z tym pytanie chodziłam cały czas.

Przeglądac forum postanowiłam odebrać z zakł. hispat. kostki parafinowe z tym, co wyjęto ze mnie w czasie łyżeczkowania. Wysłałam do badań genetycznych do Poznania.

Dziś przyszły wyniki. TO CHŁOPIEC. Odesłano też kostki.
Trzymam GO teraz w ręku...
Dziwne uczucie, ale już spokojniej.
Jajo nie było puste.

tylko jak przekonać szpital? potrzebuję do pochówku karty zgonu, chciałabym też oficjalnie zarejestrować w USC, dać imię. Czy się wycofają z tego pustego jaja? uznają kostki za szczątki? Źle wspominam to miejsce i nie mam siły do walki, udowadniania oczywistości..
czy ktoś chował kostki bez tych dokumentów? (karta zgonu)
proszę o podpowiedż
Odpowiedz
#2
Slowianko, tak bardzo współczuję.

Ja chowałam kostki bez dokumentów, bo kilka lat po śmierci moich dzieci.

Ale spróbowałabym powalczyć ze szpitalem. Napisz pismo z prośbą o wydanie dokumentów potrzebnych do rejestracji, załącz kopię tych poznańskich wyników. Może trafi do kogoś o ludzkim sercu.

Dla Twojego synka (*)
Odpowiedz
#3
dzięki Małgosiu!

ale bez dokumentów to jak załtwiałaś z zarządem cmentarz? mi powiedzieli, że musi być ta karta zgonu ze szpitala. Muszą mieć jakiś dokument.
Nie chcemy się włamywać ukratkiem do grobu . Mamy.starsze dzieci, chcemy je zabrać na cmentarz, iść do kościoła.. tak normalnie.

trzy lata temu straciliśmy Filipa. w 10 tyg. Nie było kłopotu z pogrzebem. Ale wtedy mały był widoczny na USG. A to puste jajo to wygodny termin dla szpitala, nic nie muszą robić.
Jestem rozczarowana szpitalem, podobno bardzo przychylnym w kwestii poronienia (Madalińskiego w Wa-wie)
Odpowiedz
#4
Miałam jeden akt urodzenia - Dominika, Oli to tylo wypis ze szpitala. Właściwie to nie ja załatwiałam, tylko właściciel zakładu pogrzebowego, skserował oba kwity i w urzędzie gminy (który jest zarządcą naszego cmentarza) nie było problemu. Sama rozmawiałam z księdzem, też nie chciał karty zgonu.

A na Madalińskiego to idź od razu z pismem do Chazana, bo słyszałam już głosy, że dyżurujący lekarze to różni bywają. Możesz też poprosić o pomoc panią Hannę Kulczycką, położną odpowiedzialną za sprawy związane z pochówkiem.

A jak się nie uda, to może jakimś rozwiązaniem będzie pochowanie synka (w urnie) w jednym grobie z Filipem?
Odpowiedz
#5
Czytam i nie chce mi się wierzyć....
Kilka dni temu musiałam poddac sie zabiegowi, martwy płód, 9-10 tc. Mysl o tym, ze nie wiem co stanie sie z ciałem mojego dziecka nie dawała mi spokoju.
W szpitalu- zaskoczenie, zanim zdążyłam zapytac-od razu poinformowano mnie i męża, ze mamy prawo do pogrzebu i ze zajmie sie tym szpital, albo mozemy my sami. W Koszalinie jest miejsce na cmentarzu dla dzieci nienarodzonych bądź martwourodzonych. Tak bardzo mi ulżyło.....rozmawiałam w szpitalu o tym z ksiedzem. Szpital zajmie sie skremowaniem zwłok a pogrzeb będzie w marcu....
Wiem, ze mój Aniołek bedzie spoczywał w pokoju a my mozemy go odwiedzac. Myślałam, ze te przepisy obowiązują w całej Polsce.
Trzymajcie sie
Odpowiedz
#6
Mam ulotki ze szpitala, a byłam tam w tym tygodniu. Jest tam zapis:
\"Niezależnie od długości trwania ciaży szpital powinien wystawić zgłoszenie urodzenia dzieckamartwego. Szpital ma obowiązek przekazać zgłoszenie do Urzedu Stanu Cywilnego w terminie 3 dni. Dokument ten nie jest dokumentacja medyczną dlatego nie ma w niej rozróżnienia na poronienie i poród przedwczesny. W świetle prawa polskiego sa to zawsze narodziny dziecka\"
I jeszcze gdzie masz prawne inf,
ustawa prawo o aktach stanu cywilnego Dz.U. z 2004r. Nr 161, poz. 1688.
jesli moge w czyms jeszcze pomoc pisz.
M.
Cytat:[autor cytatu=slowianka] w
witam
W Boże Narodzenie umarło nam dziecko, 11 tydzień. Piszę dziecko choć lekarze i położne w szpitalu nie używali tego słowa. Ciągle tylko\" puste jajo\" i \"puste jajo\", ew. \"jakieś dziwne tkanki\". Nie ma ciała to nie ma możliwości pochówku - takie stanowisko szpitala.

Po wyjściu ze szpitala czułam kompletną pustkę. Spotęgowaną tym \"pustym jajem\" i negowaniem, że będąc w ciązy miałam w sobie człowieka.

Po hispacie okazało sie, że ciąża była z zaśniadem groniastym częściowym. Jestem w trakcie leczenia...

Czułam w sobie ogromny bunt. Że jestem traktowana jak jakaś histeryczna kura znosząca puste jajka. Gdzie jest dziecko? z tym pytanie chodziłam cały czas.

Przeglądac forum postanowiłam odebrać z zakł. hispat. kostki parafinowe z tym, co wyjęto ze mnie w czasie łyżeczkowania. Wysłałam do badań genetycznych do Poznania.

Dziś przyszły wyniki. TO CHŁOPIEC. Odesłano też kostki.
Trzymam GO teraz w ręku...
Dziwne uczucie, ale już spokojniej.
Jajo nie było puste.

tylko jak przekonać szpital? potrzebuję do pochówku karty zgonu, chciałabym też oficjalnie zarejestrować w USC, dać imię. Czy się wycofają z tego pustego jaja? uznają kostki za szczątki? Źle wspominam to miejsce i nie mam siły do walki, udowadniania oczywistości..
czy ktoś chował kostki bez tych dokumentów? (karta zgonu)
proszę o podpowiedż
Odpowiedz
#7
słowianka bardzo współczuję

myślę , że Małgosia ma rację, spróbój, odwołaj się od razu do ustawy, a jak potrzebujesz to mogę Ci wysłać moje pismo na wzór, tylko zwróć uwagę na nowelizację przepisów z października, nie potrafę zacytować, ale tam zezwalają na pochówek bez rejestracji, tylko na podstawie dokumentu ze szpitala, na pewno masz prawo do rejestracji, nie daj się zbyć

też mam starsze dzieci i między innymi ze względu na nie zależało mi na rejestracji i pogrzebie, mamy Emilkę

a 13 lat temu też stwierdzono u mnie puste jajo płodowe, to była pierwsza ciąża, do tej pory nie czuję, że było to dziecko, przyczyną braku rozwoju była toksoplazmoza, sama nie wiem, co myśleć, nawet teraz gdy odeszła Emilka.. ale pamiętam...wtedy zaniepokoiło mnie podejście lekarza do plamienia, choć utrzymywał, że wszystko jest w porządku, lekarza zmieniłam i ten uświadomił mnie, że jajo jest puste w 11 t.c, widziałam bo pokazał mi na dobrym sprzęcie, a potem w kolejnych ciążach, na kolejnych usg widziałam jak wygląda żywy maluszek, może dlatego czuję tak jakczuję ...i ciągle mam dylemat, czy stawiając pomniczek tylko Emilce postępuję słusznie...
Odpowiedz
#8
Droga Slowianko

Zarejestrowałam się tu głównie po to, by Ci powiedzieć, że ABSOLUTNIE MASZ PRAWO do uzyskania karty zgonu, rejestracji w USC i pochówku.
Mało tego- należy Ci się połowa urlopu macierzyńskiego oraz zasiłek pogrzebowy.
Nie pozwól sobie wmówić, że tak nie jest.

Ja też straciłam dziecko. Dziś miałam zabieg łyżeczkowania.
Położna sama zaproponowała mi uruchomienie tej procedury.
Jeśli ktoś Ci tego odmawia, składaj skargę do Izby Lekarskiej.

Trzymam kciuki
Odpowiedz
#9
Dziękuję Dziewczyny!

Tora i she - wiem, że mam prawo do pochówku niezależnie od długości trwania ciąży, do dokumentów rejestracyjnych, ale położna, co się tym zajmuje -H. Kulczycka- definitywnie powiedziała nie. Stanowisko szpitala \"dokumenty można sporządzić wtedy, gdy w obrazie ultrasonograficznym wykonanym przed poronieniem widoczne były struktury płodu lub jego obecność stwierdzono w poronionych tkankach \" i tu poda podst. prawna rozp. min. zdrow. z 7 gr. 2001. właśnie szukam tego rozporządzenia.

ja niestety nie mam USG z widocznym dzieckiem, a w wypisie : \"zarodka nie uwidoczniono\", i puste jajo. Mam jedynie badanie oznaczenia płci- jednoznacznie chłopiec i liczę że to uzna szpital jako dowód istnienia człowieka
Odpowiedz
#10
marzewo - jeśli możesz to wesprzyj mnie swoimi pismami. Próbuję sklecić pismo i jutro z tym iść do szpitala. czytam te ustawy ... ciężko idzie. To ma być prośba? podanie? Żądanie?
Odpowiedz
#11
Kochana, myślę, ze od razu powinnaś skorzystać z fachowej pomocy prawnika i to on pomoże przygotować Ci właściwe pismo w oparciu o przepisy. Wtedy bedziesz wiedziała co można zdziałać w szpitalu. Myślę, ze i szpital inaczej podejdzie jeśli zobaczy pismo poparte , napisane przez prawnika. No i będą musieli oficjalnie sie ustosunkować do tego- zwłaszcza, ze masz badania z Poznania.
Trzymaj sie.
Odpowiedz
#12
Kompletna bzdura! Nie daj się dziewczyno- trzymam za Ciebie kciuki.

Po pierwsze- szpital wydając oświadczenie o płci dziecka, jednoznacznie stwierdza, że dało się ją określić, czyli płód był już nieco \"podrośnięty\", a co najważniejsze- BYŁ bo przecież na jakiejś podstawie wydano taki dokument.

Po drugie mają OBOWIĄZEK wydać Ci do pochówku choćby tzw \"wyskrobiny z jamy macicy\". I możesz im urządzić pogrzeb, korzystając z pełni praw przysługujących wobec pochówku członka rodziny.

Przeszłam to wczoraj. Mój narzeczony jest ginekologiem, był przy zabiegu i gdy powiedział lekarce wykonującej go, że chcemy urządzić pogrzeb szczątkom naszego dziecka (poroniłam w 6 tyg.), podobno spojrzała na niego jak na wariata. Koleżanka z pracy...
Położna zaś próbowała mu uniemożliwić pokazanie mi szczątek. Absurd.
Także jeśli chcesz walczyć- musisz uzbroić się w potężną siłę i wolę walki, bo jest ryzyko, że bezduszny personel może sprawiać Ci sporo przykrości.

W tym miejscu uważam że cały ten system mocno kuleje.
-Personel nie jest szkolony w zakresie jakiegokolwiek wspierania czy w ogóle ogłady zachowania w konfrontacji z roniącą kobietą.
Można liczyć jedynie na empatię, ale to jak wiadomo jest cecha charakteru, a nie charakterystyka zawodu.
-Pragnąc pożegnać się z dzieckiem- w jakimkolwiek wieku by ono nie było, jesteśmy skazane na lekceważące traktowanie i posądzanie o wyłudzanie zasiłku w podtekście.
-Osobiście uważam też, że procedura pochówku na cmentarzu, z całą ceremonią, jest (dla mnie) zbyt traumatycznym doświadczeniem, zaś zgoda na spopielenie jest niewystarczająca i nie daje możliwości pełnego zamknięcia tego etapu i godnej żałoby.
Odpowiedz
#13
Bzdury gadają. Rozporządzenie niczego nie mówi o tkankach dziecka. Ale w ubiegym roku Ministerstwo Zdrowia wysłało do szpitali takie pismo, w którym piszą, że wydaje im się, że nie powinno się wówczas wystawiać dokumentów. Oba rozporządzenia znajdziesz w naszym dziale prawnym, a to pismo z MZ chyba też gdzieś mam.

Treść Twojego pisma pomogę Ci napisać, ale zaraz jadę do pracy, mogłabym dopiero wieczorem, gdybyś zechciała poczekać ze skłądaniem pisma do poniedziałku.

Zaczęłabym standardowo:
\"Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2001 r. (Dz. U. nr 153 poz. 1782) proszę o wydanie dokumentu „Zgłoszenie urodzenia noworodka”, umożliwiającego zarejestrowanie mojego martwo narodzonego dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego oraz karty jego zgonu umożliwiającej pochówek. Zgodnie z obowiązującym prawem dokument ten może zostać na prośbę rodziców wydany niezależnie od etapu ciąży, na którym doszło do jej zakończenia. Moje dziecko urodziło się w dniu .........., a ja przebywałam na oddziale .................. Państwa szpitala od ........ do ...... (nr ks. gł.: ...............)

+ informacje dokładne z fragmentami rozporządzeń (to właśnie mogę wieczorem) + informacje o Twoich wynikach badań (zaśniad i płeć) + sugestia co do wagi i wzrostu dziecka (bo tej w ciąży zaśniadowej nie da się stwierdzić).

Jak mi podasz swój mail (mój jest w profilu), to prześlę Ci skan pisma od rzecznika praw pacjenta, który mogłabyś załączyć do podania, albo jego fragmenty.

Mogłabyś też sama zadzwonić do biura Rzecznika Praw Pacjenta, do Departamentu Prawnego Ministerstwa Zdrowia i do Moniki - ten nr pod kwestie prawne, ona zna osobiście i Chazana i p. Kulczycką.

A Toro, zapytasz swojego domowego ginekologa jak sformułować w piśmie ten kawałek o zaśniadzie? Chodzi mi o to, że w ciąży zaśniadowej nie daje się wyodrębnić tkanek dziecka.
Odpowiedz
#14
Toro, szkolenia to nie wszystko. My same, jako stowarzyszenie, zorganizowałyśmy już 3 konferencje (Warszawa, Bydgoszcz, Olsztyn), wsyępowałyśmy na konerencjach medycznych, przeprowadziłyśmy setki godzin szkoleń w szpitalach, rozdałyśmy ok 500 tys ulotek (5 rodzajów, w tym jedna dla personelu medycznego) i kilka tysięcy broszur dla położnych. I zmiany są, ale mikroskopijne. A na szkolenia to przychodzi głównie średni personel, bo lekarze nie będą przecież słuchać \"rozhisteryzowanych bab\".
Chciałyśmy taką wielką akcję \"Ronić po ludzku\" z celebrytami i mediami, ale nikt nie chce z nami o tym rozmawiać albo wycofują się (jak np. agora). Teraz piszemy książkę, ale który lekarz ją przeczyta?

A zmiany zwykle zaczynają się tak, że jeden ginekolog (traktowany jak wariat) albo położna (zwykle oddziałowa) sam/a wprowadza zmiany i z czasem inni też widzą, że to ma sens.
Odpowiedz
#15
mój mail wyślij mi pusty żebym miała adres
Odpowiedz
#16
Witam -cieszę się, że forum już działa. Oj, brakowało mi go baaardzo!

opiszę co u mnie: sama jakoś napisałam pismo z odwołaniami do wszystkich tych \"cmentarnych\" ustaw i rozporządzeń - forum było nieczynne i nie zdążyłam już nawet odczytać waszych podpowiedzi Małgosiu, marzewo, tora, she ( dzięki!). Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta i dostałam od niego mejla z podst. prawną dla mojej sytuacji, choć trochę chaotycznie. Poszłam z tym pismem do dyrektora szpitala. Rozmowa nie była łatwa i chyba obliczona na zbycie mnie. Najpierw \"wykład\" dyrektora o rozoju trofoblastu czy coś takiego. Robił jakieś medyczne wykresy. Potem, że nie można pochować kogoś, kogo ciała nie widać ( na USG) i wyciągnął pismo z departamentu prawnego Min. Zdr. z lipca 2010 czy 2011 na ten temat i nim się zastawiał. Z tego, co się orientuję, to pismo to nie jest ważniejsze od ustawy i rozp. do niej. Ale szpitale się go trzymają i ono rzeczywiście zawęża możliwość odbioru do pochówku - gdy przed poronieniem na USG już nie widać dziecka, bo już wcześniej obumarło, a przy takiej kruszynce przez tydzień czy dwa to już nastąpuje rozkład...Lekarz stwierdza wtedy - zgodnie z tym co widzi w danej chwili - ciążę bez zarodka, puste jajo i koniec. To, że dziecko było wcześniej przestaje być istotne.

U mnie pomogło to bad. genetyczne. DNA jest niepodrabialne, jednoznacznie określiło istnienie małego mężczyzny, niezależnie od moich tkanek.
Myślę, że chodzi też o pieniądze. Zostałam spytana czy zależy mi na macierzyńskim ( akurat nie przysługuje mi bo pracuję na zlecenie).

Ostatecznie, gdy podkrśliłam, że jako matka chcę pochować swojego syna, że wiem, iż on był od poczęcia, że to ważne dla całej naszej rodziny, że chcemy zamknąć żałobę i że nie mogę już chodzić z dzieckiem w torebce, bo zwariuję!!! ( nosiłam te kostki parafinowe w pudełeczku w torebce, bo nie mogłam znależć mejsca w domu - na regale? w szafie? w lodówce?) - ostatecznie usłyszałam TAK.
Położna na polecenie dyrektora wypisała kartę zgonu, dokumenty do USC, zadzwoniła do USC uprzedzić. Jeszcze tego samego dnia miałam akt urodzenia.

Pogrzeb Dawida, naszego synka, był 15 lutego u św. Katarzyny.
Byliśmy my z mężem i piątką naszych dzieci.
Akurat tego dnia sypał bardzo śnieg. Było tak pięknie biało...
Dawid, nasz ukochany, przegrał bitwę z zaśniadem, ale wygrał wojnę - jest w Niebie.
Razem z Filipem, który zmarł w lutym 2009 .
Odpowiedz
#17
Jeszcze dodam, że w szpitalu napisałam zupełnie inne podanie, odręcznie, bez tych prawnych odwołań, tylko odnośnie swoich uczuć jako matki, przekonań i tp. Tak prosił dyrektor, aby mieć to w dokumentacji .
Odpowiedz
#18
Slowianko, bardzo się cieszę, że udało Ci się pochować synka.

Teraz kolejny, trudny etap układania świata bez niego.
Będziemy tu z Tobą.
Odpowiedz
#19
Ja też się cieszę, że się udało.

Mi też zalezało ze względu na rodzinę, męża, i córki. Czekałam na ten dzień 3 miesiące i był wyjątkowy

Pozdrawiam serdecznie
Odpowiedz
#20
Bardzo się cieszę, ze udało się wam pożegnać godnie Wasze dzieciątko.
Uściski
Odpowiedz
#21
Dziękuję Wam wszystkim!

Chodzimy na ten grób całą rodziną, często jestem też tam sama (przed odebraniem dzieci ze szkoły, bo blisko). Jest mi to potrzebne. To popłaczę... to pomilczę...

Śmierć Dawida otworzyła we mnie \"nieprzerobioną\", tak myślę, do końca żałobę po Filipie. W sumie teraz opłakuję ich obu. Myślę jaki był by teraz Filip, że jesienią poszedł by do przedszkola. Z Dawidem miała bym już duży brzuszek ..

Przez ostatnie dwa tyg. bolały mnie piersi, ciekło mleko.. już dla nikogo. Trudne to.
Odpowiedz
#22
dziś pójdę posadzić żonkile dla Emilki, żeby świeciło : )

za miesiąc miałyśmy termin.... będze rodzić moja siostra...moje dziewczyny pytają czy pojedziemy na chrzciny....dobrze, że moge nie jechać... potrzebuję czasu..ale na pewno pokocham jej córeczkę...bo wszystkie dzieci są nasze..po szafie pałętają mi się ciuszki zostawione po dziewczynkach...

muszę w końcu załatwić ZUS, chciałam na dzień urodzin posyawić Małej pomniczek....na pulpicie kompa mam cały czas takie jak mi się spodobały gdy szukałam....

ale masz rację trudne to wszystko...

pozdrawiam, dbaj o siebie,
i nie słuchaj nawet własnej mamy gdzy mówi, że masz dzieci, masz dla kogo żyć...to mnie boli najbardziej....wiem, że Ty zrozumiesz... każde dziecko jest inne a najbardziej kocha się te, które są najdalej....tak już jest....nawet jak wszystkie dzieci kocha się tak samo, najbardziej na świecie : ))
Odpowiedz
#23
Marzewo

ależ trafiłaś z tą \" własną mamą gdy mówi, że..\", i wie też co powinnam czuć, i ile mieć dzieci...i tak dalej.
Boli mnie, gdy \"tych\" dzieci nie wlicza się do wnuków, nie wspomina, nie pamięta rocznic.

Na szczęście mąż i dzieciaki w domu traktują sprawę zwyczajnie. W zeszłym tygodniu taka scenka: synowie siedzą obok siebie na kanapie i czytają jeden komiks. Cisza i nagle starszy mówi:
- A wiesz, że Filip rośnie i się spotkamy gdy on kiedyś wstanie
- No, i nie psują mu się zęby i może jeść dużo czekolady -dodaje młodszy. J czytają dalej komiks.
Popłakałam się oczywiście. Na tej kanapie zmieściliby się wszyscy czterej nasi chłopcy. I to puste miejsce tak zabolało..

Marzewo - wytrwałości Ci życzę w załatwianiu tych zus-owych spraw i nagrobka. Ale najbardziej to na czas terminu gdy rodziłabyś Emilkę. Ona żyje. Rodzimy Maluszki prosto do nieba.

Marzewo, pisałaś wcześniej, że też miałaś \"puste jajo\" i nie do końca wiesz jak to traktować. Ja mało wiem od strony medycznej. Szukając informacji o swojej przypadłości - zaśniad groniasty częściowy - znalazłam potwierdzenie, że wtedy dochodzi do zapłodnienia i maly człowiek jest, ale zaśniad nie daje możliwości dalszego rozwoju. W zaśniadzie całkowitym natomiast nie dochodzi do zapłodnienia i jajo jest puste, namnaża sie materiał genetyczny tylko od ojca. Może są inne syt. gdy faktycznie nie ma dziecka w tym jaju płodowym. Tak jak u Ciebie?
Ja miałam wewnętrzną pewność że dziecko było. Potem potwierdziły to bad. genet.
Ale wcześniej jeszcze w szpitalu... moje dzieci do mnie przyszły. Gdy czekałam na zabieg, sama w sali , wiele godzin, na czczo, przerażona, stłamszona zasnęłam. Obudziła mnie ich obecność. Starszy, Filip, siedział na łóżku obok i wskazał na mniejszego. Maluszek leżał na mojej poduszce, powyżej mojej głowy, leżał na brzuchu, z pupcią do góry, nóżki podgięte w kolankach. Ubrany w śpioszki. I spokojnie, wyraźnie oddychał. Spał. Nie widziałam twarzy, bo buzię miał na boku ułożoną. Nie rozumiałam początkowo co w ogóle się dzieje. Chciałam zsunąć łóżka, swoje i to obok, by dzieci nie pospadały, zwłaszcza młodsze. Myślałam, czym ich nakarmię. Wtedy weszła położna, że już jest anestezjolog i idę na zabieg..
Wiele razy jeszcze wracałm do tego zdarzenia. Wtedy nie znałam płci młodszego. Najistotniejsze było dla mnie, że dzieci z całą pewnością SA ŻYWE. I spokojne. I zadbane, ubrane.
Dziękuję Bogu, że dał mi taką możliwość. Uchylił inną rzeczywistość. Skrawek.

Nie chcę tu nikogo przekonywać do swoich racji. Tak było u mnie.
pozdrawiam
Odpowiedz
#24
Słowianka zazdroszczę Ci tej pewności i badań. Czasem chciałabym wiedzieć jak było… może to wydaje się herezją na tym forum, ale nawet po stracie Emilki, nie pomyślałam o tej pierwszej ciąży jak o dziecku, może odrobinkę, zapaliłam światełko, próbowałam myśleć a nawet pisać i dwóch aniołkach, ale mi coś nie pasuje.. nie czuję tego tak, nie tęsknię…
Pierwszy raz poroniłam, a właściwie to miałam zabieg, po stwierdzeniu pustego jaja 14 lat temu… właściwie okoliczności były co najmniej dziwne, bo lekarz, który potwierdził i prowadził ciążę, nie widział problemu, potwierdził, że plamienie jest z nadżerki, i nie zagraża ciąży… na następny dzień byłam u innego lekarza, do którego chodzę do dziś i on stwierdził puste jajo…
11/12 tydzień to maluszek ok. 3-5 cm, nie ma szans, żebym zniknął w sposób nie zauważony….
Nie wiem co myśleć, mam nadzieję, że jeżeli jest to mi wybaczy, to że pogodziłam się tak szybko, pamiętam ale jakoś nie czuję tamtej straty, chociaż miało to być nasze pierwsze dziecko….bardziej pamiętam samą nadzieję, czułam się tak jakby lekarz mnie oszukał, jakby nie miał prawa potwierdzać tamtej ciąży, bo jej nie było… nawet mamie się nie przyznałam, powiedziałam, że były to zaburzenia hormonalne, które lekarz zinterpretował jako ciążę
Do dziś mam ten obraz przed oczami…. pusty pęcherzyk na USG w 11/12 tygodniu, potem badania wykryły toksoplazmozę, było leczenie…. Lekarz powiedział, że ta ciąża się nie rozwinęła. Potem ten lekarz prowadził moje ciąże z dziewczynkami, jest świetny, nie sądzę, żeby doszło do jakiejś „nadinterpretacji” czy zignorowania problemu…jest bardzo odpowiedzialny, z doświadczeniem i taki ludzki….
Trudno, tak już zostanie… będzie łatwiej….pamiętam, ale inaczej …
Teraz z Emilką emocje były zupełnie inne, po prostu czułam…. zanim zrobiłam test…. pokochałam, a potem wiedziałam, że nie zostanie z nami, nie wiem skąd, ale wiedziałam…to było zbyt piękne…..i odeszła… i jest radością choć daleko…. Czuję, że jest….
Myślałam, że nie będzie mi dane jej pochować (błędna informacja w szpitalu) , zdecydowałam jednak powalczyć, krok po kroku i okazało się gdy zadzwoniłam do zakładu histopatologii po miesiącu, że mogę Ją zabrać, że jest cała… kostki zostały…a Maluszka zabrałam do domu, tak jakby czekała…i wiedziała, że jej nie zostawię…. Nawet nie wiem, czy jest Emilką czy Emilkiem ; ) w razie czego ma imiona po pradziadku Emilu i prababci Annie, to był piękny dzień…
Trudne to wszystko….
Odpowiedz
#25
marzewo - myślę, że serce matki to bardzo czuły instrument. I tak jak to opisałś , i tak jak czujesz niech zostanie. Nie na wszyskie pytania da się odpowiedzieć. Wisz, też miałm lata temu taką niedookreśloną sytuację. Sygnały z ciała podpowiadały, że może jestem w ciąży. Okres opóźnił się tylko o 2 dni.. Oczywiście żadnego potwierdzenia z zewnątrz ( lekarz, badania czy nawet test) nie miałam. Tylko ten wewnętrzny taki cichy szept... Czy się myliłam?
Nie wiem do końca. Nosiłam się z tym długawo. I w sumie tak jak Ty - \"pamiętam,ale inaczej\". Jeśli Maluch był to kocham go i czekam na spotkanie.

Często myślę, że słowa z Księgi Rodzaju \"obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności\" oddają to najlepiej. Ciąża, urodzenie i wychowanie to oczywiście wielki wysiłek, ale utrata dziecko to chyba samo jądro tego \"niezmiernego wielkiego trudu\". Albo taka sytuacja, gdy do końca nie ma pewności, było dziecko, nie było...

Pozdrawiam ciepło, wiosennie..
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości