Data poronienia a rejestracja
#76
Lili, jestem z Tobą!! Ja wysłałam najpierw mail z zapytaniem do Genesis z wynikiem badania histopat. i odpowiedzieli że robia badanie z kosmówki a u mnie była: \"doczesna i kosmki łożyska\". Powiedzieli że się podejmą próby, jak wysłałam materiał zadzwoniła Pani że jest kosmówka i mogą wykonać badanie i wykonali. Mam dowód: \"jednoznacznie płeć męska\" więc nikt nie wciśnie mi ciemnoty w stylu: \"tam nic nie było\". Dla mnie nie ważne czy chłopiec czy dziewczynka choć ciesze się że już jednoznacznie to wiem, dla mnie najważniejsze że to było moje dziecko i bardzo bym chciała zdobyć akt urodzenia. Brakuje mi miejsca na cmentarzu. Pochowałam babcie i dziadka w 2000roku a po poronieniu od grudnia 2005 unikam cmentarza bo nie ma tak miejsca pamięci dla mojego dziecka.... jest pustka. szanuję to że nie wszystkie kobiety tego potrzebują, po prostu mi jest ciężko udawać że mojego dziecka nie było. Ono było, choć tylko chwile - pełnych 11 tygodni pod sercem
Odpowiedz
#77
mamakasia ja wiem, można wysłać tylko, że to kosztuje, a ja na to nie mogę sobie pozwolić.. w każdym miejscu pieniądze.. masakra.. wiele razy czytałam co napisałaś, ale nie wiedziałam co napisać. Może po prostu powinnam się poddać.. chciałam tylko wpisać, że miałam dziecko, że było, istniało.. ale najwidoczniej nie dane mi.. Została mi tylko pamiątka po niej w postaci wysokiego Beta HCG z czasu ciąży, dokumentacja, że w niej gdzieś tam byłam i nic więcej. Ech.. ;(
Też chciała bym takie miejsce, w którym mogła bym posiedzieć, kiedy jest mi smutno ale nie mam..
Odpowiedz
#78
Lili, niezależnie od tego, czy znasz faktyczną płeć, czy masz dokument z USC, czy masz grób - Twoje dziecko JEST, było. Jesteś jego mamą, to jest fakt. I pamięć o nim jest Twoim niezbywalnym prawem. I tęsknota jest słuszna. I miłość nie mniejsza i nie gorsza niż tych mam, które \"formalnie\" upamiętniły swoje dzieci.
Ja jestem mamą jak Ty - bez dokumentów, bez grobu. Tyle, że u mnie jest to konsekwencją świadomych decyzji - choć nie od razu podjętych, bo dopiero tutaj poznałam swoje prawa. Może jednak mi dlatego mi nieco łatwiej - że ja tak chciałam...
Ale myślę, że nie zawsze da się tak, jak chcemy. Czasem trzeba szukać innych dróg. Wcale nie gorszych może.
Pomyśl może o uczynieniu jakiegoś rodzinnego grobu miejscem pamięci Twojego dziecka, poprzez symboliczną tabliczkę. Albo zapalaniu mu światełek na jakimś zaniedbanym grobie dziecięcym, o którym nikt nie pamięta albo nie może o niego dbać sam. Może posadź drzewo. Albo w ogrodzie postaw kamień. Albo wymyśl coś innego, swojego.

Widzę, że Ci ciężko. Przykro mi.
Dużo sił ci życzę.
Odpowiedz
#79
Lili często o Tobie myślę, jak sobie radzisz, i tak mi przykro, że nie dało się nic zrobić...

Lili nie raz piszę, i napiszę jeszcze raz.... najważniejsze miejsce dziecka, każdego dziecka jest w sercu matki ....

Przytulam.....


Dla Zosieńki (*)


marzewo
Odpowiedz
#80
Długo zastanawiałam się jakiego lekarza wybrać i stwierdziłam, że kolejny raz zaufam staremu lekarzowi. Wybrałam się do starego i dowiedziałam się dlaczego nie dostałam tego zaświadczenia/karty śmierci dziecka, powiedział mi, że dostał moje pismo i nie mogli mi tego wydać, ponieważ nie było echa zarodka, ponoć takie jest prawo i nic się nie da z tym zrobić. Nie chcę już tego rozdrapywać, zakończyłam tamten etap życia, mam Zosię w sercu i to jest dla mnie najważniejsze. Od kilku miesięcy staramy się o dziecko. Obecnie biorę Clo (1 cykl) czekam na miesiączkę.. przyjdzie albo nie. Oboje jesteśmy zdrowi, chyba jestem zablokowana psychicznie. Ale jakoś damy radę. Dziękuję Wam za całe wsparcie. Postaram się udzielać w innych tematach ;*
Odpowiedz
#81
Lili powodzenia z Clo i oby się wszystko dobrze powiodło.
Odpowiedz
#82
Lili trzymam kciuki : ))

Dla Zosi (*)
Odpowiedz
#83
Lili dawno mnie nie była... nie mogłam... byłam zła na siebie bo mi nie wyszło. Trzymam kciuki aby Twoja rodzinka się powiększyłaSmile
Odpowiedz
#84
Raz jeszcze dziękuję Wam za wszystko. Często tutaj bywam ale tylko czytam, jakoś nie mogę się odnaleźć, a tematy te, które mnie interesują już dawno nie były aktywne.
Póki co jestem po 3 cyklu z Clo. Czekam. Coraz poważniej rozmawiamy z mężem o adopcji. Chyba oboje czujemy się na siłach, jeśli się nie uda do wakacji to wybierzemy się chyba do OAO w Krakowie lub Kielcach. Smile
Myślę, że w większej części siebie pogodziłam się ze stratą Zosi. Ból nie zniknie ale wiem, że Bóg ma swoje cele. Może tak miało być.
Odpowiedz
#85
Lili trzymak kciuki : )) kochana..... ja też próbuję...


dużo sił : )
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości