Data poronienia a rejestracja
#26
Najlepiej zadzwonić do szpitala i spytać, gdzie można odebrać do badań (lepiej pewnie na tym etapie nie mówić o pochówku) preparaty z badań histopatologicznych z poronienia sprzed kilku lat, najpewniej w postaci bloczków parafinowych.
Miej pod ręką kartkę i długopis, bo emocje będą pewnie spore, więc możesz nie zapamiętać.
Odpowiedz
#27
Ale spytać, gdzie można odebrać do badań bloczki parafinowe?
Odpowiedz
#28
Sądzę, że tak. Gdzie się one znajdują do ewentualnego odbioru. I gdzie w takim razie się kierować po nie.
Odpowiedz
#29
Lili, możesz też po prostu zapytać (choćby jutro odbierając dokumentację) czy w szpitalu jest zakład patomorfologii wykonujący badania histopatologiczne czy też preparaty wysyłane są do badań. Nie wszystkie szpitale mają własne zakłady. A takie pytanie może będzie Cię mniej emocji kosztowało niż pytanie o bloczki. Bo bloczki są przechowywane w miejscu, w którym wykonywano badanie.

Brakiem dokumentów się nie przejmuj - każdy rozsądny ksiądz zgodzi się na pochówek bez dokumentów.
Odpowiedz
#30
Malgosia dziękuję i tak też zrobię. Jutro pojadę po dokumenty. Zapytam i będę wiedziała. Będę szukać.. muszę. Pojawia się w moim sercu takie pewne światełko nadziei.. bardzo ciche, skromne.. ale jednak. Dziękuję
Odpowiedz
#31
Lili sprawdź, czy masz adres i telefon do zakładu na wynikach badań histopatologicznych
Odpowiedz
#32
marzewo no właśnie muszę ich poszukać. mialam dziś jechać ale z rana mój mąż popsuł mi humor do reszty, mówiąc mi, że taka paskudna pogoda.. zasypało z każdej strony, że nawet nie wiadomo czy wyjadę autem z parkingu.. a ja uparcie wstałam, poszłam do auta i.. nie odpalił.. muszę poczekać, mąż sprawdzi co się z nim dzieje i dopiero pojadę, może to był znak, że nie mogę dziś pojechać? Może najpierw zadzwonię. Siedzę dziś calutki dzień sama w domu, no jestem z Beti moją wierną towarzyszką. Czuję się kiepsko ale nie na tyle, żeby płakać.. myślę i myślę.. wiem już, że zrobię wszystko, żeby odzyskać dokumenty i pochować moje Maleństwo.
Hm.. myślę, że skoro tyle czekałam to nic się nie stanie, jeśli opóźni się wszystko.
Może lepiej, że dziś nie pojechałam, bo śnieg sypie cały dzień i topi się od razu, więc robi się błoto poślizgowe, a ja po wypadku tak bardzo boję się jeździć. Poczekam. Poczekam i później wszystko załatwię. Muszę. Mam nadzieję, że się uda, tak jak bym tego chciała.
A tym czasem pójdę szukać wyników tego badania.
Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim za pomoc, za to również, że jesteście, że istnieje takie miejsce w sieci, gdzie mogę spokojnie porozmawiać, napisać o swoich problemach i jestem zrozumiana. Aż lżej na sercu. Smile
Odpowiedz
#33
faktycznie pogoda paskudna.... na drogach fatalnie.. do pracy mam 28 km, a mąż po prostu boi się o Ciebie : ))

a taki wyjazd to duże emocje jednak.. dzień, czy dwa niczego nie zmieni....

pozdrawiam cieplutko ; )
Odpowiedz
#34
I znalazłam wynik badania. Teraz już wiem, że zakład taki znajduje się ode mnie 50 km.. i tyle samo od szpitala, w którym wtedy leżałam. Muszę więc tam zadzwonić i dowiedzieć się co i jak.
Odpowiedz
#35
trzymam kciuki, żebyś trafiła na życzliwych ludzi i proste procedury... może ud się tak jak mi, że pozwolą Ci przyjechać i tak po prostu zabrać bloczki... jak ja zabrałam ciałko małej, tylko podpisując protokół przekazania...
Odpowiedz
#36
No i nie dzwoniłam.. stres mi nie dał. Dziś od 6 rano na nogach.. jak nigdy, kiedy mam wolne. Umyłam się, nic nie jadłam, zrobiłam kawę i weszłam na swoją pocztę z nadzieją, że dostałam odpowiedź z Zakładu patologii. I ku mojemu zdziwieniu.. dostałam odpowiedź. Wydaje się, że są tak życzliwi i mili ludzie.. kobieta, do której należy zakład odpisała mi bardzo miło. Dziś przed 10 wyruszam do szpitala po historię choroby, a kolejnym etapem będzie wysłanie listu do dyrektora o pisemne potw. no i dalej.. oby się udało .... tak bardzo chcę. Tylko czy to na pewno mozliwe? Tak bardzo się boję..
Odpowiedz
#37
Ech czy każdą z Was paraliżowały nerwy tak jak mnie? Coraz bliżej mojego wyjazdu do szpitala po - tylko po dokumenty, a ja już nie mogę prawie oddychac.. :/ ech.. potrzebuje dużo sił..
Odpowiedz
#38
Lili, ale boisz się czego? Że się uda czy że się nie uda? Wink
Żartuję, ale rozumiem co czujesz. Te formalne sprawy poruszają w nas te pokłady uczuć związane ze zmarłym dzieckiem, a jednocześnie dają takie poczucie, że nareszcie coś mogę dla niego zrobić. Łatwe nie jest, ale z perspektywy czasu to właściwie nie wiem czemu tak się denerwowałam przed każdym spotkaniem/listem. Ale jednak radość chyba była większa niż stres. Opowiadałam wszystkim z uśmiechem na twarzy, że organizuję pogrzeb moich dzieci i tak bardzo się cieszę... Wariatka Smile

Trzymam kciuki
Odpowiedz
#39
Ja jak dostałam do ręki akt urodzenia to się popłakałam ze szczęścia... pomimo adnotacji \"martwo urodzone\"...
Odpowiedz
#40
Ja tez najpierw śię denerwowałam, 2 miesiące nie potrafiłam mysleć o niczym innym, tylko o pogrzebie..a jak już się udało dostać pisemne zgłoszenie to uśmiech nie schodził mi z twarzy, nawet w USC jak czekałam w kolejce razem z rodzicami z maluszkiem w nosidełku.. po prostu radość... przy załatwianiu pogrzebu.... gdy odbierałam ciało maluszka... padał śnieg z deszczem, a jak wracałam... jakieś 20 km o domu, wyszło piękne słońce (22.12) i świeciło do końca dnia : )) dnia pogrzebu... kolejna wariatka Wink


Lili, czy mogłabyśtu na forum wkleić odpowiedż z Zakładu patologii, tam jest tyle objaśnień, że mogą się przydać innym mamom
Odpowiedz
#41
Wkleje jeszcze dziś, nie ma problemu. Dokumenty historii choroby czekają na mnie w szpitalu, we wtorek po nie pojadę już na pewno, dopiero wtorek, bo jutro idę do pracy- 12godzin od 7 do 19. Więc nie mam szans, aby odebrać jutro. I od razu we wtorek wyślę list z tym pismem. A co będzie dalej to zobaczymy. Też przestałam płakać, a po telefonie do szpitala o historię choroby nerwy powoli zaczęły ze mnie schodzić. Jeszcze wracają jak myślę tylko o tym i będą na pewno wracać ale jest lepiej, mam Was. Smile
Odpowiedz
#42
ODPOWIEDŹ Z ZAKŁADU PATOLOGII:


Witam Panią,

Na początku wypada nam sprawdzić, czy Pani badanie rzeczywiście było wykonane w naszym Zakładzie. Do tego potrzebujemy Pani Imię, Nazwisko i PESEL.

Po sprawdzeniu, jeżeli tak, oznacza to, że preparaty i błoczek lub bloczki parafinowe są przechowywane w Archiwum Zakładu. Każdy Zakład tego typu w Polsce zgodnie z prawem ma obowiązek przechowywać dokumentację 25 lat. Szanujące się instytucje przechowują całą swoją dokumentację, od początku działalności.

Dla celów leczenia, konsultacji, weryfikacji wypożyczane są materiały z Archiwum.

Dla celów pochówku jest możliwość udostępnienia płodu (jeżeli dostarczony został wraz z wyskrobinami), ale płodów przechowujemy w osobnym dziale przez okres około roku, po czym tak jak i inne materiały oddawane są one do kremacji.

UWAGA O ile mi wiadomo dla celów pochówku wymagane jest określenie płci, co na podstawie materiału z płodu jest bezproblemowe, jeżeli płód jest dostatecznie duży. Przy płodów wczesnych, o niewykształconych zewnętrznie narządów można uzyskać określenie płci na podstawie badania genetycznego, wykonanego w odpowiednim Laboratorium. Przy braku płodu w dostarczonym do badania materiału w takich samych Laboratoriach za pomocą badania genetycznego można określić płeć płodu jeżeli w materiale do badania znaleziono kosmków łożyskowych. Jeżeli natomiast w otrzymanego materiału do badania nie znaleziono kosmków łożyskowych, nie da się określić płeć jedynie na podstawie doczesnej.

Zatem jeżeli Pani jest zainteresowana, tak jak wynika z listu poniżej, prosimy o podania danych (podkreślonych) na wstępie powyżej.

Wielce przydatnie będzie dla Pani, zanim rozpoczniemy wszelkie wyszukiwania, upewnić się w USC i ZUS, czy materiał może okazać się przydatni dla Pani celów.

PS. Z własnego doświadczenia wiem, że ZUS nie wypłaca odszkodowania za zdarzenia z przed okresu powyżej 3 lat.

Z poważaniem
Odpowiedz
#43
Lili bardzo się cieszę : ) z Twojego opytmizmu pojawiającego się między linijkami : ))

nadal mocno trzymam kciuki : ))
Odpowiedz
#44
Byłam dziś w szpitalu po swoją kopię historii choroby. Kobiety w statystykach wcale nie należały do wyrozumiałych i miłych. Wydały mi ksero historii owszem ale jednak nie udało mi się zdobyć zdjęć USG.. na których widać moje maleństwo.. a tak bardzo mi na tym zależało.
Widziałam ją.. taka maleńka fasolka.. ale widziałam.. ;( była taka malutka..


Czy da się zrobić coś aby szpital nie wiem zrobił mi skan zdjęcia USG albo wydał zdjęcie? To przecież jedyne zdjęcie mojego dziecka i ja go nie dostałam.. ;(


Nie pamiętam drogi ze szpitala do domu (15km) czarna dziura.. pamiętam tylko, że jechałam po prostu za jakąś ciężarówką.. Sad jadąc miałam łzy w oczach i żal w sercu, że nie mam tego upragnionego zdjęcia, które tak chciałam. Jednak mam wyniki wszystkich badań. W ogóle Pani pytała mnie kilka razy czy na pewno chcę CALUTKĄ historię choroby.. tak odczułam, że nie koniecznie chce mi ją wydać. Dziwne i nie zrozumiałe to dla mnie. Na szczęście oprócz zdjęć mam wszystko. Oprócz zdjęć.. bo były dwa.. na jednym praktycznie nic nie było widać, ale na drugim widziałam ją.. moją fasolkę.. ;(
Po powrocie do domu jeszcze po drodze wysłałam Poleconym priorytetem pismo do szpitala kierowane do dyrektora szpitala. Pani na poczcie powiedziała, że dojdzie do nich na jutro.
Teraz będę czekać, po prostu czekać.
Byłam jeszcze u koleżanki, której powiedziałam co mam zamiar robić, ale poczułam bardzo, że ona mnie zupełnie nie rozumie.. już nic więcej nie powiem do niej. To bez sensu.
Jak to dobrze, że Was mam tutaj..
:\'(
Odpowiedz
#45
szpital ma pewnie ksero badania histo-patol. i wtedy będziesz wiedziała gdzie było wykonywane.
Odpowiedz
#46
Ale mnie chodzi o zdjęcie z USG, ktore mają w mojej historii choroby tylko nie skseruje się go na zwykłym ksero, bo nie wyjdzie nic, jedynie co to skan.. ale oni tam nie mają, a zastanawiam się czy nie da się np. wypozyczyc takiego zdjęcia i oddac, wypozyczalam tak zdjęcia z tomografii komputerowej kiedyś i pisałam jakies oświadczenie, że zwrócę. I do dziś nie zwróciłam.. :/ Tylko, żebym wiedziała, że się to tak da zrobic... ja bym chciała tylko skan zdjęcia.
Odpowiedz
#47
Lili spróbuj wypożyczyć : ) ale może nie teraz, bo skoro wysłałś pismo to będą potrzebować tej dokumentacji


co do pisma to muszisz niestety uzbroić się w cierpliwość, do mnie przysłali pismo od razu z pisemnym zgłoszeniem, z którym poszłam do USC... wydaje mi się ,że na odpowiedź mają 14 dni...

jedyne co może być nie tak, to mogą chcieć badań płci, dlatego zadzwoń do zakładu histopatologii i zapytaj, czy z Twoich bloczków można takie badania wykonać.... oby nie było to potrzebne, ale ja bym się zapytała...

Pozdrawiam i trzymam kciuki, żeby się udało...
Odpowiedz
#48
3 kwietnia wysłałam pismo do Szpitala i dalej cisza. Czy mam jeszcze czekać? A jeśli w ogóle nie odpowiedzą na moje pismo? Mam w portfelu ciągle potwierdzenie, że wysłałam je do nich. Zaczynam się coraz bardziej martwić i nie wiem co zrobić Sad
Odpowiedz
#49
Lili, mają 30 dni na odpowiedź.
Odpowiedz
#50
Ach.. nie wiedziałam, marzewo wspomniała coś o 14 dniach, stąd mój niepokój. Więc czekam dalej. Dzięki.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości