Jak zacząć walkę?
#1
Witam serdecznie,

Opiszę może pokrótce historię mojej żony i moją żeby wprowadzić trochę w temat.
Żona była w ciąży. Ostatnia miesiączka była 4 maja 2011. Więc teraz
byłaby w ok. 10tc.
- w czwartek 14.07.2011 rano zauważyła drobne plamienie, wieczorem
pojechała do \"swojej\" przychodni ale do innego lekarza niż prowadzący.
Ten stwierdził po badaniu że ciąża jest martwa. Kazał jechać do domu i
nie jechać do szpitala i po tygodniu przyjść na kontrolę. A my głupi
posłuchaliśmy...
- w piątek 15.07.2011 zaczelo sie wieksze krwawienie
- w sobotę 16.07.2011 krwawienie było największe i dodatkow leciały
skrzepy do ubikacji.
- w niedziele 17.07.2011 zaczeło sie zmieniejszac krwawienie.
- w poniedziałek 18.07.2011 doczytaliśmy na Waszej stronie, o prawach
jakie nam się należą i w związku z jakimś terminem który zobaczyliśmy
o 3 dniach - pojechaliśmy wieczorem do szpitala
W szpitalu przyjęto żonę na oddział i przygotowano do zabiegu
łyżeczkowania który w nocy wykonano.

Dziś czyli wtorek 19.07.2011 zaczeła się dla nas mordęga
administracyjna. W szpitalu poinformowano nas, iż lekarz nie może
stwierdzić urodzenia dziecka martwego i wydać pisemnego zgłoszenia
urodzenia dziecka (powołując się na pismo z Departamentu Prawnego
Ministerstwa Zdrowia z lipca 2010), gdyż w materiale wydobytym podczas
zabiegu nie stwierdzono zarodka. Materiał został wysłany do badań
histopatologicznych. Lekarz w szpitalu stwierdził, że jedyne co on
może zrobić, to jeśli w tych badaniach będą tkanki płodu to dopiero
wtedy wystawić może to pisemne zgłoszenie. Czas oczekiwania na wynik
badania - 2 tygodnie.
Polecił również aby iśc do lekarza który stwierdził ciążę martwą aby
to on wystawił, gdyż to on jako ostatni widział płód na USG. W
szpitalu już nic nie było bo pewnie w sobote przy bardzo obfitych
krwawieniach \"było urodzenie\".
Tamten lekarz najpierw stwierdził że to szpital ma wystawiać i się
zaczęło odbijanie piłeczki.
W międzyczasie byłem również w USC w którym Pani (przyznajac się że
nie ma wielkiej wiedzy na ten temat bo w naszym mieście dzieci się nie
rodzą zbyt często [brak szpitala a do powiatowego blisko]) po szybkim sprawdzeniu i wykonaniu jednego telefonu
do kierowniczki USC z miasta powiatowego - stwierdziła że musi to
pisemne zgłodzenie urodzenia dziecka wystawić szpital. Chociaż ja
doczytałem, że w rozporządzeniu w sprawie pisemnego zgłoszenia
urodzenia dziecka jest wyraźnie zaznaczone, że może to zrobić lekarz
położnik.

I teraz moje pytania:
- Czy takie zaświadczenie musi wystawić rzeczywiście szpital czy może
to jest czyjaś nadinterpretacja?
- Czy termin przesłania zaświadczenia do USC od momentu poronienia (te
3 dni) to tyczy się szpitala czy pacjentki? Co w przypadku kiedy się
przedłuża wydanie (lub brak wydania) takiego zaświadczenia.

To są chyba dwa najgłówniejsze pytania bo od nich zależy sposób
naszego dalszego działania. Bardzo proszę o pokierowanie lub wskazanie
jak najoptymalniej walczyć z administracją.

Pozdrawiam i z góry dziękuję.
Odpowiedz
#2
Od 1 kwietnia 2011 weszły nowe OWU. Ale Ciebie obowiązują te z dnia poronienia.
Wklejam linki do nowych dodatkowo.

http://www.pzu.pl/produkty/grupowe-ubezp...e&viewMode=

OWU
http://www.pzu.pl/c/document_library/get...upId=10172



http://www.pzu.pl/produkty/dodatkowe-gru...ia-dziecka

OWU Dodatkowe - urodzenie dziecka
http://www.pzu.pl/c/document_library/get...upId=10172

§ 3
Przedmiotem ubezpieczenia jest urodzenie dziecka ubezpieczonemu.

§ 4
Zakres ubezpieczenia obejmuje następujące zdarzenia zaistniałe
w okresie odpowiedzialności PZU Życie SA:
1) urodzenie dziecka,
2) urodzenie martwego dziecka w rozumieniu przepisów dotyczących
porodów i urodzeń, jeżeli urodzenie zostało zarejestrowane.

§ 5
PZU Życie SA wypłaca świadczenie w przypadku:
1) urodzenia dziecka – w wysokości 100% sumy ubezpieczenia aktualnej
w dniu urodzenia,
2) urodzenia martwego dziecka w rozumieniu przepisów dotyczących
porodów i urodzeń, jeżeli urodzenie zostało zarejestrowane
– w wysokości 200% sumy ubezpieczenia aktualnej w dniu
urodzenia.

§ 16
1. Wnioskujący o wykonanie zobowiązania wynikającego z umowy
składa do PZU Życie SA:
1) zgłoszenie roszczenia,
2) akt urodzenia dziecka,
3) inne dokumenty niezbędne do stwierdzenia zasadności roszczenia
– na życzenie PZU Życie SA.
2. PZU Życie SA decyduje o zasadności roszczenia na podstawie
dokumentacji, o której mowa w ust. 1.


O ile widzę, to nic się nie zmieniło w tych fragmentach.

Tu masz dodatkowo coś, co Cię może zainteresować, w razie czego:

http://www.gu.com.pl/index.php?option=co...Itemid=312

Jest tam fragment o tych "porodach i urodzeniach", jakby kadrowiec był uparty.

Tutaj masz wszystkie ustawy o PZU

ZASIŁEK MACIERZYŃSKI

Zgodnie z ustawą z dnia 25.06.1999 roku o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz.U. z 1999 r. Nr. 60 poz.636 z późniejszymi zmianami Dz.U. Nr.121 poz.1264).

W razie urodzenia dziecka martwego lub zgonu dziecka przed upływem 8 tygodni życia, zasiłek macierzyński przysługuje w wymiarze 8 tygodni (56 dni) po porodzie, nie krócej jednak niż przez 7 dni od dnia zgonu dziecka.
PRZYKŁAD: Jeśli dziecko umiera po 40 dniach to mama może wykorzystać jeszcze 16 dni zasiłku macierzyńskiego oraz dodatkowo 7 dni wolnych od pracy. Nawet jeśli dziecko umrze w pierwszej dobie życia, kobiecie należy się 8 tyg. zasiłku macierzyńskiego.
W razie zgonu dziecka po upływie 8 tygodni życia ubezpieczona zachowuje prawo do zasiłku przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka.
PRZYKŁAD: Jeśli dziecko umiera po 60 dniach to mamie z racji wykorzystania połowy czasu urlopu macierzyńskiego przysługuje dodatkowo 7 dni wolnych od pracy.

Tutaj jest o zasiłku macierzyńskim i inne informacje
A tutaj też informacje
https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid158533
A tutaj jest pismo do szpitala o wydanie aktu urodzenia dziecka z adnotacją martwe urodzenie


https://www.poronienie.pl/przyk_pismo.doc
imiona i nazwisko matki i ojca


Ordynator Oddziału

Nazwa oddziału
Nazwa szpitala
Adres


W dniu ………………… r. w Klinice ………………….. martwo urodzone zostało nasze dziecko.

Na podstawie ustawy o aktach stanu cywilnego z dnia 29 września 1986 r. (Dz. U. 1986 Nr 36 poz. 180) oraz wydanego do niego Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 2 lutego 2002 r. w sprawie pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka, zwracamy się z prośbą o sporządzenie pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka zgodnego ze wzorem zawartym w powyższym rozporządzeniu, które pozwoli nam na uzyskanie aktu urodzenia dziecka z adnotacją o martwym urodzeniu. Zgodnie z przepisami ustawy każde dziecko może zostać zarejestrowane w USC, bez względu na czas trwania ciąży, a szpital ma obowiązek w ciągu 3 dni przesłać do USC pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka.

W związku z obiektywną niemożliwością określenia płci dziecka przez szpital, zwracamy się z prośbą o zastosowanie procedury uprawdopodobnienia płci zaproponowanej przez Ministerstwo Zdrowia i wpisanie do karty zgonu naszego dziecka płci żeńskiej. (załącznik 1: List Ministerstwa Zdrowia (Biuro Praw Pacjenta) dotyczący 'uprawdopodobnienia płci' przy pisemnym zgłoszeniu, gdy nie jest znana płeć dziecka.)

Jednocześnie informujemy, iż ze względu na obawy, że w takiej sytuacji dochodzi do poświadczenia nieprawdy można dopisać zdanie, że "Mimo pojawiających się obaw, taka procedura nie ma znamion poświadczenia nieprawdy przez lekarza" (załącznik 2: List z Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczący, czy wpisanie płci dziecka bez wykonania badania medycznego jest poświadczeniem nieprawdy.)

Brak pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka przez szpital do USC oraz brak informacji o płci dziecka na karcie zgonu uniemożliwia nam uruchomienie procedury pogrzebowej.

Liczymy na zrozumienie i wypełnienie wyżej wymienionych czynności ze strony szpitala, abyśmy mogli godnie pożegnać nasze dziecko.


Z poważaniem


A to jest o uprawdopodobnienie płci

To szpital ma 3 dni na zgłoszenie i to szpital musi wydać zaświadczenie

Bardzo mi przykro z powodu waszej straty życzę dużo sił
(*)

http://www.google.pl/url?sa=t&source=web...Jw&cad=rja

A tutaj jest jakie dokumenty jeszcze trzeba do usc zabrać
Odpowiedz
#3
Aron opowiem jak było u mnie.
25 listopada miałam zabieg łyżeczkowania i tego dnia podpisałam domkumenty że nie chcę zabierac ciała dziecka - 9/10tc
szpital owszem wystawił mi zaświadczenie o poronieniu/urodzeniu dziecka martewgo -dokładnie w ten sposób i stwierdzili że sami zgłoszą urodzenie martwe do urzędu stanu cywilnego - czego do 4 stycznia 2011 nie zrobili
w pracy przyjęli wcześniejsze zaświadczenia jednak jedna Pani 31 grudnia 2010 r przypomniała sobie o mojej sytuacji i chieli akt urodzenia dzienia dziecka martwego z USC- czego nie miałam
mój mąż 4 stycznia zgłosił się po akt do USC a pani wielkie oczy ale dziecko nie zgłoszone przypominam od 25 listopada
mąż napisał oświadczenie że ja ani on nie byliśmy w stanie zgłosić dziecka - ja nadal bardzo przeżywam stratę córeczki
po tym oświadczeniu i wypełneniu pewnych dokumentów w USC uzyskaliśmy akt urodzenia dziecka martwego a co za tym idzie otrzymałam odszkodowanie - przeznaczyłam je na badania i leki oraz pewnia pani z pracy dała mi spokój,
twojej żone przysługuje także 8 tygodni urlopu \"macierzyńskiego\" - jeśli pracuje, oczywiście wcześniej musicie załatwić wszelkie formalności
chciałam ci tylko powiedzieć że moje dziecko zostało zgłoszone dużo później gdyż jak się dowiedziłam szpital w którym byłam raz na 3 miesiące lub rzadziej zgłasza narodziny martwych dzieci - nie wiem po jakim czasie muszą to zrobić
Odpowiedz
#4
ezywicka91
Nie kopiuj całych zawartości postów w kilku wątkach, tylko je linkuj. Tym bardziej pobocznych w treści i cytowanych w całości wypowiedzi, bo zrobi się galimatias.


A na temat:

Termin 3-dniowy obowiązuje szpital. Nie ma przeszkód w dokonaniu rejestracji tylko dlatego, że został przekroczony - co najwyżej mogą o to dopytywać w USC, czemu tak się stało. W ekstremalnych przypadkach (np. gdy kobieta urodziła bez lekarzy i minęło sporo czasu, więc jakby \"bezdowodowo\", że w ogóle to ona jest matką itd. itp.) o treści aktu urodzenia decyduje sąd.
To Cię nie wiąże więc, bo Wasza sprawa jest świeża i udokumentowana.

Problemem jest zdobycie kompletnie wypełnionego Pisemnego Zgłoszenia Urodzenia Dziecka.
Nie powiem Ci jednoznacznie, że szpital jest właściwy. Wydaje mi się, że tak. Ale jeśli zdołasz zdobyć to od lekarza, to też Ci starczy. Czemu szpital? Bo położnik ma obowiązek zgłosić, gdy był świadkiem tego urodzenia. Lub gdy dany lekarz lub szpital (lekarz w szpitalu w sumie przecież) był pierwszą osobą stwierdzającą urodzenie. Wasz lekarz tak dosłownie nie był... był świadkiem, że ciąża obumarła, że poronienie jest w toku. On także nie był świadkiem urodzenia. I prawda, że źle zrobił, że nie uprzedził...
To idiotyczne, bo jest podstawą przepychanki, choć nadinterpretacji tu chyba nie ma. Wiele zależy od dobrej ich woli, niestety...
Szpital jest świadkiem PO, zatem pierwszym świadkiem że poród się faktycznie odbył.
Choć może być prawdą, że dziecka już nie było (i tak nieraz w to nie wierzymy im za bardzo), to według mnie szpital jak najbardziej jest właściwy i się nie ma podstaw zapierać, że on nie może.
Inna sprawa z płcią - tu jak się zaprze, to kanał...

Przed łyżeczkowaniem robią USG - zrobili? Wiesz, czy na nim już dziecka na 100% nie było?

Zwróć uwagę:

§ 2.
1. Pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka, zwane dalej „zgłoszeniem”, składa się z dwóch działów.
2. Dział I zgłoszenia, na podstawie dokumentacji medycznej, wypełniają: upoważniony pracownik zakładu opieki zdrowotnej, w którym urodziło się dziecko lub do którego została przyjęta kobieta z dzieckiem bezpośrednio po urodzeniu poza zakładem opieki zdrowotnej, oraz lekarz lub położna, którzy byli obecni przy urodzeniu.
3. W przypadku innym niż wymieniony w ust. 2, dział I zgłoszenia może wypełnić lekarz położnik po przeprowadzeniu badania matki i dziecka.
Odpowiedz
#5
Oka dzieki wielkie za pewne rozjasnienie. Zwłaszcza te 3 dni że to nie mnie obowiązuje tylko szpital. Więc jeden problem odpada - można walczyć.
No ja te przepisy z paragrafu 2.3 też tak rozumiem że nie musi to być szpital. Poszukałem jeszcze w Ustawie Prawo o aktach stanu cywilnego i jest tak podpunkcik 40.1 i tak jest że takie \"zgłoszenie\" wypełnia \"przez lekarza, połona lub zakład opieki zdrowotnej.\" wiec nie ma slowa szpital. A jeśli miałby być to szpital to pewnie byłoby to zaznaczone bo w jakis innych ustawach (juz nie pamietam w ktorej) jest osobna definicja zakładu opieki zdrowotnej a inna szpitala. Więc jeśli w ustawie, która jest główną wykładnią dla USC jest wpisane że ZOZ to myślę, że jak uda mi się lekarza położnika (prowadzącego) z NZOZ nakłonić do wypisania i podpisania to już kobietę w USC też nakłonię do przyjęcia tego.
Dziś po 19tej mamy wizytę u lekarza prowadzącego i zobaczymy co on zrobi. Jak nie to przynajmniej wezmę pełną kopię dokumentacji medycznej i z tym będę walczył później ze szpitalem. Jak się nie uda ustnie - to pisemnie..
Nie popuszczę... będę walczyć o prawa mojej żony i poniekąd moje. Będę pisać na bieżąco.

edit: było jeszcze pytanie czy na USG przed łyżeczkowaniem nie było dziecka - nie, nie było. Generalnie już zostało tak mało jakiejkolwiek tkanki, że lekarka robiąca zabiego mówiła żonie później że nawet na badaniach histopatologicznych jast mała szansa że coś wyjdzie bo ona nawet nie widziała jakiś tam \"kosmków\" ktore są pośredim dowodem.
Ale szczescie w nieszczesciu z medycznego punktu widzenia (z tego co mowila lekarka) ze zona dopiero teraz przyszla na zabieg bo bylo bardzo latwo zrobic zabieg i nic nie ma szans ze sie naruzylo. Jakby przyszla na zabieg zaraz na poczatku to by musieli coś tam siłą rozszerzać bo żona ponoć ma bardzo sztywną szyjkę macicy czy coś. Tak więc nieszczęście prawne ale szczęście medyczne lepiej rokujące na przyszłość w tej całej nieszczęśliwej sytuacji...
Odpowiedz
#6
No i jestesmy po dwoch wizytach u lekarzy. Prowadzacego i tego co stwierdzil martwa ciażę. Żaden nie chce nam tego wypisac i kierują nas do szpitala. zastanawiam się czy możemy wymóc na NZOZie w którym są ci dwaj lekarze poprzez kierowniczkę żeby to nam wypisali?

A może takie zaświadczenie może wypisać każdy lekarz położnik, który zapozna się z dokumentacją medyczną? bo mamy komplet. tylko nie wiemy do kogo teraz uderzać. NZOZ nie chce bo sie wypiera że szpital. Szpital też niekoniecznie chce czy musi to wypisać bo poronienie było w domu... wiec jesteśmy w kropce...
Odpowiedz
#7
Jeszcze raz - głowy nie dam, ale według mnie - raczej szpital (ściśle - to też LEKARZ, tylko w szpitalu).
Prześledź jeszcze raz pogrubione KOLEJNO - a to moje rozumowanie:

- w którym urodziło się dziecko - odpada, bo urodziło się wcześniej w domu

- lub do którego została przyjęta kobieta z dzieckiem bezpośrednio po urodzeniu poza zakładem opieki zdrowotnej - pasuje, tylko że dziecka w trakcie końcówki poronienia (więc po urodzeniu) już z Wami nie było, ale tego żadna wersja NIE przewidziała; jest natomiast ta bezpośredniość PO; Wasi dwaj lekarze nieszpitalni nie byli świadkami porodu, tylko ciąży PRZED

- którzy byli obecni przy urodzeniu - odpada, w zasadzie nikt nie był

Dopiero tu wchodzi:

- W przypadku innym niż wymieniony w ust. 2, dział I zgłoszenia może wypełnić lekarz położnik po przeprowadzeniu badania matki i dziecka.

Dla mnie to nie jest automatem ten inny przypadek, bo pasuje jeden z poprzednich, a nawet jakby, to tu też jest PO zbadaniu matki i dziecka, więc na jedno by wychodziło.
Tu chodzi raczej o oczywiste sytuacje w stylu porodu w polu, gdy ktoś wezwał lekarza, a ten dojechał i zastał matkę z noworodkiem w ręku, że tak obrazowo opiszę... która w żadnym szpitalu jeszcze nie była.


Nikogo nie przymusisz, NIE MUSZĄ. MOGĄ.
Kierownik nie ma prawa zmusić, gdyby to wymusił, to... no, nie wolno mu.
U mnie podpisał się ordynator szpitalny - nie lekarz, który mnie przyjmował na dyżurze i nie drugi, który miał dyżur w kolejnym dniu. Wezwali ordynatora, były debaty pewnie z radcami, pisma do szpitala i korespondencja z MZ. Decyzja przyszła pisemnie od dyrekcji szpitala, dokumenty wystawił ordynator, jak wspomniałam, odpowiedzialność wzięła więc na siebie honorowo \"góra\" - nikt nie naciskał pracowników podległych.

Tylko że ja miałam ze sobą Małe... Zdążyłam poznać temat, nim się urodziło i dopilnowałam, by nie mogło go \"nie być\".

Szanse, że zrobi to ktokolwiek inny, na podstawie samej dokumentacji są małe, również z powodu obaw o posądzenie o nielegalne aborcje itd.
Trudno coś doradzić, ale lekarzy możesz tylko próbować przekonać. Mimo to szpitalowi nie odpuść tak szybko, jeśli mają tylko argument \"w domu\", bo ten jest niesłuszny.
I zacznij to robić na piśmie, jeśli jeszcze na piśmie nie masz.
Odpowiedz
#8
Też uważam, że szpital trzeba nękać. Pisemnie.
Odpowiedz
#9
Zgadzam się z Małgosią
Odpowiedz
#10
A mam jedno ważne pytanie. Jak szpital wystawiłby to pismo to jaką datę urodzenia wpisują? Czy datę zabiegu? Czy datę stwierdzoną przez kobietę kiedy było najprawdopodobniej urodzenie w związku z najsilniejszym krwawieniem?
Odpowiedz
#11
Przykro mi Aron z powodu Waszej straty.. Byłam w podobnej sytuacji. Gdy zjawiłam się w szpitalu, poronienie już nastąpiło i dziecko nie było już widoczne w badaniu USG. Zostałam poddana łyżeczkowaniu w wypisie napisano, że wyłyżeczkowano resztki po poronieniu. Pomimo tego, że kilka dni wcześniej na USG dziecko było widoczne i akcja serduszka była w porządku i mimo tego, że posiadałam zdjęcia z tego USG, Szpital nie wystawił zaświadczenia o urodzeniu martwego dziecka i tym samym niemożliwe było jego zarejestrowanie w USC. Szpital powołał się na decyzję Krajowego Konsultanta ds Ginekologii, która mówi, że jeśli w badaniu histopatologicznym nie stwierdza się obecności dziecka, nie ma możliwości wystawienia takiego zaświadczenia. Nasze pisma, odwoływania się i w szpitalu i w Ministerstwie nie przyniosły żadnych efektów...
Na pocieszenie dodam tylko, że koleżanka, która straciła dziecko w tym samym tygodniu ciąży co ja i w badaniu histopatologicznym również nie stwierdzono obecności zarodka, ale wszystko odbyło się w innym szpitalu, bez problemu zaświadczenie o martwym urodzeniu otrzymała. Wszystko chyba więc zależy od dobrej woli lekarzy..
Odpowiedz
#12
No właśnie wiem, patrząc na przepisy, że wszystko właśnie zależy od dobrej woli. Wydaje mi się jednak, że znaleźliśmy lekarza z dobrą wolą, który nam takie zaświadczenie wystawi. Tylko właśnie zastanawia mnie ta data \"urodzenia\", bo jeśli szpital sam by z siebie jakims cudem wystawił i wyslal do USC to chciałbym zeby się to zgadzało. Bo mamy zamiar skorzystać z tego że w przypadku urodzenia poza szpitalem czy ZOZem to zglasza ojciec w pierwszej kolejnosci. Tylko czy jak szpital pozniej sam z siebie to zglosi - czy nie bedzie problemow jak beda jakies rozbieżności...
Odpowiedz
#13
Cytat:[autor cytatu=Aron]
A mam jedno ważne pytanie. Jak szpital wystawiłby to pismo to jaką datę urodzenia wpisują? Czy datę zabiegu? Czy datę stwierdzoną przez kobietę kiedy było najprawdopodobniej urodzenie w związku z najsilniejszym krwawieniem?

Ja poroniłam w szpitalu o 5.30 rano, ale wpisali mi datę \"porodu\" czyli łyżeczkowania 11.45
Odpowiedz
#14
No to dalszy ciąg wygląda następująco:
Lekarz prywatny po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną poszedł nam na rękę i wypisał nam wniosek o zgłoszenie urodzenia dziecka. Bez płci, wagi i długości. Żona wczoraj poszła do USC i na początku powiedzieli że nie mogą tego przyjąć bo nie jest ze szpitala. Po pokazaniu im odpowiedniego artukułu z rozporządzenia zgodzili się że nie musi to być szpital. Później stwierdzili że druk jest inny bo musi być na druku szpitalnym i że w zeszłym roku (przypominam że w naszym mieście dzieci się nie rodzą zbyt często) ktoś złożył na ciut innym druku i że nasz jest zły. Po konsultacji z GUSem stwierdzili że jednak druk jest dobry ale nie mogą tego przyjąć bez płci dziecka. Dziś żona złożyła pismo wg wzoru z Waszej strony ale one bez czytania stwierdziły że pismo odrzucą. Ale złożyliśmy w Urzędzie Miasta tak czy siak. I teraz pytanie - ile można czekać plus minus na jakąś decyzję i jak będzie odmowa to co dalej? Gdzie się odwoływać? Wyczytałem gdzieś że wojewoda pomorski jest następnym krokiem. To prawda?
Odpowiedz
#15
Tak.
Potem NSA.
Potem bodaj TK albo po drodze niezależnie sąd powszechny i TK.

W NSA już przykład był, ale nie wiem, jak się to dalej potoczyło...
https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=2987
Odpowiedz
#16
No to jest dalszy ciąg historii.
Żona kilka dni temu pojechała do szpitala po odbiór wyników badań histo-pato i lekarz z którym wcześniej (zaraz po łyżeczkowaniu) rozmawialiśmy, po spojrzeniu na wyniki - stwierdził że nie może wypisać zaświadczenia powołując się na pismo z Departamentu Prawnego Ministerstwa Zdrowia. Ale polecił porozmawiać z ordynatorem. Ordynator po zapoznaniu się z wynikami badań i wcześniejszą dokumentacją stwierdził że mogą wypisać zaświadczenie ale bez zaznaczenia płci.
Poszedł z moją żoną do pielęgniarki wypisującej zaświadczenia i kazał wypisać. Ale jako że nie było tej głównej pielęgniarki - wypisywała to pielęgniarka, która wcześniej jakoś tego nie robiła. Jak doszło do płci (ordynatora nie było już przy tym) to się zawiesiła a żona przytomnie powiedziała żeby zaznaczyć męską Smile I zaznaczyła, wypisała i zaniosła ordynatorowi do podpisania. Ten bez czytania podpisał i mieliśmy kompletne zaświadczenie Smile
Żona pojechała do USC w mieście w którym jest szpital i tam bardzo miły Pan wypisał akt urodzenia martwego dziecka nawet bez aktu ślubu (żona nie wzięła tego z domu bo nie podejrzewała że się w ogóle coś uda) i po telefonicznym potwierdzeniu moich danych. W sensie że pracownik USC z żony telefonu rozmawiał ze mną. Więc nie widział nawet moich dokumentów czy aktu małżeństwa. Więc są i ludzie wśród urzędników Smile Dziękujemy więc Panu Smile
Później żona pojechała do naszego USC żeby wycofać pismo co składaliśmy wcześniej i zarejestrowanie bez zaznaczonej płci. Jednakże tam powiedziano jej, że pismo jest już w trakcie składania odpowiedzi tylko musi przejść przez prawną analizę i odpowiedź będzie odmowna. Tak więc nie wycofywaliśmy naszej prośby jak i tak będzie odmowa więc podwójnie nie zarejestrują.

Oczywiście żeby nie było za wesoło - w zakładzie pracy żony powiedzieli że nie należy jej się urlop macierzyński bo \"urodzenie\" było przed 22 tygodniem i nie bo nie. Po rozmowie z PIPem i upenieniu się - porozmawiałem z kadrową że dnia następnego przywoże wniosek o urlop z odpowiednim uzasadnieniem i że PIP stwierdził że nie ma przeciwwskazań o danie urlopu. Po tej rozmowie kadrowa trochę zmiękła i następnego dnia jak byłem składać pismo to już chyba się douczyła i rozmawiała z m.in. ZUSem i mówiła że raczej będzie to zaakceptowane.

Tak więc mam nadzieję, że kolejna sprawa będzie pozytywnie załatwiona.

I mam do Was pytanie: jak sprawdzić czy zakład pracy jest objęty jakimś grupowym ubezpieczeniem o którym gdzieś tu co chwię na forum się wspomina? Jest to raczej większy zakład (zatrudnia powyżej 30 osób) a nie mała firma. I to raczej taki w którym mogą występować różnie zagrożenia orócz normalnych biurowych. U kogo w zakładzie pracy dowiadywać się można czy jest takie w ogóle ubezpieczenie i co za firma czy jakie warunki żeby ewentualnie o odszkodowanie się ubiegać? Kadrową chcemy ominąć bo ona za bardzo się nie zna na sytuacjach dziwnych. Czy jakieś związki zawodowe? Czy może poprostu w sekretariacie powinni nam udzielić takich informacji? Macie jakieś pomysły?

Pozdrawiam.
Odpowiedz
#17
Może PZU
Odpowiedz
#18
Co znaczy \"może PZU\"?
Czy możesz rozwinąć?
Odpowiedz
#19
Witam, bardzo mi przykro ze straty dzieciątka.
Zapytajcie w pracy tam gdzie wypłacają czy przelewają żonie wypłatę czy zakład jest objęty grupowym ubezpieczeniem.
Ściskam mocno
Odpowiedz
#20
Może warto się starać o pieniążki z PZU
Odpowiedz
#21
Bez kadr się raczej NIE obejdzie. Chyba że jest jakaś inna oddzielna komórka (stanowisko), która się tym zajmuje, ale zwykle są to własnie kadrowcy. Grupowe ubezpieczenie jest opłacane składką pracownika, więc musicie mieć ją odejmowaną od pensji - sprawdź paski wypłat lub od razu kadry albo ci, co obliczają płace.

Wiele zależy nie tylko od tego, czy macie ubezpieczeniowe grupowe, ale także jaki ewentualnie zakład ubezpieczeniowy (to nie zawsze jest PZU) i która wersja ubezpieczenia (nawet w tym samym mogą być podwersje) - to wszystko muszą wiedzieć kadry (pracodawca ogólniej). One też muszą wydać wnioski o świadczenia z polisy i potwierdzenia że w ogóle jesteście do nich uprawnieni - sami tego nie zrobicie.
Jeśli więc sprawdzisz i jednak masz grupowe, a kadrowa nie łapie, to musimy znać ubezpieczyciela, rodzaj polisy i jej OWU.

Jeśli oboje pracujecie, to sprawdzaj niezależnie swoje i żony ubezpieczenie, bo jeśli oboje macie opłacane składki i oba by obejmowały martwe urodzenie, prawo do świadczenia macie także oboje niezależnie od siebie.
Odpowiedz
#22
u mnie w pracy taką funkcję pełni rachuba
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości