Brak możliwości zarejesrtowania dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego
#1
Witam.
Chciałam podzielić się swoimi przeżyciami związanymi z poronienie maleństwa 9 tygodniu.
O braku akcji serduszka dowiedziałam się w szpitalu 28.12.2013, kazano mi przyjść 30.12.2014 do szpitala ponieważ na weekendzie nie było odpowiedniej kadry. Była to dla mnie ogromna trauma nosić w sobie martwe dziecko przez 2 dni.
W poniedziałek zgłosiłam się szpitala wiadomo wszystkie badania, dostałam 2 tabletki i czekano na rozwój akcji co się będzie działo.
Kiedy doszło do całej akcji ,,porodowej\'\' oczywiście nie poinformowano mnie o możliwości pochówku dziecka ale ja już wiedziałam o tej możliwości wcześniej dzięki mojej rodzinie.
Dopiero jak upomniałam się o to że chcę pochować dziecko pielęgniarka strasznie się speszyła, personel kompletnie nie wiedział co robić.
Oczywiście były ciągle jakieś komentarze na ten temat od pielęgniarek.
W końcu lekarz zaczął wypełniać dokumenty związane ze statystyczną karta zgonu, której zaznaczył płeć męską dziecka na podstawie moich odczuć i jest to ustawa z dnia 29 wrzesień 1986r.
Najbardziej oburzył mnie fakt że leżąc na sali zabiegowa panie pielęgniarki robiły coś maleństwu przy mnie oczywiście komentując non stop.
Personel kompletnie nie wiedział dalej co robić lekarze przychodzili zmieniali co chwila coś innego.
W końcu doszło do rozmowy z przełożonej pielęgniarek, która poinformowała Nas że lekarz nie powinien zaznaczyć płci dziecka ponieważ nie ma takiej ustawy a w internecie piszą bzdury, i że w Urzędzie Stanu Cywilnego mogą nam tego nie uznać i będzie potrzebne przeprowadzenie badań genetycznych na własny koszt.
Po opuszczeniu szpitala przeze mnie i kilku dniach w domu udaliśmy się do urzędu w sprawie aktu urodzenia z adnotacją o zgonie, ponieważ zaczęliśmy załatwiać sprawy związane z pochówkiem dziecka.
Tu zaczęły się schody, oczywiście Pani w urzędzie uznała że jest to niemożliwe, że lekarz zaznaczył płeć ogólnie patrzyła na Nas jakbyśmy my to zaznaczyli.
oczywiście udałą się do kierownika urzędu bo sama nie wiedziała co robić dalej.
Zaczęły się telefony do szpitala , jak to lekarz zaznaczył płeć dziecka w 9 tygodniu, po prostu podważyłam kompetencje lekarza i kazała wystawić ponownie ta kartę statystyczną zgonu bez adnotacji o określonej płci
Byliśmy oburzeni tym faktem i stwierdziliśmy że takie Nas potraktowanie w tym urzędzie tak nie zostawimy i będziemy walczyć o zarejestrowanie naszego maleństwa.
Zaczęliśmy załatwiać sprawy pochówku, tu też zaczęły się robić trochę schody bo nie mieliśmy uzupełnionej tej karty zgonu, tak jak to potrzebował ksiądz itd.
Na szczęście udało Nam się pochować maleństwo.
Było to na cmentarzu najbliższa rodzina, biała mała trumienka, ksiądz było mi bardzo ciężko ale miałam ogromne wsparcie bliskich.
Od stycznia ciągnie się kwestia z urzędem.
Dalej Urząd otrzymał drugie takie same zgłoszenie o urodzono martwym dziecku bez zaznaczonej płci i tu problem i kolejne pismo do szpitala, które zgłoszenie jest prawidłowe, ponieważ są dwa o takich samych datach.
To szpital odpisał oczywiście że to bez zaznaczonej płci.
Więc następnie zdecydowaliśmy się przeprowadzić badania genetyczne na własny koszt około (550zł), które miały ustalić płeć dziecka.
Czekaliśmy miesiąc żeby dowiedzieć się że jednak tej kosmówki, które jest potrzebna do badań genetycznych nie ma w materiale którym pozostał po dziecku. Jak nam tłumaczyła Pani w histopatologii jest 99% że zawsze jest ta kosmówka a 1% że jej brak.
Ogólnie to był wstrząs, że nie ma tej kosmówki ale zrodziło się wiele wątpliwości, że jak to możliwe.
Na dzień dzisiejszy twierdzę, że to kwestia zaniedbania szpitala, ponieważ maleństwo nie zalali parafiną a raczej powinni dzięki temu na pewno by określono płeć.
Walczyliśmy dalej już tu nie chodzi o kwestie pieniędzy czyli zasiłek pogrzebowy, który fakt faktem należy się nam za pochówek bo skoro wszyscy otrzymują dlaczego my nie??
Jednak nam najbardziej zależy aby zarejestrować naszego synka nadać mu imię nazwisko to chyba normalne, chcę żeby wiadome było że był nasz Kubuś.
Dalej toczy się pisemna walka z urzędem stanu cywilnego pismo za pismo. Też oczywiście w jednym
z pism doczepili się kwestii braku wpisania wagi, wzrostu dziecka. Nie okazali nam dobrej woli i sprawa obecnie trafiła to wojewody, który chce aby urząd przesłuchał jakoś świadka lekarza w tej sprawie.
Jednocześnie sprawa toczy się również w sądzie.
Pierwszą decyzja sądu było tak na moje rozumowanie ,że sąd nie chciał się mieszać w to wszystko.
Postanowiliśmy się odwołać od tej decyzji i na razie czekamy dalej…
Jak na razie to jestem oburzona tym wszystkim czuję się tak jakby było bezprawie w tym Państwie.
Urzędy robią sobie co chcą, Z tego co nam wiadomo były takie przypadki w Polsce i w niektórych urzędach bez problemu rejestrowano takie dzieci bez problemu.
Sama już nie wiem co jeszcze możemy zrobić aby w końcu nasz Kubuś był zarejesrtowany.

Pozdrawiam
Bezsilna mama
KUBUSIA
[*] 30.12.2013
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości