druga kreska ledwo ledwo widoczna tylko pod światłem
#1
Kochane cykle mam 23-28 dniowe, dziś 28 dc, jutro ostatni dzień kiedy mam dostać okres.
Jako, że muszę iść dziś do dentysty wyrwać zęba zrobiłam test. Negatywny, jedna wyraźna krecha. Ale... Koleżanka doradziła, żebym popatrzyła pod światło i jednak COŚ widzę, chyba, że to moje urojenia. Ale ona 2 dni temu przed terminem @ zrobiła test i tak samo wyszło jak u mnie, ledwo widoczny cień drugiej kreski, a dziś, dzień po terminie @ wyszła już widoczna, blada, bo blada, ale wyraźnie widoczna druga krecha. Hmm... Wpadnę chyba w paranoję, za 2 h do dentysty, a tu takie schizy. Dzwoniłam, żeby zrobić betę na cito, ale nikt nie odbiera. Nic powiem dentyście, że w 100% nie moge wykluczyć ciąży i niech daje co innego na wyrwanie. Och ale mam mętlik w głowie...
A może ta kreska to fabrycznie tam jest i dlatego pod światłem ją widać, co sądzicie. Powtórzę test w poniedziałek jeśli @ jeszcze nie przyjdzie, ech...
Odpowiedz
#2
ja równiez robiłam test dobry tydzien przed planowana @ i równiez pokazała mi się słabo bardzo słabo 2 kreska potwierdzająca ciaże...po kilku dniach test powtórzyłam...wynik taki sam.....i 3 test robiłam w dniu spodziewanej @ i znowu wynik pozytywny z bardziej wyrażną kreską.....także ja 3 razy się upewniałam ale i tak sie bałam przed wizyta u gina że to może nie prawda......( wizyte miałam w dzień spodziewanej @ kiedy to pokazał się tylko zarys kiełkującego ziarenka.....a po 10 dniach było już pięknie widać Wink
Odpowiedz
#3
Ja też tak miałam pierwszy test który zrobiłam wykazał ledwo widoczną kreskę drugi tak samo i trzeci bo robiłam trzy żeby się upewnić.
Kochana to zapewne wczesna ciąża i dla tego kreska jest blada Ale wynik jest pozytywny na100% Gratuluję!
Odpowiedz
#4
Słusznie robisz, zakładając, że to jest być może ciąża i informując o tym stomatologa. Lepiej przecież dmuchać na zimneSmile Trzymam kciuki za to, żeby wynik kolejnych testów okazał się rzeczywiście pozytywnySmile

Uważam jednak, że wynik typu \"druga kreska widoczna tylko pod światło\" nie może być uznawany za na 100% pozytywny. Nie bez powodu producenci testów każą wyniki odczytywać najpóźniej 10 minut po zakropleniu moczu. Późniejsze odczytanie wyniku pozytywnego (z reguły właśnie ledwo widocznej drugiej kreski) jest często wynikiem jej pojawienia się pod wpływem bardzo niskiego, nie ciążowego stężenie beta HCG. Podobnie rzecz się ma z testami oglądanymi pod światło, dlatego taki wynik może ale nie musi wskazywać na ciążę. Dlatego wymaga powtórzenia po kilku dniach, kiedy stężenie hormonu - jeśli to faktycznie ciąża - się zwiększy. Albo potwierdzenia betą laboratoryjną.

Mimo tego, że wiele z nas rzeczywiście miało/ma taką sytuację, że druga kreska widoczna tylko przez nas, albo tylko pod światło okazała się - po potwierdzeniu usg, testem z krwi czy kolejnymi z moczu - faktycznie zwiastunem ciąży, uważam że nie należy tworzyć definicji \"kreska pod światło/po godzinie itd = ciąża na 100%\". To nie służy dziewczynom, które w napięciu czekają na wynik pozytywny testu, bo tworzy atmosferę dla domysłów i złudnych nadziei.
Na 100% (a i tak przecież nie jest to 100%) pozytywny jest test, na którym dwie kreski są widoczne w normalnym świetle, bez żadnych dodatkowych zabiegów umożliwiających ich zobaczenieWink
Wszelkie inne sytuacje są wskazaniem do dalszego testowania i - tak jak w przypadku angel87 - unikania sytuacji mogącej zagrozić ewentualnej ciąży.
Odpowiedz
#5
Tak więc dziewczyny jestem po wizycie u chirurga stomatologa, ząb wyrwany, o niebo lepiej się czuję i jestem spokojniejsza. Poinformowałam lekarza, że mimo negatywnego testu nie mogę w 100% wykluczyć ciąży i musiałam podpisać, że nie jestem w ciąży (tak na marginesie dentysta był okropnie niemiły). Wiem, wiem, że zaraz mnie zbesztacie, ale...
\"Ciąża, nawet wczesna nie jest przeciwskazaniem do leczenia zębów z znieczuleniu. Środki miejscowego znieczulenia nie działają w stosowanych dawkach szkodliwie. Zawierają one wprawdzie niewielki dodatek środków obkurczających naczynia, które potencjalnie mogą powodować skurcze ciężarnej macicy, lecz nie w tak nikłych dawkach. Strach przed bólem powoduje znacznie większe naturalne wydzielanie hormonów stresu z nadnerczy niż ich ilość zawarta w ampułce znieczulenia miejscowego\"
i \"Oczywiście, jeśli ząb jest \"zepsuty\" tak, że jest np. ropa, ząb jest bolący itd., to należy usunąć go jak najszybciej, bo jest on potencjalnym źródłem zakażenia (wówczas ryzyko zakażenia jest większe niż ryzyko przeniknięcia cząstek znieczulenia - po prostu z dwojga złego trzeba wybrać mniejsze zło)\"

To co tu piszą ja czułam intuicyjnie i po prostu wybrałam mniejsze zło, niech się dzieje wola nieba, a w 28 dc ponoć dziecko nie jest jeszcze połączone z matką, dlatego nie stresuję się, spokojnie czekam czy okres przyjdzie czy nie, zrobię test w poniedziałek i zobaczymy, i tak jestem umówiona do mojej internistki i pójdę najwyżej na l4.

I najbardziej paradoksalne w tym wszystkim jest to, że właśnie spokojnie czekałam na miesiączkę, a raczej na jej brak, miałam zrobić test w poniedziałek jakby nie przyszła @, a jakby przyszła to trudno, a tak przez tego zęba pospieszyłam się i z początku się zdenerwowałam, że mogłam zaszkodzić jak brałam Paracetamol na ból, ale teraz jestem już spokojna. Nie jestem w ciąży- ok, przecież nic na to nie poradzę, a jak jestem to nic wierzę, że dziecko jest silne i wszystko z nim ok.
Trzymajcie kciuki i dzięki za to, że jesteście...
Odpowiedz
#6
Cytat:[autor cytatu=angel87]
\"Ciąża, nawet wczesna nie jest przeciwskazaniem do leczenia zębów z znieczuleniu.
To Ty o znieczulenie się bałaś? Tyle to Ci mogłam sama powiedzieć, dentystka mnie uświadomiła, gdy byłam w podobnej sytuacji.
Problem to prześwietlenie zęba (dlatego mi robiła kanał bez zdjęcia rtg). No i w ogóle sam stres, ból, możliwość krwawienia, etc.
Odpowiedz
#7
just_25 widzę, że masz termin na czerwiec, pewnie Maleństwo już nieźle wierci się w brzuchu. Ja miałam termin na 8 czerwca, ale niestety nie dane mi było tych dzieci urodzić... Życzę Ci dużo zdrówka Smile

ezywicka91 dziękuję za gratulacje, ale zapewne to za wcześnie i szczerze nawet jakbym juz zaszła to boję się gratulacji, wtedy też wszyscy gratulowali i nic z tego nie wyszło. Teraz jak zajdę to powiem tylko Mężowi i teściom, bo z nimi mieszkamy, a jak pójdę na l4 to będzie wiadome, choć wolałabym tylko Mężowi, ale dziękuję za słowa pocieszeniaSmile

masaiimara dziękuję za te mądre słowa, trzymaj mocno kciuki, aby jednak się udało (niby się nie nastawiam, ale przykro i tak będzie jak nie będę) Smile
Odpowiedz
#8
Vella tak, ja się bałam o znieczulenie, że nie wolno w ciąży,bo niebezpieczne, bo mnie moja dentystka nastraszyła, a rtg zęba nie chciał mi zrobić i udało się bez, a on też mnie nastraszył jak nie wiem, ale co miałam nie jeść, nie pić, nie spać, dopiero wtedy bym zaszkodziła, jeśli oczywiście w ogóle jestem w ciąży. Teraz jestem bardzo spokojna i czekam cierpliwie na rozwój sytuacji... Pozdrawiam Smile
Odpowiedz
#9
Cytat:[autor cytatu=masaiimara]
Na 100% (a i tak przecież nie jest to 100%) pozytywny jest test, na którym dwie kreski są widoczne w normalnym świetle, bez żadnych dodatkowych zabiegów umożliwiających ich zobaczenieWink
dziewczyny, ja miałam taką słabą ledwo widoczną-pod światło kreseczkę ze dwa razy w życiu-co o zawał mnie przyprawiło prawie, bo to były czasy dawno dawno, co to w ciąży nie chciałam jeszcze być...nic te kreski nie znaczyły, nie byłam ani razu wtedy w ciązy
Odpowiedz
#10
Nie pozostało mi nic jak po prostu cierpliwie czekać i aż sama jestem zdziwiona jaka jestem już spokojna i zdystansowana do tego wszystkiego, nie doszukuję się objawów ani nic, po prostu cierpliwie czekam... Ten spokój to chyba dlatego, że pozbyłam się tego wstrętnego zęba i stres z tym związany minął...
Odpowiedz
#11
Ja tam już mam mętlik w głowie u mnie były ledwo widoczne blado różowa ta druga powtarzałam testy 3razy było tak samo więc nie wiem teraz sama najlepiej chyba bete hcg zrobić
Odpowiedz
#12
u mnie w dzień spodziewanej była 1 krezka, kilka minut później wyrzucałam cos do kosza, patrzę, a na teście druga!!! Ledwo widoczna, ale była. Kolejny dzień i dwa dni później, na każdym była słaba. Nigdy ni erobiłam bety, ale poszłam do gina żeby od razu dostać hormony, teraz zaczynam 6 miesiac.
Odpowiedz
#13
Witajcie Kochane! Okres dostałam dziś rano, niedługo po zrobieniu testu, który oczywiście wyszedł negatywny. Niepotrzebnie za pierwszym razem doszukiwałam się drugiej kreski, jak jedna to jedna. Spóźnił się tylko 1 dzień i to pewnie przez stres związany z zębem i lekarzami, no i brałam tabletki przeciwbólowe. Wiadomo z jednej strony lepiej, że nie zaszłam, bo martwiłabym się czy przez to wszystko nie zaszkodziłam dziecku, ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że jest ok. Nie jest ok, jestem zła i rozgoryczona. Moje modlitwy i starania, podnoszenie się do góry po nie dają żadnych rezultatów. Staramy się przez wiele dni pod rząd to nie mogę ominąć owulacji. Nie rozumiem czemu muszę tyle czekać, żeby zajść, czemu innym przychodzi to łatwo (nie zazdroszczę nikomu), ale jestem zła na siebie, że za bardzo chcę, tamtą ciążę też za bardzo chciałam i dlatego pewnie ją straciłam. Co m-c to samo, okres, starania, oczekiwania, nadzieja, 2 tyg dbam przesadnie o siebie, żeby jakby co nie zaszkodzic dziecku i tak już od prawie roku (od kiedy zaczęliśmy w ogóle starać się o dziecko). Psychicznie to staram się prawie 2 lata. Myśl o dziecku cały czas siedzi w mojej głowie, choć bardzo chcę i staram się to nie potrafię sobie odpuścić. To jest takie męczące, ciągła walka z samą sobą. Mąż jest na mnie zły, uważa, że wpadłam w paranoję i ma rację, bo pewnie sama się blokuję i dlatego nie mogę zajść. Wiem kilka m-cy starań to niedługi czas, inni starają się latami, ale ja właśnie tego się boję. Po wyjściu ze szpitala drugą rzeczą (po żalu po stracie dzieci i... marzeń) która napawała mnie żalem był właśnie strach przed tym, że znów będę musiała czekać, znów będzie rozczarowanie... Och rozpisałam się, ale nie mam z kim o tym porozmawiać tak od serca, poszłabym do psychologa, ale nie mam tyle pieniędzy, żeby płacić tyle za każdą wizytę, a i tak nie wiadomo czy pomoże. Mąż i teściowa w ogóle nie chcą o tym słyszeć, uważają mnie za panikarę. Pozdrawiam i ślę światełka dla Naszych Aniołków [*] [*]
Odpowiedz
#14
angel, powiem ci z mojego doświadczenia, że pomaga jak sie odpuści, pozostawi wszystko swojemu biegowi. Ja podobnie jak ty co miesiąc o tym myślałam, goniłam męża do seksu przez co on się tylko denerwował, w te dni nie pił piwa nawet, paranoja!! Potem odpuścilismy, pojechalismy na wakacje i po powrocie wypoczęci i odstresowani poczęlismy synkaSmile
Odpowiedz
#15
Cytat:[autor cytatu=pat_]
Ja podobnie jak ty co miesiąc o tym myślałam, goniłam męża do seksu przez co on się tylko denerwował, w te dni nie pił piwa nawet, paranoja!!
Paranoja? jakby mój po piwie przyszedł do łóżka to zostałby skopany, a nie zaszczycony seksem :twisted:
I nie trzeba go gonić, wprost przeciwnie Tongue

A niepicie alkoholu ma sens, ale... 2-3 miesiące przed poczęciem. Kiedy \"produkuje\" się sperma.
W dniu \"X\" to juz po ptokach.

Cytat:[autor cytatu=pat_]angel, powiem ci z mojego doświadczenia, że pomaga jak sie odpuści, pozostawi wszystko swojemu biegowi. (...)Potem odpuścilismy, pojechalismy na wakacje i po powrocie wypoczęci i odstresowani poczęlismy synkaSmile
Bo jak się patrzy na czajnik... Wink
Odpowiedz
#16
Kochane dziękuję Wam, że byłyście przy mnie. Pat masz rację, ja tak samo jak Ty zaszłam w ciążę w jedynym cyklu, w którym sobie odpuściłam i tak jak Ty po powrocie z wakacji, wypoczęta i odstresowana Smile Jak na razie złość mi przeszła, na prawdę sobie odpuszczam (zobaczymy w praktyce) i nie będę gonić Męża, spontan i tylko spontan, choćby miało być rzadziej, a kiedyś się uda Wink Pozdrawiam Was cieplutko :*
Odpowiedz
#17
zgodzę sie z przedmówczynią Wink
gdy się bardzo czegoś chce...to te silne pragnienie oddala rzeczywistosć...podobnie jak Pat- miałam bzika...co miesiąc wydawało mi sie że jestem w ciąży....nawet wydawało mi się że mam typowe objawy ciąży..a gdy spóźnil mi sie okres byłam w euforii ale tylko do momentu zrobienia testu..i tak przez 8-9mieś....w końcu udalo mi sie zajsc w ciąże....ale moje szczęście n ie trwalo długo...poroniłam ok 10tyg.........później miałam bardzo długą przerwę...bo dobre 2 lata nim podjęlismy kolejną próbę....i okres tego starania się o maleństwo wzięłam na miękko tzn...jak sie uda to sie uda jak nie zajdę to bedziemy próbowac dalej...i udało mi się zajść w ciąże w 1 cyklu staraniowym......Wink Wink
Odpowiedz
#18
Fajnie kiedy nie ma pośpioechu, ale przyznam, że mnie trochę kalendarz goni.
35 stuknęło i ryzyko z każdym dniem rośnie.

Zależy mi na czasie zanim całkiem stchórzę...
Odpowiedz
#19
Masz rację Vella, mnie czas nie goni, mam 24 lata, choć wiele moich znajomych, młodszych także już ma dzieci. Ale postanowiłam nie patrzeć się na innych, każda z Nas jest inna. 35 lat to może i czas goni, ale powiem Ci, że moja szwagierka (na marginesie, której nie cierpię) 3 dziecko urodziła w wielu 35 lat właśnie, no, ale to już 3 to nie ma co porównywać. Ja się spieszę dlatego, że mój Mąż ma 29 lat i chciałabym mu przed tą 30 dać dziecko, ale dla Niego to nie stanowi problemu, ale jednak nie ma co się spieszyć, jak widać nie warto, szkoda nerwów (zobaczymy w praktyce), poza tym facet może zawsze, ale tak dla pocieszenia moja mama 1 dziecko urodziła po 6 czy 7 latach Małżeństwa, kolejne po 3, po kolejnych 5 latach miała bliźniaki (ale poroniła w 5 m-cu), a mnie urodziła w wieku 38 lat i to razem z moim bratem bliźniakiem, więc nie wszystko stracone, życzę dużo sił i abyś wreszcie cieszyła się ze szczęśliwej ciąży i macierzyństwa, życzę Ci tego z calego serca i mocno Cię ściskam... Światełko dla Twojej Nadzieii [*]
Odpowiedz
#20
Dziękuję, Angel Smile
Odpowiedz
#21
Ja też zrobiłam pierwszy test i wyszła prawie niewidoczna druga kreska...ledwo ledwo. W drugim teście było może trochę bardziej widoczna. No i byłam w ciąży ale po kilku dniach od kiedy sie dowiedziałam poroniłam.

Angel87 uda wam się. Ja będę trzymać kciuki. Ale nie myśl ciągle o tym tylko miejcie z tego przyjemność:*:*:*
Odpowiedz
#22
Dziękuję angela900311 za ciepłe słowa i wsparcieSmile Po kolejnym, a tym razem ogromnym rozczarowaniu jakiego doznałam przy ostatniej miesiączce postanowiłam sobie twardo, że odpuszczam, nie warto, szkoda życia i nerwów. To nic nie daje, a tylko szkodzi i psychika siada. Aż sama sobie się dziwię, że tak łatwo przychodzi mi uwalnianie umysłu od tej uporczywej myśli o ciąży. Postanowiłam nie patrzeć na innych, to, że inni zachodzą szybko to nie znaczy, że ja też zajdę, a ile bliskich czy znajomych dopiero po kilku latach zaszło. Moja mama dopiero 7 lat po ślubie urodziła mojego pierwszego brata, a ma, Nas, dzieci w sumie 4 (byłoby może i 6, ale 3 lata przede mną poroniła bliźniaki, 2 chłopców w 5 m-cu...) Na dziś dzień czerpię radość z chwil spędzanych z Mężem, cieszę się na nadchodzącą wiosnę, na spacery, wycieczki rowerowe i czuję się świetnie. A ze zbliżeń czerpię czystą przyjemność i już nie zmuszam się jak nie mam po prostu ochoty i wierzę, że kiedyś, ani się obejrzę i się uda. Nawet Mąż zauważył, że się uspokoiłam i jestem taka jak kiedyś. Będzie dobrze i ja także trzymam za Ciebie kciuki mocno (jeśli się starasz) i ślę światełko dla Twojej Kruszynki [*]
Odpowiedz
#23
Dziękuję Ci KochanaSmile my zaczynamy starania dopiero w październiku. 1.10. 2011 bierzemy ślubSmile
Fajnie że podchodzisz teraz do tego inaczej i że oboje jesteście teraz zadowoleni. I w końcu na was przyjdzie czas. Myślę że to co sie dzieje w głowie też wpływa na starania i dziecko. Więc może ten spokój i korzystanie z życia bęz ciągłych myśli o dziecku spowoduje że pojawi sie ono szybciej niż myślicieSmile
A swoją drogą to angel to od imienia czy tak po prostu??
Odpowiedz
#24
angel to nie od imienia tylko od tego, że zostałam aniołkową mamąSmile Tak poza tym mam na imię Sylwia. PozdrawiamSmile
Odpowiedz
#25
a bo myślałam że tak samo jak ja masz na imię i dlatego pytamSmile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości