poroniłam i co dalej?
#26
Renia odezwij się proszę
Odpowiedz
#27
Przepraszam, że nie pisałam, ale nie miałam dostępu do netu.

No więc tak, zaniosłam to pismo, które mi dałaś, do ordynatora-troszkę się skwasił jak to czytał, ale ja to z mężem olaliśmy. Przeczytał i skierował mnie do położnej oddziałowej i ona mi wypisała byle jak tą metryczkę. Potem od razu z tą metryczką pojechaliśmy do USC, tam po wystaniu swojego w gigantycznej kolejce pani nas przyjęła i niegrzecznie mi zwróciła uwagę-co ja tu przyniosłam, że nie ma wpisanej wagi (sic!)-niby jak miała wpisać wagę, przecież Dzieciątko prawie nic nie ważyło. Itp... No więc, udaliśmy się spowrotem do szpitala do tej położnej i ona już mniej mile niż wcześniej musiała wziąć i z wielkimi oporami nam to uzupełniła. Nie omieszkając dodać parę od siebie komentarzy zbędnych. No ale cóż. Wróciliśmy się spoworotem do USC, tam po odstaniu swojego już milsza pani przyjęła nas i wydała akt urodzenia martewgo naszego Synka Marcelego Brunona. Z tym aktem udałam się do pracodawcy-tam średnio mile mnie przyjęli, gdy zakomunikowałam, iż zamierzam wykorzystać swój skrócony urlop macierzyński. No ale nie miały innego wyjścia jak się zgodzić. Ale wcześniej znowu dały mi popalic-kazały mi przynieść zaświadczenie ze szpitala, że tam akurat odbył się \"poród\". Nie pomogło to, że mam akt i kartę informacyjną ze szpitala, musiałam się wracać. Czekałam 2,5 godz na ordynatora aż raczy łaskawie mnie przyjąć. Bo wszyscy lekarze, którzy byli na dyżuże stwierdzili, że mi nie wypiszą zaświadczenia, bo 4-tygodniowy zarodek, płód (i inne nieprzyjemne określenia) jest za mały, żebym się ubiegała o macierzyńskie. Normalnie skandal!! Ale nic, poczekałam na ordynatora, on podpił pieczątką zaświadczenie a sekretarka (bardzo niemiła baba-od niej też dużo wysłuchałam) mi resztę wypisała.
Nikomu nie życzę przechodzenia przez to wszystko. Masakra.
Dziękuję za troskę ezywicka91 :oops: :*
Odpowiedz
#28
Renatko rzeczywiście żucali wam straszne kłody pod nogi ale udało się dałyśmy radę przytulam Cię dla Marcelka (*)
Jest z Ciebie bardzo dumny
Zawsze możesz na mnie liczyć pamiętaj
Odpowiedz
#29
Dziękuję bardzo ezywicka91, gdyby nie Ty to nic byśmy nie osiągnęli.

Na dodatek dziś dowiedziałam się, że chyba mi cofną urlop macierzyński, bo w zaświadczeniu ze szpitala pisze że to było poronienie a nie poród martwy. No i oni mi nie chcą wypłacić macierzyńskiego, tylko skierowali sprawę do ZUSu. Boję się, że ZUS odrzuci i wtedy będę musiała wracać do pracy. Proszę doradź co robić, bo jestem w rozterce, dziś musiałam sobie załatwić przedłużenie zwolnienia chorobowego na wszelki wypadek gdyby mi cofnęli jednak to macierzyńskie. Już jestem w tym wszystkim zagubiona, proszę doradź coś!
Odpowiedz
#30
Poczekaj na reakcję ZUS, kontynuując chorobowe, jeśli masz możliwość do tych 8 tygodni. Można je potem będzie przeliczyć na macierzyński, a jeśli byś wróciła teraz do pracy, to dni przepracowanych już się nie da.
Jeśli masz ZUS \"pod reką\", spróbuj się czegoś tam ustnie w swojej sprawie zapytać, byś nie czekała jak na szpilkach. Nie powinni odrzucić - masz akt urodzenia. Owszem, zdarzają się idiotyzmy w decyzjach, ale nie powinni - bądź troszkę dobrej myśli.

Teraz doczytałam w innym temacie, skąd jesteś.
To Twój ZUS http://www.zus.pl/default.asp?p=2&id=1866&kod=165
Hm... podlega pod Kraków... w razie czego. Ja jestem z Krakowa.
Może będzie dobrze.
Odpowiedz
#31
Niestety nie mam możliwości kontynuowania tak długo chorobowego, mój lekarz miał \"wąty\" wypisując mi to zwolnienie (mam do 29 lipca), a co dopiero mówić o kolejnym. Boję się, że przez to słowo na zaświadczeniu \"poronienie\" zamiast \"poród\" mogą mi odebrać macierzyński.
A do ZUSu mam ok 14 km, takrze zostaje mi narazie czekać na telefon
Odpowiedz
#32
Dziękuję za radę. Na prawdę bardzo mi pomagacie, jesteście super!!! Przynajmniej mogę się Wam wygadać, bo u mnie wśród rodziny i znajomych średnio znajduję zrozumienie Sad
Odpowiedz
#33
http://www.google.pl/url?sa=t&source=web...DA&cad=rja
Renia tu coś znalazłam


http://www.google.pl/url?sa=t&source=web...8Q&cad=rja

I tu
Odpowiedz
#34
Hm.
9 dni czasu.
Do ZUSu to poszło coś już na piśmie, czy tak dopiero gadają?
Tam są telefony, spróbuj - powiedz, że chcesz się zorientować, jak interprtetują tę sprawę oraz że pracodawca wymusza na Tobie powrót do pracy, więc potrzebujesz pilnej odpowiedzi od nich.
ZUS może odpowiedzieć nawet do 30 czy więcej dni, więc nawet jak odpowie pozytywnie, ale późno, to część Ci zdąży przepaść. Twój pracodawca dobrze o tym wie...

Przetraw jeszcze ten temat: https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=
Odpowiedz
#35
Nie ma za co dziękować razem damy radę
Odpowiedz
#36
Tu namiary krakowskiej PIP
http://www.krakow.oip.pl/Pytania.htm
Odmawiając Ci urlopu i wymuszając powrót do pracy, czego się potem nie odkręci i przepada - łamią kodeks pracy.
Odpowiedz
#37
Reniu przytulam mocno
Odpowiedz
#38
Cytat:[autor cytatu=Amelia]
Hm.
9 dni czasu.
Do ZUSu to poszło coś już na piśmie, czy tak dopiero gadają?
Tam są telefony, spróbuj - powiedz, że chcesz się zorientować, jak interprtetują tę sprawę oraz że pracodawca wymusza na Tobie powrót do pracy, więc potrzebujesz pilnej odpowiedzi od nich.
ZUS może odpowiedzieć nawet do 30 czy więcej dni, więc nawet jak odpowie pozytywnie, ale późno, to część Ci zdąży przepaść. Twój pracodawca dobrze o tym wie...

Mówiły mi w kadrach, że wysłały pismo faksem do ZUSu. No to nieźle.
One niby takie milutkie, a wyraźnie czułam, że chcą mnie wyrąbać. Stwierdziły, że niby mogłyby mi udzielić tego urlopu, ale się boją, że jak będzie kontrola to im coś tam chyba ten urlop cofną. Lały wodę jak nic. Teraz to widzę.
Odpowiedz
#39
Możliwe. Ale i niekoniecznie - każdy z nas obawia się sytuacji niecodziennych, a dla nich to może być niecodzienne. I serio mogą mieć obawy, to ludzka rzecz. Gdyby Ci dali urlop i ktoś go cofał, to też miałabyś problem - zwracać za niego? Mieć nieobecność. Za czas chorobowego będziesz kryta i one też. Za tę resztę nie.

Dlatego najlepiej by było uzyskać tę odpowiedź z ZUS nim minie 29 lipca...
Spróbuj zadzwonić, ponaglanie niekiedy pomaga.
Odpowiedz
#40
RenatoG, a mozesz napisac do mnie na nasza skrzynkę mailowa:
poczta@poronienie.pl
Wysle Tobie skan pisma PIP w spawie prawa do macierzynskiego po poronieniu. Moze to pismo \"ostudzi\" zapal kadrowych do szukania problemow, gdzie ich ie ma :twisted:
Odpowiedz
#41
Dodam jeszcze, że o zwolnienie możesz poprosić dowolnego lekarza: ginekologa (jeśli są wskazania zdrowotne), lekarza rodzinnego, albo psychiatry (ci ostatni zwykle nie mają oporów przed wystawianiem zwolnień kobietom w żałobie).
Odpowiedz
#42
Ginekolog na pewno mi nie wypisze już więcej zwolnienia, hmm... lekarz rodzinny, obawiam się, że też nie, a psychiatra? Nawet nie wiem, gdzie przyjmuje w moim regionie :? i czy na coś takiego dostałabym zwolnienie
Odpowiedz
#43
Renatko tutaj masz link o tym lekarzu psychiatrze

http://www.google.pl/url?sa=t&source=web...hA&cad=rja
Odpowiedz
#44
Idź do przychodni i zapytaj. Zwykle lekarze pierwszego kontaktu reagują współćzuciem i jak powiesz, zże nie jesteś w stanie iśc do pracy, to zwolnienie dostaniesz (ale pewnie tylko na 2 tygodnie). A psychiatrzy przyjmują np. w Poradniach Zdrowia Psychicznego. I oni naprawdę rozumieją co się dzieje z człowiekiem w żałobie. A do tego mogą dłuższe, 4 tygodniowe zwolnienia wystawiać.
Odpowiedz
#45
Co do tego współczucia od lekarza pierwszego kontaktu to bym za bardzo nie liczyła. Wczoraj poszlam po to przedłużenie chorobowego pierwsze do gina, ale mnie nie przyjął (dopiero za drugim podejściem), no to wybrałam się do lekarza internisty (nie tego, co jestem u niego zapisana) i on stwierdził, że to nie jest gestia wypisanie mi zwolnienia, że od tego jest lekarz ginekolog, że on mi nie wypisze i już. Normalnie w szoku byłam, myślałam, że ma więcej ludzkich odruchów w sobie, gdy mu powiedziałam, że nie jestem w stanie wrócić do pracy, bo psychicznie nie czuję się na siłach. No ale cóż zrobić. To wystartowałam znowu do gina i on mnie przyjął jako ostatnią pacjetnkę (to było mu nie po nosie).
Odpowiedz
#46
Bardzo Ci współczuję... Sad
Moja dr pierwszego kontaktu bez mrugnięcia okiem wypisała mi zwolnienie, jak się tylko u niej pojawiłam. Przypuszczam, że ginka zrobiłaby to samo....
Odpowiedz
#47
Renatko bardzo mi przykro
Odpowiedz
#48
Reniu co udało ci się załatwić?
Odpowiedz
#49
Na razie nic, czekam na telefon z pracy, jutro do nich zadzwonię i pogonię ich. A jak to nie pomoże, to do ZUSu będę dzwoniła.
Odpowiedz
#50
To trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie sprawy
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości