renataimarek
#1
Proszę nam pomóc. Poruszamy ziemie i niebo, ale wszędzie odsyłają nas z kwitkiem, bo jak każdy mówi takie jest prawo. Nigdzie w żadnych przepisach prawnych nie dopatrzyłam się jednak przepisów dotyczących dziecka które zostało _urodzone martwe przed terminem porodu_. Głównym winowajcą naszego zmartwienia jest ART.76 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, który brzmi „UZNANIE DZIECKA NIE MOŻE NASTĄPIĆ PO JEGO ŚMIERCI, CHYBA ŻE DZIECKO POZOSTAWIŁO ZSTĘPNYCH”. Sama treść wskazuje, że ustawodawca miał na myśli dziecko urodzone i żyjące, które mogło zostawić zstępnych, a nie zmarłego w czasie trwania ciąży. A teraz chodź trochę pozwolę sobie opisać moją sytuację. Nazywam się Renata Zych, mój partner i ojciec dziecka to Marek Palarczyk. Nie mamy ślubu. Ja byłam już zamężna, ale od 10.05.2006r. mam prawomocny wyrok o rozwodzie. Moje nazwisko Zych jest po byłym mężu, gdyż nie zdążyłam go zmienić przed upływem 3 miesięcy. Z obecnym partnerem Markiem Palarczykiem byłam w ciąży, niestety w 6 miesiącu ciąży 24.05.2007r. dziecko zmarło i musiałam urodzić przez sztucznie wywołanie porodu. Dziecko zostało ochrzczone z wody i 26.05.2007r. zostało pochowane na cmentarzu. Mój partner Marek 25.maja 2007r. poszedł do urzędu stanu cywilnego w Częstochowie żeby zarejestrować urodziny martwego dziecka i uznać ojcostwo dziecka. Niestety panie powołując się na w/w art.76 odmówiły uznania go ojcem dziecka. Przyznały przy tym, że przepis ten jest bzdurny i FIKCYJNY, ale nie mogą nic zrobić. Ja gdy się o tym dowiedziałam musiałam na własną prośbę wypisać się ze szpitala 12 godz. po ciężkim porodzie i w zakrwawionej koszuli, szlafroku pojechałam do USC. Niestety też nic to nie dało. Niestety chcąc pochować synka musiałam zgodzić się na wypisanie bzdurnych danych w akcie urodzenia synka. W dokumencie na którym widnieje godło państwowe stworzono fikcyjnego ojca mojego dziecka nadając mu imię Marek i nazwisko Zych. Ja nie znam takiej osoby, a według tego aktu jest to ojciec dziecka. Bzdura totalna, zwłaszcza, że Marek Palarczyk chciał uznać to dziecko i dać mu swoje nazwisko. Marek był już w tej sprawie u kierownika USC, zastępcy prezydenta miasta Częstochowa i nic. Dzwonił do Rzecznika Praw Obywatelskich, ale kazano mu tylko opisać tą sytuacje co już uczynił. Dzwonił do redakcji FAKTU, gdzie zostało wszystko nagrane i zostanie przekazane dziennikarzom, ale nie wiadomo czy któryś z nich zainteresuje się tą sprawą. Mamy czekać. Jeżeli nikt nie zadzwoni to będzie znaczyło, że nie ma chętnych do zajęcia się tym. Był też u prawnika w kancelarii prawnej, ale usłyszał tylko, że ma pecha że ze swoją sytuacją trafił w lukę prawną i powiedziano mu jeszcze \"po co to panu?\". Napisaliśmy też do Teleexpressu, Gazety Wyborczej, Prymasa Polski, do wszystkich stacji tvp. oraz do różnych ministrów. Marek jest tak zdesperowany, że powiedział iż pojedzie do Warszawy i przykuje się do ogrodzenia pałacu prezydenta. Ciężko jest opisać to wszystko co przeżywamy z moim partnerem. Dobrze, że chociaż pan z Zakładu Pogrzebowego był ludzki i synek został pochowany jako Bartosz Palarczyk i tak ma napisane na nagrobku. Ale my chcemy żeby w papierach i dokumentach państwowych była napisana prawda, a nie fikcja. Nie można w państwie prawa tworzyć w oparciu o przepisy FIKCJI. Teraz nawet jakby Marek chciał gdzieś podać, że był ojcem Bartosza to nie może, bo nie ma na to żadnych dokumentów gdyż w akcie urodzenia jest podany jako ojciec Bartosza MAREK ZYCH. Na 100% mamy rację ale przepisy nie uwzględniają takiej sytuacji, a my się nie godzimy żeby istniejące przepisy stosować do naszej sytuacji, gdyż dotyczą one dzieci urodzonych i zmarłych po jakimś czasie, a nie urodzonych martwych. Według prawa Marek miał jeszcze 3 miesiące na uznanie dziecka poczętego, bo taki był termin porodu, ale niestety wydarzyła się tragedia, a bezduszni urzędnicy dopełniają ją dalej. To tyle, bo jednak nie mogę oddać tego wszystkiego co czuje pisząc, ale proszę o jakąkolwiek pomoc. Renata Zych 42-200 Częstochowa, ul. Kopernika 43/32, tel. 034 3664415 GG-5288589 e-mail renataimarek@wp.pl
Odpowiedz
#2
https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=
Odpowiedz
#3
Bardzo Wam współczuję, ale niestety w obecnym stanie prawnym urzędnicy po prostu nie mogą zachować się inaczej. Gdyby postąpili zgodnie z Waszym żądaniem, złamaliby prawo. Niezależnie od tego jaki ono jest, niestety muszą go przestrzegać. W zlinkowanym wątku jest plan działania w kwestii zmiany prawa. Jeśli do niej dojdzie, będziecie mogli doprowadzić do tzw. wznowienia postępowania administracyjnego i wtedy akt urodzenia zostanie zmieniony. Póki co ani przykuwanie się do płotu, ani nawet rozpętanie afery w mediach raczej nie może nic dać.
Z prawniczego punktu widzenia nie wolno interpretować rozszerzająco wyjątków od zakazów. Zawsze możecie spróbowac odwoływać się od decyzji USC i w końcu trafić do sądu administracyjnego. Nigdy nie ma pewności, jaki będzie wyrok, ale ponieważ urzędnicy zinterpretowali prawo niestety z wzgodzie z obowiązującymi regułami, szanse na korzystny są bardzo małe. Choć jeśli macie na to siły, zawsze można spróbować, bo wyroku nigdy nie da się przewidzieć na 100% i zawsze jest cień szansy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości